Sąd Najwyższy wydał istotne postanowienie dla wspólnot mieszkaniowych, spółdzielni mieszkaniowych, zarządców nieruchomości oraz właścicieli lokali. Chodzi o sytuację bardzo praktyczną: czy większościowy współwłaściciel nieruchomości może samodzielnie ustanowić służebność przesyłu na nieruchomości wspólnej, jeżeli twierdzi, że jest to korzystne dla wszystkich mieszkańców?
Odpowiedź Sądu Najwyższego jest jednoznaczna: nie może.
Nawet jeżeli ustanowienie służebności ma przynieść mieszkańcom realną korzyść, np. dostęp do nowej sieci ciepłowniczej, tańsze media albo poprawę infrastruktury technicznej budynku, nie zmienia to charakteru prawnego czynności. Ustanowienie służebności przesyłu jest czynnością przekraczającą zakres zwykłego zarządu nieruchomością. A skoro tak, nie wystarczy decyzja większościowego właściciela, uchwała rady nadzorczej spółdzielni ani przekonanie zarządu, że „to dobre dla wszystkich”.
Własność nie jest prawem iluzorycznym. Każdy współwłaściciel ma prawo decydować o trwałym obciążeniu nieruchomości. Nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet — nikt nie może przenieść ani ustanowić więcej praw, niż sam skutecznie posiada.
Czego dotyczyła sprawa przed Sądem Najwyższym
Sprawa dotyczyła wpisu służebności przesyłu do księgi wieczystej. Spółdzielnia mieszkaniowa chciała ustanowić służebność obejmującą instalację ciepłowniczą przebiegającą przez nieruchomość, która była współwłasnością spółdzielni oraz właścicieli wyodrębnionych lokali.
Spółdzielnia przedstawiła akt notarialny obejmujący uchwałę rady nadzorczej oraz oświadczenie o ustanowieniu służebności. Argumentowała, że rozwiązanie jest korzystne dla mieszkańców, ponieważ umożliwia korzystanie z nowej miejskiej instalacji cieplnej, zastępującej dotychczasowe źródło ciepła. Według spółdzielni nikt z właścicieli lokali nie sprzeciwiał się tej zmianie, a cała operacja służyła poprawie warunków korzystania z budynku.
Sąd rejonowy odmówił jednak wpisu służebności do księgi wieczystej. Sąd okręgowy podzielił to stanowisko. Następnie sprawa trafiła do Sądu Najwyższego.
Sąd Najwyższy: korzystność czynności nie ma decydującego znaczenia
Sąd Najwyższy w postanowieniu z 5 maja 2026 r., sygn. I CSK 2024/24, wskazał, że ustanowienie służebności przesyłu przekracza zakres zwykłego zarządu nieruchomością. Do dokonania takiej czynności potrzebna jest uchwała właścicieli lokali, a nie jednostronne działanie spółdzielni albo większościowego współwłaściciela.
To bardzo ważne, ponieważ SN odrzucił argument, że skoro dana czynność jest dla właścicieli korzystna, to można ją potraktować łagodniej. Nie można. Prawo nie różnicuje ustanowienia służebności na „korzystne” i „niekorzystne” z punktu widzenia wymogu zgody.
Inaczej mówiąc: jeżeli czynność prawna trwale obciąża nieruchomość wspólną, to jej skuteczność zależy od zachowania właściwej procedury. Nie wystarczy ekonomiczna racjonalność. Nie wystarczy brak sprzeciwu. Nie wystarczy przekonanie większości, że mniejszość powinna się zgodzić.
Forma dat esse rei — forma i tryb działania mają znaczenie, zwłaszcza gdy chodzi o prawa rzeczowe ujawniane w księdze wieczystej.
Dlaczego służebność przesyłu przekracza zwykły zarząd
Służebność przesyłu jest ograniczonym prawem rzeczowym. Jej istota polega na tym, że przedsiębiorca przesyłowy może korzystać z cudzej nieruchomości w oznaczonym zakresie, jeżeli jest to potrzebne do korzystania z urządzeń przesyłowych, takich jak sieci energetyczne, gazowe, wodociągowe, kanalizacyjne, ciepłownicze albo telekomunikacyjne.
Podstawę stanowią art. 305¹–305⁴ Kodeksu cywilnego. Służebność przesyłu nie jest zwykłą zgodą techniczną ani wewnętrzną decyzją administracyjną zarządcy budynku. Jest prawem rzeczowym, które może zostać ujawnione w księdze wieczystej i które obciąża nieruchomość także wobec kolejnych właścicieli.
Właśnie dlatego nie można traktować jej jako bieżącej czynności zarządczej. Zwykły zarząd obejmuje sprawy codzienne, typowe, konserwacyjne, eksploatacyjne i niezbędne do normalnego korzystania z nieruchomości. Natomiast ustanowienie służebności ingeruje w treść prawa własności i ogranicza sposób korzystania z nieruchomości w przyszłości.
To nie jest drobna decyzja techniczna. To trwałe obciążenie prawa własności.
Art. 22 ustawy o własności lokali i art. 199 k.c.
W sprawach dotyczących nieruchomości wspólnej zasadnicze znaczenie ma art. 22 ustawy o własności lokali. Przepis ten odróżnia czynności zwykłego zarządu od czynności przekraczających zwykły zarząd. Te pierwsze zarząd może podejmować samodzielnie. Te drugie wymagają uchwały właścicieli lokali.
W przypadku współwłasności klasycznej kluczowy jest natomiast art. 199 k.c., zgodnie z którym do rozporządzania rzeczą wspólną oraz innych czynności przekraczających zwykły zarząd potrzebna jest zgoda wszystkich współwłaścicieli. Jeżeli takiej zgody nie ma, współwłaściciele, których udziały wynoszą co najmniej połowę, mogą żądać rozstrzygnięcia przez sąd.
Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że art. 22 ustawy o własności lokali i art. 199 k.c. posługują się tym samym pojęciem czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu. Nie ma więc podstaw, aby ustanowienie służebności raz uznawać za czynność przekraczającą zwykły zarząd, a innym razem za czynność zwykłą tylko dlatego, że ma być korzystna.
Brak sprzeciwu to nie zgoda
W praktyce zarządcy często próbują opierać się na argumencie, że skoro nikt nie protestował, to można uznać, że właściciele akceptują dane rozwiązanie. To bardzo ryzykowne podejście.
Milczenie właściciela nie jest co do zasady równoznaczne ze zgodą na trwałe obciążenie nieruchomości wspólnej. Szczególnie wtedy, gdy ustawa wymaga uchwały albo zgody w określonym trybie. Brak sprzeciwu może mieć znaczenie faktyczne, ale nie zastąpi formalnej zgody wymaganej przez prawo.
W sprawach dotyczących praw rzeczowych trzeba działać precyzyjnie. Księga wieczysta nie opiera się na domysłach, intencjach ani przekonaniu zarządu, że „mieszkańcy przecież wiedzieli”. Sąd wieczystoksięgowy bada dokumenty i podstawę wpisu. Jeżeli dokumenty nie wykazują skutecznego ustanowienia służebności, wpis nie może zostać dokonany.
Quod non est in actis, non est in mundo — czego nie ma w dokumentach sprawy, tego sąd nie może traktować jako skutecznej podstawy wpisu.
Ochrona mniejszości właścicieli
Postanowienie SN ma duże znaczenie dla ochrony właścicieli mniejszościowych. W wielu budynkach jeden podmiot posiada większość udziałów w nieruchomości wspólnej. Może to być spółdzielnia, deweloper, gmina, inwestor albo właściciel większej liczby lokali. Taki podmiot ma silną pozycję faktyczną, ale nie oznacza to, że może samodzielnie obciążać całą nieruchomość.
Sąd Najwyższy przypomniał, że większość nie może zastąpić indywidualnej ochrony prawa własności tam, gdzie prawo wymaga zgody albo uchwały. Jeżeli większość uważa, że dana czynność jest potrzebna, powinna działać w trybie przewidzianym przez ustawę. Jeżeli pojawia się sprzeciw, możliwe jest skorzystanie z drogi sądowej.
To istotne, ponieważ w przeciwnym razie właściciele mniejszościowi byliby sprowadzeni do roli biernych obserwatorów. Mogliby dowiadywać się po fakcie, że ich nieruchomość została trwale obciążona służebnością, bo większość uznała, że „tak będzie lepiej”.
Takie podejście byłoby sprzeczne z istotą prawa własności. Dominium est ius utendi, fruendi et disponendi — własność obejmuje prawo korzystania, pobierania pożytków i rozporządzania rzeczą. Nie można pozbawiać właściciela realnego wpływu na czynności, które ograniczają jego prawo.
Dlaczego argument „to dla dobra mieszkańców” nie wystarczył
W sprawie spółdzielnia podkreślała, że ustanowienie służebności przynosi korzyści. Chodziło o dostęp do miejskiej instalacji ciepłowniczej i tańsze dostawy ciepła. Z punktu widzenia gospodarczego argument mógł wydawać się racjonalny. Problem polega jednak na tym, że prawo nie pozwala zastąpić wymaganej zgody oceną ekonomicznej opłacalności.
To właściciele mają prawo ocenić, czy dana służebność jest dla nich korzystna. Nie może tego za nich arbitralnie przesądzać spółdzielnia, zarządca albo większościowy współwłaściciel.
Korzyść może być oczywista dla jednego właściciela, ale wątpliwa dla drugiego. Jeden może uznać, że najważniejsze są niższe koszty ogrzewania. Drugi może obawiać się ograniczeń w korzystaniu z gruntu, komplikacji przy sprzedaży lokalu, wpływu na wartość nieruchomości albo przyszłych sporów z przedsiębiorstwem przesyłowym.
Prawo chroni możliwość samodzielnej oceny własnego interesu. Voluntas domini, czyli wola właściciela, nie może być pomijana tylko dlatego, że większość uważa swoje stanowisko za rozsądniejsze.
Znaczenie dla spółdzielni mieszkaniowych
Spółdzielnie mieszkaniowe bardzo często zarządzają nieruchomościami, w których część lokali została wyodrębniona. W takich sytuacjach spółdzielnia nie jest już jedynym właścicielem całego budynku i gruntu. Obok niej występują właściciele lokali, którym przysługują udziały w nieruchomości wspólnej.
To zmienia układ prawny. Spółdzielnia nie może zachowywać się tak, jakby nadal samodzielnie władała całą nieruchomością. Jeżeli czynność dotyczy nieruchomości wspólnej i przekracza zwykły zarząd, trzeba uwzględnić prawa właścicieli lokali.
Postanowienie SN jest więc ostrzeżeniem dla spółdzielni: uchwała rady nadzorczej albo decyzja zarządu nie zawsze wystarczy. Przy czynnościach dotyczących nieruchomości wspólnej trzeba badać, czy dana decyzja wymaga udziału właścicieli lokali.
Znaczenie dla wspólnot mieszkaniowych
Wspólnoty mieszkaniowe również powinny potraktować to orzeczenie bardzo poważnie. Ustanowienie służebności przesyłu na nieruchomości wspólnej powinno zostać poprzedzone prawidłową uchwałą właścicieli lokali.
Uchwała powinna jasno określać:
- jakiej służebności dotyczy zgoda,
- na rzecz jakiego przedsiębiorcy ma zostać ustanowiona,
- jaki jest zakres korzystania z nieruchomości,
- jakiego fragmentu nieruchomości dotyczy obciążenie,
- czy służebność jest odpłatna czy nieodpłatna,
- kto ma podpisać akt notarialny,
- czy właściciele udzielają zarządowi pełnomocnictwa,
- czy ustanowienie służebności wymaga dodatkowych dokumentów geodezyjnych lub technicznych.
Nieprecyzyjna uchwała może prowadzić do odmowy wpisu w księdze wieczystej albo późniejszego sporu o ważność czynności. W sprawach dotyczących nieruchomości wspólnej niedbałość formalna często kończy się wieloletnim konfliktem.
Co powinien zrobić właściciel lokalu, gdy dowiaduje się o służebności
Właściciel lokalu, który dowiaduje się, że zarząd, wspólnota albo spółdzielnia planuje ustanowienie służebności, powinien w pierwszej kolejności zażądać dokumentów. Chodzi zwłaszcza o projekt uchwały, projekt aktu notarialnego, mapę przebiegu urządzeń, projekt umowy z przedsiębiorstwem przesyłowym oraz informację, czy służebność ma być odpłatna.
Właściciel powinien sprawdzić, czy służebność nie jest określona zbyt szeroko. Częstym błędem jest ustanawianie służebności obejmującej znacznie większy zakres korzystania z nieruchomości, niż rzeczywiście potrzebny przedsiębiorcy. Może to prowadzić do nieuzasadnionego ograniczenia prawa własności.
Warto również ustalić, czy wynagrodzenie za ustanowienie służebności zostało prawidłowo określone. Służebność przesyłu może być ustanowiona odpłatnie albo nieodpłatnie, ale rezygnacja z wynagrodzenia również powinna być świadomą decyzją właścicieli.
Czy uchwałę można zaskarżyć
Jeżeli wspólnota podejmie uchwałę wyrażającą zgodę na ustanowienie służebności, właściciel lokalu może rozważyć jej zaskarżenie na podstawie art. 25 ustawy o własności lokali. Uchwała może zostać zaskarżona, jeżeli jest niezgodna z przepisami prawa, z umową właścicieli, narusza zasady prawidłowego zarządzania nieruchomością wspólną albo w inny sposób narusza interes właściciela lokalu.
To właśnie ten mechanizm jest jednym ze środków ochrony mniejszości. Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że ochrona właścicieli mniejszościowych realizuje się m.in. przez możliwość kwestionowania uchwały, ale w analizowanej sprawie problem był wcześniejszy: wymaganej uchwały w ogóle nie było.
To zasadnicza różnica. Czym innym jest spór o treść uchwały, a czym innym próba dokonania czynności bez uchwały wymaganej przez ustawę.
Księga wieczysta nie naprawi wadliwej czynności
Odmowa wpisu w księdze wieczystej pokazuje jeszcze jedną ważną rzecz: sąd wieczystoksięgowy nie jest od tego, aby „uzdrawiać” wadliwe czynności. Jeżeli dokument stanowiący podstawę wpisu nie wykazuje skutecznego ustanowienia służebności, sąd powinien odmówić wpisu.
Wpis do księgi wieczystej ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu. Dlatego podstawy wpisu muszą być jednoznaczne. Nie można wpisywać ograniczonego prawa rzeczowego tylko dlatego, że inwestycja wydaje się rozsądna albo że nikt dotąd nie protestował.
Najważniejsze orzeczenia
Sąd Najwyższy, postanowienie z 5 maja 2026 r., sygn. I CSK 2024/24
Teza: ustanowienie służebności przesyłu jest czynnością przekraczającą zakres zwykłego zarządu nieruchomością. Do jej skutecznego dokonania konieczna jest uchwała właścicieli lokali. Ocena ta nie zależy od tego, czy ustanowienie służebności jest korzystne dla współwłaścicieli.
Sąd Najwyższy, postanowienie z 13 lutego 2025 r., sygn. II CSKP 561/24
Teza: służebność przesyłu ustanawiana jest na rzecz przedsiębiorcy przesyłowego, a nie na rzecz właściciela nieruchomości władnącej. W konstrukcji służebności przesyłu nie występuje klasyczna nieruchomość władnąca, co odróżnia ją od tradycyjnej służebności gruntowej.
Sąd Najwyższy, uchwała z 22 maja 2013 r., sygn. III CZP 18/13
Teza: służebność przesyłu oraz wcześniejsze konstrukcje służebności gruntowych odpowiadających treści służebności przesyłu służą zapewnieniu przedsiębiorcy przesyłowemu trwałego tytułu prawnego do korzystania z cudzej nieruchomości w zakresie niezbędnym do eksploatacji urządzeń przesyłowych.
Wniosek praktyczny
Postanowienie Sądu Najwyższego jest bardzo ważne, ponieważ porządkuje praktykę zarządzania nieruchomościami wspólnymi. Większościowy właściciel, spółdzielnia mieszkaniowa albo zarządca nie mogą samodzielnie obciążać nieruchomości wspólnej służebnością przesyłu tylko dlatego, że uznają to za korzystne.
Korzystność czynności nie zastępuje zgody wymaganej przez ustawę. Jeżeli czynność przekracza zakres zwykłego zarządu, musi zostać podjęta w odpowiednim trybie. W przeciwnym razie może dojść do odmowy wpisu w księdze wieczystej, sporu z właścicielami lokali i podważenia całej czynności.
Dla właścicieli lokali to ważny sygnał: mają realne prawa, nawet gdy są w mniejszości. Dla wspólnot i spółdzielni to ostrzeżenie: przy nieruchomości wspólnej nie ma drogi na skróty. Dura lex, sed lex — nawet gospodarczo rozsądna decyzja musi być podjęta zgodnie z prawem.
Ważne zastrzeżenie: orzeczenie zostało wydane w wadliwym składzie
Należy jednak wyraźnie zastrzec, że omawiane orzeczenie Sądu Najwyższego, mimo istotnej wartości merytorycznej dla praktyki wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, zostało wydane przez SSN Dariusza Pawłyszcze, powołanego do Sądu Najwyższego w procedurze z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej po zmianach z 2017 r. Z informacji Sądu Najwyższego wynika, że Dariusz Pawłyszcze został powołany do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego w Izbie Cywilnej postanowieniem Prezydenta RP z 21 grudnia 2022 r., a ślubowanie odbyło się 13 stycznia 2023 r.
Ma to zasadnicze znaczenie procesowe. W uchwale połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r., sygn. BSA I-4110-1/20, wskazano, że udział w składzie Sądu Najwyższego osoby powołanej na urząd sędziego na wniosek KRS ukształtowanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. prowadzi do wadliwości składu sądu.
Ten kierunek został następnie potwierdzony w standardzie europejskim, w szczególności w orzecznictwie ETPCz dotyczącym prawa do sądu ustanowionego ustawą. W sprawie Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce, skarga nr 1469/20, ETPCz badał rozpoznanie skargi kasacyjnej przez Izbę Cywilną SN w składzie osób powołanych w procedurze z udziałem nowej KRS i stwierdził naruszenie prawa do sądu ustanowionego ustawą.
W konsekwencji omawiane postanowienie SN z 5 maja 2026 r., sygn. I CSK 2024/24, powinno być opatrywane zastrzeżeniem, że zostało wydane w składzie obciążonym wadą prawną. W argumentacji procesowej wadę tę należy kwalifikować przez pryzmat art. 379 pkt 4 k.p.c., w szczególności jego końcowej części, tj. sytuacji, w której w rozpoznaniu sprawy brał udział sędzia wyłączony z mocy ustawy, względnie jako nienależytą obsadę sądu.
Nie oznacza to, że sama teza materialnoprawna dotycząca służebności przesyłu traci automatycznie znaczenie praktyczne. Oznacza jednak, że przy powoływaniu tego orzeczenia należy zachować daleko idącą ostrożność i wyraźnie zaznaczyć jego ustrojową wadliwość. Ex iniuria ius non oritur — z bezprawia nie rodzi się prawo. Orzeczenie wydane z udziałem osoby powołanej w procedurze zakwestionowanej przez SN, TSUE i ETPCz nie powinno być traktowane jako wolne od ryzyka procesowego źródło stabilnej linii orzeczniczej.
Jak przywrócić praworządność?
Naszym zdaniem rozwiązanie problemu neosędziów, które nie naruszałoby żadnych reguł prawnych, wymagałoby wyzerowania wszystkiego, co ci sędziowie zrobili. To z powodów praktycznych jest nieakceptowalne.
Jeżeli mamy indywidualnie rozstrzygać o statusie neosędziów, stoimy przed wyborem: możemy albo szukać rozwiązania najbardziej (pozornie) zgodnego z prawem, które jednak będzie zawierać ukryte rozstrzygnięcie polityczne, albo możemy przyjąć rozwiązanie otwarcie naruszające reguły prawne, ale nieukrywające swojego politycznego charakteru.
A ten wybór, sam w sobie, jest już wyborem politycznym.
Przypominamy, że nie tylko my oraz duża część środowiska prawniczego uważa, że neoKRS jest instytucją nielegalną. Podobnego zdania jest sędzia Pszczółkowski, który w zdaniu odrędbnym stwierdził, że obecny KRS nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez Konstytucję.
Jego argumentacja opiera się na zapisach dotyczących składu KRS, zwłaszcza odnoszących się do art. 9a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zmiany w składzie KRS wprowadzone w 2017 roku są według sędziego Pszczółkowskiego sprzeczne z art. 187 ust. 1 Konstytucji.
Sędzia podkreśla, że zgodnie z konstytucją dochowanie wymogów dotyczących uformowania składu organu, w tym KRS, jest warunkiem koniecznym do zdolności tego organu do realizacji mu powierzonych kompetencji. W tym kontekście wymienia możliwość występowania z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach związanych z niezawisłością sądów i niezależnością sędziów.
Stanowisko to ma znaczenie dla oceny legitymacji KRS w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym, zwłaszcza w kontekście kwestii budżetowych i zamrożenia sędziowskich pensji. Sędzia Pszczółkowski wskazuje na istotność przestrzegania norm konstytucyjnych w kształtowaniu organów, które odgrywają kluczową rolę w systemie prawnym, taką jak Krajowa Rada Sądownictwa.
„Krajowa Rada Sądownictwa w składzie ukształtowanym z zastosowaniem art. 9a ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2021 r. poz. 269, ze zm.; dalej: ustawa o KRS) – dodanego na mocy art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 3; dalej: ustawa z 2017 r.) – nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez art. 187 ust. 1 Konstytucji.” – napisał w zdaniu odrębnym sędzia Piotr Pszczółkowski.
W dalszej części wywodu sędzia TK tłumaczy, dlaczego obecny mechanizm kształtowania składu KRS „wypacza strukturę konstytucyjną tego organu”.
„Dzieje się tak z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ustawodawca, odstępując od utrwalonej praktyki konstytucyjnej, powierzającej samym sędziom wybór sędziów – członków KRS, oraz przekazując tę kompetencję Sejmowi, przyznał temu jednemu organowi władzy politycznej decydujący wpływa na obsadę znakomitej większości składu Rady (tj. wybór 19 spośród 25 członków). Po drugie, ustawodawca, wprowadzając nowy mechanizm wyboru sędziów – członków KRS nie dochował wymogu, aby w składzie Rady zasiadali przedstawicieli każdej z grup sędziów wszystkich rodzajów sądów wprost wymienionych w art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.” – czytamy w zdaniu odrębnym.
W poprzednim okresie (czyli od czasu ustanowienia Krajowego Rejestru Sądowego w 1989 roku do momentu wprowadzenia zmian w 2017 roku), procedura wyboru członków Rady była następująca: osoby te, wybierane spośród sędziów, były wyłaniane przez samych sędziów. Dokładniej, 2 członków Krajowej Rady Sądownictwa były wybierane przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego spośród sędziów tego Sądu; 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego spośród sędziów NSA; 2 członków KRS były wybierane przez zebrania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych spośród sędziów apelacyjnych; natomiast 9 członków KRS było wybieranych spośród swojego grona przez zebrania przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów w sądach wojewódzkich. Dodatkowo, 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów sądów wojskowych spośród sędziów tychże sądów.
W opinii Piotra Pszczółkowskiego, naruszenie równowagi strukturalnej Krajowej Rady Sądownictwa, wynikającej z Konstytucji, miało miejsce, gdy ustawodawca, za pomocą ustawy z 2017 roku, powierzył Sejmowi uprawnienie do wyboru 15 sędziów, którzy mieliby być członkami KRS. Zdaniem sędziego, przekazanie jednemu organowi władzy politycznej możliwości wyboru łącznie 19 osób (wliczając posłów zasiadających w KRS) spośród 25 miejsc w Radzie uzależniło obsadę znacznej większości składu Rady od decyzji aktualnej większości parlamentarnej.
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego powołuje się na wyroki europejskich Trybunałów: Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w których stwierdzono, że Krajowa Rada Sądownictwa utraciła niezbędną niezależność wobec władzy politycznej i nie jest w stanie dokonywać niezależnej i obiektywnej selekcji kandydatów na stanowiska sędziowskie, ani składać Prezydentowi RP wniosków o powołanie sędziów.
„Uważam, że zastrzeżenia te odpowiednio należy odnieść również do zdolności wykonywania przez Radę innych kompetencji w zakresie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w tym występowania przez nią do Trybunału z wnioskami na podstawie art. 186 ust. 2 Konstytucji. Mam zresztą wrażenie, że Trybunał Konstytucyjny sam już dostrzegł problem, odmawiając w sprawie o sygn. K 12/18 badania legitymacji Krajowej Rady Sądownictwa do wystąpienia z wnioskiem jedynie w celu potwierdzenia własnej pozycji prawnej. ” – stwierdza sędzia.
Piotr Pszczółkowski zwraca uwagę na nie badaną dotąd przez TK kwestię reprezentatywności członków KRS.
„Obecna regulacja modelowo czyni KRS, a więc organ, który zgodnie z art. 186 Konstytucji ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, organem posiadającym dużo znaczniejsze poparcie środowiska politycznego niż sędziowskiego.” – czytamy w zdaniu odrębnym.
Sędzia podkreśla, że zgodnie z postanowieniami art. 11a ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, do zgłoszenia kandydatury na członka Rady uprawnione są podmioty, takie jak grupa co najmniej dwóch tysięcy obywateli lub dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem tych, którzy są w stanie spoczynku.
„Przy wyborze członków KRS przewidziany jest obecnie wymóg bardzo wysokiego poparcia czynnika politycznego: posłów dokonujących wyboru członków Rady (modelowo 276 z 460 posłów), przy jednoczesnym wymaganiu bardzo niskiego minimalnym progu poparcia kandydatury na członka Rady wyrażonego przez środowisko sędziowskie (jedynie 25 sędziów z ok. 10.000 sędziów). Podobnie, jako mało reprezentatywny zakwalifikować należy wymóg uzyskania przez kandydata na członka Rady poparcia minimum 2.000 obywateli blisko 38 milionowego Państwa.” – wyjaśnia Piotr Pszczółkowski.
Sędzia przypomina, że Trybunał Konstytucyjny, poprzez orzeczenie w sprawie K 12/18 z 25 marca 2019 roku, zdecydował o umorzeniu kontroli konstytucyjności art. 11a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, który stanowi źródło problemu dotyczącego reprezentatywności KRS oraz procedur związanych z gromadzeniem list poparcia dla kandydatów do tego organu. Według sędziego, ta decyzja została podjęta pochopnie i może prowadzić do błędnego przekonania, że skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego możliwości wyboru członków KRS przez polityków oznacza zgodność z Konstytucją również w pozostałym zakresie regulacji dotyczącym wyboru członków KRS.
„Holistyczne rozumienie Konstytucji nakazuje przyjąć, że dla skutecznej realizacji konstytucyjnych zadań stawianych KRS: diagnozowania zagrożeń niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz przeciwdziałania takim zagrożeniom, niezbędne jest posiadanie legitymacji znacznej części środowiska sędziowskiego, mogącego w sposób obiektywny ocenić dotychczasową pracę i postawę kandydata na członka Rady. Rozsądek i doświadczenie życiowe podpowiadają zaś, że dla zachowania konstytucyjnej równowagi władz, udział i poparcie środowiska sędziowskiego w wyborze członków konstytucyjnego organu mającego strzec niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów nie powinien być mniejszy od udziału i poparcia innych władz – tych, przed którymi KRS ma zadanie strzec sądownictwo.” – napisał sędzia TK Piotr Pszczółkowski.
Tym samym sędzia TK potwierdził nasze stanowisko w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez neosędziów którzy posługują się nominacją pochodzącą od nielegalnego organu.
Twierdzenie w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez osoby posługujące się nominacjami wydanymi na podstawie nielegalnych konkursów organizowanych przez przestępczy organ podszywający się pod KRS znajduje również uzasadnienie w orzecznictwie: Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (wyroki w sprawach: Reczkowicz przeciwko Polsce z dnia 22 lipca 2021 r. – skarga nr 43447/19, Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce z dnia 8 listopada 2021 r. – skargi nr 49868/19 i 57511/19, Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce z dnia 7 lutego 2022 r. — skarga nr 1469/20, Broda i Bojara przeciwko Polsce z dnia 29 czerwca 2021 r. — skargi nr 26691/18 i 27367/18, Grzęda przeciwko Polsce z dnia 15 marca 2022 r. – skarga nr 43572/18, Wałęsa przeciwko Polsce z dnia 23 listopada 2023 r. — skarga nr 50849/21), wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (z dnia 19 listopada 2019 r. – sprawa AK z połączonych skarg C 585/18, C 624/18, C 625/18, wyrok Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 6 października 2021 r. w sprawie o sygn. C-487/19), orzeczenia polskiego Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 5 grudnia 2019 r. III PO 7/18, OSNP 2020/4/38, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2020 r. III PO 8/18, OSNP 2020/10/114, uchwałę połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA 1-4110-1/20) oraz orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (m.in. postanowienie z dnia 26 czerwca 2019 r. Il GOK 2/18, wyrok z dnia 11 października 2021 r., Il GOK 9/18, wyroki w sprawach Il GOK 10/18, Il GOK 11/18, Il GOK 12/18, Il GOK 13/18, Il GOK 14/18 z dnia 21 września 2021 r.).
Przypominamy, że wydawane orzecznictwa przez neo-sędziów podlegają uchyleniu z mocy prawa. W przypadku postępowań cywilnych na podstawie art. 379 pkt 4 in fine k.p.c., a karnych na podstawie art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.
Czym jest neo-KRS i neo-sędzia
Krajową Radę Sądownictwa wyłoniono w sposób niezgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej co powoduje, że w świetle przyjętej linii orzecznictwa SN, a także TSUE nie można tej instytucji uznać jako organ działający leganie i posiadający uprawnienia do mianowania sędziów. Każdy sędzia mianowany przez ten niekonstytucyjny organ i powołany przez prezydenta do pełnienia służy jest również noe-sędzią, który nie posiada zdolności prawnych do wydawania orzecznictwa,
W tym miejscu zasadnym stanie się podniesienie, że problem powołań „sędziów” po ukształtowaniu „Krajowej Rady Sądownictwa” w wyniku zmian w 2017 roku posiada kilka aspektów. Pierwszy związany jest z przepisami Konstytucji RP, które nakładają na organy władzy publicznej, w tym prawodawcę, obowiązek takiego powoływania sędziów do obowiązków orzeczniczych, który gwarantuje niezbędne minimum niezależności i niezawisłości organów biorących udział w procesie nominacyjnym. Takim organem jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ingerencja w konstytucyjne standardy kształtowania sędziowskiego składu tego organu, stwarzająca możliwość ukształtowania Rady przez polityków, czyli wyboru członków sędziowskich Rady w całości przez parlament (z wyłączeniem I Prezesa SN i Prezesa NSA), spowodowała, że ten organ nie spełnia wymogów konstytucyjnych. To sprawia, że w każdym wypadku powołania sędziego pojawia się wątpliwość, która towarzyszy każdemu człowiekowi, który oddaje swoją sprawę pod osąd sądu, czy ten sąd jest sądem właściwym w rozumieniu konstytucyjnym.
Ponadto – to drugi aspekt – w doktrynie, do czego dołożyłem rękę, i w orzecznictwie pojawiła się metoda weryfikacji poprawności powołania sędziów w oparciu o narzędzia, które są w systemie od zawsze, ale zasadniczo nie służą do oceny spełnienia minimalnych przesłanek bezstronności i niezawisłości. Chodzi o instytucje (w przypadku kontroli prewencyjnej) – iudex suspectus i iudex inhabilis, a w przypadku kontroli następczej – bezwzględnej przesłanki odwoławczej, jaką jest nienależyta obsada sądu. Na tym pomyśle posadowione było stanowisko uchwały trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku. Uchwała ta zawierała nie do końca właściwe zróżnicowanie: wskazując, że w przypadku SN, ze względu na charakter tego organu, sędziowie powołani po rekomendacji KRS ukształtowanej po 2017 r. nie dają gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania. I z tego powodu uznano, że wyłącznie ta wada instytucjonalna uzasadnia twierdzenie, że tacy sędziowie pozbawieni są materialnego votum. Uchwała nie zakwestionowała, że te osoby uzyskały status sędziów SN, ale stwierdzono, że nie mają uprawnień do wydawania orzeczeń.
Wydane do tej pory orzeczenia przez takich ‘sędziów’ są dotknięte wadą, z uwagi na nienależytą obsadę sądu, którą traktować należy jako niespełnienie konstytucyjnego wymogu sądu właściwego określonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Wadliwie powołani sędziowie nie powinni orzekać. Od dnia wydania uchwały sędziowie ci są pozbawieni zdolności do orzekania. Nie dysponują materialnym votum, choć mają status sędziów. W związku z powyższą sprawą uznać należy, że na podstawie art. 91 ust. 2 i 3 orzecznictwo wydane TSUE i ETPCz, zasadę pierwszeństwa stosowania prawa
Powyższe stanowisko znajduje uzasadnienie w treść wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 6 października 2021 r. w sprawie C-487 /19, jak też wcześniejszego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 maja 2021 r., skarga nr 4907 /18 Przypominam tym samym kapturowemu sądowi, że zgodnie z art. 9 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zobowiązana jest przestrzegać wiążącego ją prawa międzynarodowego. Stosownie zaś do treści art. 91 ust. 2 Konstytucji umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Status sędziów oraz gwarancje niezależności sądów, stanowiące istotę prawa do rzetelnego procesu sądowego, znajdują umocowanie w zapisach Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i potwierdzone jest dodatkowo w art. 6 ust. 3 Traktatu o UE. W zakresie niniejszej sprawy nie ma zastosowania wyrok wydany w dniu 7 października 2021 r. przez Trybunał Konstytucyjny w obecnym – wadliwym – składzie w sprawie o sygn. K 13/21, który godzi w interesy obywateli.
Nasze stanowisko w zakresie neo-KRS i neo-sędziów mianowanych przez ten niekonstytucyjny organ potwierdza stanowisko Komisja Europejska, która w dniu 15 lutego 2023 roku podjęła decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z kontrowersyjnym orzeczeniem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Komisja wszczęła przeciwko Polsce postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego 22 grudnia 2021 r. – Powodem były wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca 2021 r. i 7 października 2021 r., w których uznał on postanowienia traktatów UE za niezgodne z Konstytucją RP, wyraźnie kwestionując zasadę pierwszeństwa prawa UE. Bez wątpienia w świetle treści wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (Wielkiej Izby) z dnia 19 listopada 2019 roku (nr C 585/18, C – 624/18, C 625/18) oraz uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/20) zachodzi podstawa do stwierdzenia, że instytucja powołana do zapewnienia praworządności łamie prawo i popełnia przestępstwo.
Skutki podpisania Traktatu z Lizbony dla pozycji prawa unijnego i orzecznictwa międzynarodowego wobec prawa polskiego
Podpisanie przez Polskę Traktatu z Lizbony w 2007 r., który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., stanowiło punkt zwrotny w zakresie relacji pomiędzy prawem krajowym a prawem Unii Europejskiej. Traktat ten nadał Unii osobowość prawną, wzmocnił rolę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a także potwierdził zasadę pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym państw członkowskich.
Zgodnie z art. 9 Konstytucji RP, „Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”, co oznacza obowiązek respektowania także prawa unijnego, które ma charakter szczególny jako prawo ponadnarodowe. Natomiast art. 91 ust. 1–3 Konstytucji RP stanowi, że umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie (a taką był Traktat z Lizbony) staje się częścią krajowego porządku prawnego i jest stosowana bezpośrednio. Co więcej, ustęp 3 art. 91 Konstytucji przesądza, że „jeżeli wynika to z ratyfikowanej umowy, prawo stanowione przez organizację międzynarodową ma pierwszeństwo w razie kolizji z ustawami”.
Oznacza to, że po wejściu w życie Traktatu z Lizbony prawo Unii Europejskiej — w tym orzecznictwo TSUE — ma pierwszeństwo stosowania przed prawem krajowym, w tym również przed ustawami zwykłymi i ich interpretacjami przez krajowe organy, jeżeli prowadzą one do naruszenia prawa unijnego lub zasad państwa prawa.
Znaczenie orzecznictwa TSUE i ETPCz dla niezależności sądownictwa w Polsce
W orzecznictwie TSUE (m.in. wyrok z 19 listopada 2019 r. w sprawie C-585/18, C-624/18, C-625/18 – A.K. i in. oraz wyrok z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19 Komisja przeciwko Polsce) jednoznacznie stwierdzono, że sposób powoływania sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 r. narusza wymogi niezależności i bezstronności wynikające z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych UE.
Podobnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (m.in. wyrok w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, z 22 lipca 2021 r.) uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, utworzona z udziałem nowej KRS, nie jest „sądem ustanowionym ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
W konsekwencji orzecznictwo obu trybunałów wskazuje, że osoby powołane na urząd sędziego w procedurze z udziałem tzw. neo-KRS nie spełniają standardów niezawisłości i bezstronności wynikających z prawa unijnego i konwencyjnego. Z tego względu w świetle prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa ETPCz nie posiadają statusu „sędziów” w rozumieniu prawa międzynarodowego i unijnego, a sama KRS w obecnym składzie nie jest organem konstytucyjnym w rozumieniu prawa UE zdolnym do zapewnienia niezależności sądów.
Konkluzja
Podpisanie Traktatu z Lizbony oraz wynikające z niego zobowiązania Polski w zakresie przestrzegania prawa unijnego i orzecznictwa TSUE spowodowały, że prawo Unii Europejskiej oraz standardy konwencyjne mają pierwszeństwo przed prawem krajowym, również w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości.
W efekcie, decyzje podejmowane przez organy naruszające te standardy – takie jak neo-KRS – nie mogą być uznane za zgodne z prawem unijnym ani konwencyjnym, a osoby powołane w wadliwych procedurach nie posiadają statusu legalnych sędziów.
W związku z powyższym warto, jest zawsze zasięgnąć rady specjalisty z zakresu prawa, który jest w stanie sprawdzić, czy sędzia orzekający w sprawie posiada zdolność do wydawania orzecznictwa, aby wydany przez niego wyrok nie posiadał wady prawnej. Taką poradę wraz możliwościami, jakie daje Państwu prawo w zakresie zapewnienia sobie sprawiedliwego procesu, można uzyskać w naszej kancelarii, pisząc na adres: kontakt@prawnikwaw.com
Potrzebujesz pomocy prawnej, napisz do nas lub zadzwoń już teraz.
📞 665-444-245
🔹 Publikacja została przygotowana na podstawie aktualnego stanu prawnego i orzecznictwa przez ekspertów z Kancelarii Prawnej „Prawnik Warszawa”. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zalecamy indywidualną konsultację z prawnikiem.
