Pozew o rozwód podlega stałej opłacie sądowej w wysokości 600 zł. Na początku pieniądze wykłada osoba, która występuje do sądu, ale nie oznacza to, że ostatecznie właśnie ona poniesie cały koszt procesu. Po zakończeniu sprawy sąd rozstrzyga o kosztach między małżonkami, a przy rozwodzie orzeczonym na ich zgodny wniosek bez ustalania winy połowa opłaty od pozwu jest zwracana z urzędu. Zupełnie inaczej może wyglądać rozliczenie, gdy małżonkowie przez kilka lat spierają się o winę, dzieci, alimenty, eksmisję albo majątek.
Według stanu prawnego na 13 sierpnia 2026 r. podstawowa opłata od pozwu o rozwód nadal wynosi 600 zł. Wynika to wprost z art. 26 ust. 1 pkt 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Ta sama kwota dotyczy zasadniczo apelacji od wyroku rozwodowego, ponieważ przepisy odnoszące się do opłaty od pozwu stosuje się również do apelacji, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej.
Warto jednak od początku odróżnić dwie kwestie: koszty sądowe, czyli między innymi opłatę od pozwu i wydatki ponoszone w toku procesu, oraz koszty procesu, które obejmują również zwrot uzasadnionych kosztów zastępstwa prawnego drugiej strony. To właśnie dlatego odpowiedź na pytanie „ile kosztuje rozwód?” rzadko kończy się na kwocie 600 zł.
Kto płaci 600 zł przy składaniu pozwu?
Obowiązek uiszczenia opłaty powstaje po stronie osoby wnoszącej pozew. Jeżeli zatem pozew składa żona, to ona zasadniczo uiszcza 600 zł; jeżeli powodem jest mąż, opłatę uiszcza on.
Nie oznacza to jednak przesądzenia, kto ekonomicznie poniesie ten koszt po zakończeniu procesu. Rozliczenie pomiędzy stronami następuje w orzeczeniu kończącym sprawę i zależy od jej wyniku oraz zasad odpowiedzialności za koszty określonych w Kodeksie postępowania cywilnego. Zasadą jest, że strona przegrywająca powinna zwrócić przeciwnikowi niezbędne koszty celowego dochodzenia praw i obrony.
Dlatego zdanie „za rozwód zawsze płaci osoba, która złożyła pozew” jest prawdziwe tylko w odniesieniu do początkowego obowiązku uiszczenia opłaty, a nie ostatecznego rozliczenia całego procesu.
Rozwód bez orzekania o winie – sąd zwraca 300 zł
Szczególna regulacja dotyczy rozwodu orzeczonego na zgodny wniosek stron bez orzekania o winie.
Po uprawomocnieniu się takiego wyroku sąd z urzędu zwraca połowę uiszczonej opłaty od pozwu, czyli przy standardowej opłacie 600 zł – 300 zł. Wynika to z art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.
To nie jest uznaniowa decyzja sądu ani „promocja” zależna od sytuacji materialnej małżonków. Jeżeli spełnione zostały ustawowe warunki, zwrot połowy opłaty następuje z urzędu po prawomocnym zakończeniu sprawy.
Co z pozostałymi 300 zł?
Tu trzeba skorygować często spotykane uproszczenie. Ustawa nie stanowi wprost, że pozostałe 300 zł „automatycznie dzieli się po 150 zł”. Sąd rozstrzyga o kosztach procesu według właściwych przepisów Kodeksu postępowania cywilnego.
W praktyce przy zgodnym rozwodzie bez orzekania o winie spotyka się rozwiązanie, w którym powód otrzymuje 300 zł zwrotu z sądu, a drugi małżonek zwraca mu 150 zł tytułem części kosztów procesu. Efektywnie każde z małżonków ponosi wówczas po 150 zł z niepodlegającej zwrotowi części opłaty. Takie rozstrzygnięcie zastosowano przykładowo w sprawie Sądu Apelacyjnego w Łodzi, sygn. akt I ACa 1436/16, w której sąd odnotował zwrot powodowi 300 zł oraz zasądzenie 150 zł tytułem części kosztów procesu.
Dlatego dla typowego, zgodnego rozwodu bez winy można przyjąć, że ostateczny ciężar samej podstawowej opłaty może wynieść po 150 zł na każdego małżonka, ale wymaga to odpowiedniego orzeczenia o kosztach.
Rozwód z winą – czy winny małżonek zawsze płaci wszystko?
Nie. Takie stwierdzenie jest zbyt kategoryczne.
Orzeczenie wyłącznej winy jednego z małżonków ma bardzo duże znaczenie dla rozliczenia kosztów, ale nie istnieje przepis brzmiący: „małżonek winny rozpadu małżeństwa zawsze ponosi wszystkie koszty rozwodu”.
Sąd stosuje przede wszystkim zasadę wyniku procesu z art. 98 k.p.c. Jeżeli więc jeden małżonek domaga się rozwodu z wyłącznej winy drugiego i takie właśnie rozstrzygnięcie uzyskuje, istnieją mocne podstawy do obciążenia strony przegrywającej kosztami procesu.
Sprawa komplikuje się jednak, gdy oboje małżonkowie domagają się przypisania winy wyłącznie drugiej stronie, a sąd ostatecznie orzeka winę obojga. Wówczas żadna ze stron nie wygrała sprawy w całości. Art. 100 k.p.c. pozwala w takim przypadku koszty wzajemnie znieść albo stosunkowo je rozdzielić.
Jeszcze inaczej może wyglądać sytuacja, gdy jeden małżonek wygra spór dotyczący winy, ale przegra istotne kwestie dotyczące alimentów, sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej lub innych żądań rozpoznawanych w procesie rozwodowym.
Wina za rozkład pożycia i odpowiedzialność za koszty procesu są więc ze sobą związane, ale nie są pojęciami tożsamymi.
Sąd może wyjątkowo odstąpić od obciążenia kosztami
Nawet jeśli jedna ze stron formalnie przegrywa, sąd nie zawsze musi zasądzić od niej wszystkie koszty.
Art. 102 k.p.c. pozwala w wypadkach szczególnie uzasadnionych obciążyć stronę przegrywającą tylko częścią kosztów albo nie obciążać jej nimi w ogóle. Jest to wyjątek od zasady odpowiedzialności za wynik procesu i wymaga szczególnych okoliczności konkretnej sprawy.
Może to mieć znaczenie między innymi wtedy, gdy sytuacja osobista lub ekonomiczna jednej ze stron jest wyjątkowo trudna, choć sam brak wysokich dochodów nie oznacza automatycznie zastosowania art. 102 k.p.c.
Obowiązuje tutaj zasada exceptiones non sunt extendendae – wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco.
Przeciąganie rozwodu może kosztować
Nie zawsze wynik procesu jest jedyną podstawą rozliczenia kosztów.
Art. 103 k.p.c. pozwala sądowi niezależnie od wyniku sprawy obciążyć stronę kosztami wywołanymi przez jej niesumienne lub oczywiście niewłaściwe postępowanie. Ustawa wskazuje w szczególności uchylanie się od wyjaśnień, składanie wyjaśnień niezgodnych z prawdą, zatajenie dowodów albo ich spóźnione powoływanie.
Oznacza to, że celowe przedłużanie postępowania może mieć wymierny skutek finansowy.
Jeżeli strona bez uzasadnienia powoduje kolejne rozprawy, ukrywa dokumenty lub podejmuje działania prowadzące do powstania niepotrzebnych kosztów, sąd może obciążyć ją nimi nawet wtedy, gdy wynik całej sprawy nie uzasadniałby takiego rozstrzygnięcia.
Prawnik w sprawie rozwodowej – ile można odzyskać od małżonka?
Należy rozróżnić wynagrodzenie ustalone między klientem a prawnikiem od kwoty, którą sąd może zasądzić od przeciwnika jako zwrot kosztów zastępstwa prawnego.
Cena usługi prawnej jest ustalana indywidualnie. Może wynosić kilka, kilkanaście albo więcej tysięcy złotych, szczególnie jeżeli sprawa jest wielowątkowa i wymaga prowadzenia rozbudowanego postępowania dowodowego.
Nie oznacza to jednak, że po wygraniu sprawy przeciwnik automatycznie zwróci dokładnie tyle, ile klient zapłacił swojemu prawnikowi.
Od 1 stycznia 2026 r. minimalna stawka stanowiąca podstawę zasądzania kosztów zastępstwa prawnego w sprawie o rozwód wynosi 720 zł.
Sąd może ustalić koszt zastępstwa w wysokości wyższej od stawki minimalnej, gdy uzasadnia to m.in. nakład pracy, liczba rozpraw, stopień skomplikowania sprawy i wkład pełnomocnika w jej wyjaśnienie. Kwota ta nie może jednak przekroczyć co do zasady sześciokrotności stawki minimalnej ani odpowiednio ustalonej wartości przedmiotu sprawy, gdy ta ma znaczenie.
To oznacza, że prywatny koszt prowadzenia sprawy i koszt podlegający zwrotowi od byłego małżonka mogą być dwiema zupełnie różnymi kwotami.
Biegli, świadkowie i inne wydatki mogą podnieść cenę rozwodu
W sprawie rozwodowej mogą powstać wydatki znacznie przewyższające opłatę 600 zł.
Ustawa zalicza do wydatków sądowych między innymi należności biegłych, koszty przeprowadzenia określonych dowodów, należności świadków, koszty mediacji prowadzonej po skierowaniu przez sąd oraz określone koszty udziału kuratora.
W praktyce dodatkowe wydatki mogą pojawić się szczególnie w sprawach, w których istnieje poważny konflikt dotyczący dzieci i konieczne staje się uzyskanie specjalistycznej opinii.
Takie wydatki mogą być tymczasowo pokrywane przez jedną ze stron albo Skarb Państwa, ale ostatecznie sąd rozlicza je zgodnie z zasadami odpowiedzialności za koszty.
Podział majątku podczas rozwodu może znacząco zwiększyć opłatę
W procesie rozwodowym może zostać zgłoszony również wniosek o podział majątku wspólnego. Jeżeli sąd uwzględnia taki wniosek w orzeczeniu kończącym postępowanie, pobiera dodatkowo opłatę odpowiadającą opłacie należnej od samodzielnego wniosku o podział majątku. Wynika to z art. 26 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych.
Standardowa opłata od podziału majątku wynosi obecnie 1 000 zł, a gdy strony przedstawiają zgodny projekt podziału – 300 zł.
Oznacza to, że przekonanie, iż „cały rozwód kosztuje zawsze tylko 600 zł”, może być bardzo mylące.
Jeżeli sprawa obejmuje spór o winę, dzieci, alimenty, eksmisję i majątek, realne koszty mogą być wielokrotnie wyższe.
Alimenty na małżonka również mogą wygenerować dodatkową opłatę
Ustawa przewiduje szczególną zasadę, gdy w wyroku rozwodowym zostaną zasądzone alimenty na rzecz jednego z małżonków.
W takim przypadku od małżonka zobowiązanego pobierana jest dodatkowo opłata stosunkowa od zasądzonego roszczenia. Podobny mechanizm dotyczy sytuacji, gdy w wyroku orzeczono eksmisję jednego z małżonków albo dokonano podziału majątku wspólnego.
Podstawowe 600 zł nie zawsze jest zatem pełnym katalogiem opłat sądowych powstających w sprawie rozwodowej.
Co w przypadku apelacji?
Jeżeli jedna ze stron nie zgadza się z wyrokiem i wnosi apelację, pojawiają się koszty postępowania przed sądem drugiej instancji.
Z art. 18 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych wynika, że przepisy przewidujące opłatę od pozwu stosuje się również do apelacji, jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej. W konsekwencji apelacja od wyroku rozwodowego podlega co do zasady opłacie odpowiadającej opłacie od pozwu, czyli 600 zł.
Dochodzi do tego możliwość zasądzenia dalszych kosztów zastępstwa prawnego w drugiej instancji.
Spór o winę kontynuowany przed sądem apelacyjnym może więc istotnie zwiększyć całkowity koszt postępowania.
Nie stać mnie na 600 zł – czy mogę wystąpić o zwolnienie?
Brak środków nie zamyka drogi do rozwodu.
Osoba fizyczna może ubiegać się o zwolnienie od kosztów sądowych, jeżeli wykaże, że nie jest w stanie ich ponieść bez uszczerbku dla koniecznego utrzymania siebie i rodziny. Instytucja zwolnienia od kosztów jest elementem systemu gwarantującego dostęp do sądu także osobom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej. Ustawa o kosztach sądowych reguluje zarówno całkowite, jak i częściowe zwolnienie od kosztów.
W praktyce do wniosku należy przedstawić sądowi szczegółowe dane dotyczące dochodów, majątku, zobowiązań i kosztów utrzymania.
Możliwe jest również wystąpienie o pomoc prawną z urzędu, jeżeli zachodzą ustawowe przesłanki. Zwolnienie od opłaty sądowej i przyznanie pomocy prawnej z urzędu są przy tym odrębnymi instytucjami.
Czy rozwód bez winy jest zawsze najtańszy?
Z finansowego punktu widzenia zwykle jest korzystniejszy, ponieważ ustawa przewiduje zwrot połowy opłaty od pozwu, a ograniczenie sporu może zmniejszyć liczbę rozpraw, dowodów i wydatków.
Nie oznacza to jednak, że decyzję o rezygnacji z ustalania winy należy podejmować wyłącznie z powodu kosztów.
Orzeczenie o winie może mieć istotne konsekwencje w zakresie obowiązku alimentacyjnego pomiędzy byłymi małżonkami, a okoliczności konkretnej sprawy mogą uzasadniać prowadzenie postępowania dowodowego mimo większych kosztów.
Kalkulacja powinna więc obejmować nie tylko kwotę wpisu sądowego, lecz całokształt prawnych konsekwencji rozwodu.
Ile więc naprawdę kosztuje rozwód?
Najprostszy zgodny rozwód bez orzekania o winie może zakończyć się przy relatywnie niewielkim koszcie sądowym. Powód początkowo płaci 600 zł, po prawomocności otrzymuje 300 zł zwrotu, a przy odpowiednim rozstrzygnięciu o kosztach drugi małżonek może zwrócić mu część pozostałej kwoty.
W skomplikowanym procesie z winą koszty mogą natomiast obejmować opłatę od pozwu, wynagrodzenie prawników, koszty opinii specjalistycznych, świadków, mediacji, apelacji oraz dodatkowe opłaty związane z roszczeniami majątkowymi.
Dlatego 600 zł jest ceną wniesienia pozwu, a nie uniwersalną ceną całego rozwodu.
Najczęstsze pytania
Czy oboje małżonkowie płacą po 300 zł przy składaniu pozwu? Nie. Początkowo całe 600 zł uiszcza powód. Dopiero później następuje rozliczenie kosztów.
Czy przy rozwodzie bez winy sąd oddaje 300 zł? Tak. Jeżeli rozwód został orzeczony na zgodny wniosek stron bez ustalania winy, połowa opłaty jest zwracana po uprawomocnieniu wyroku.
Czy małżonek wyłącznie winny zawsze płaci wszystkie koszty? Nie automatycznie. Zastosowanie mają przepisy art. 98–103 k.p.c., a sąd ocenia wynik całej sprawy i zachowanie procesowe stron.
Czy prywatne wynagrodzenie prawnika zostanie zwrócone w całości? Nie musi. Podstawą zasądzania zwrotu są stawki wynikające z przepisów; aktualna minimalna stawka w sprawie rozwodowej wynosi 720 zł.
Czy sąd może obciążyć kosztami osobę przeciągającą proces? Tak. Art. 103 k.p.c. pozwala obciążyć stronę kosztami powstałymi w wyniku niesumiennego lub oczywiście niewłaściwego postępowania.
Czy podział majątku w rozwodzie kosztuje dodatkowo? Tak, jeżeli sąd dokonuje podziału. Opłata odpowiada zasadniczo 1 000 zł, a przy zgodnym projekcie 300 zł.
Podsumowanie
Opłata od pozwu o rozwód wynosi w 2026 r. 600 zł, ale jest to jedynie punkt wyjścia.
Przy zgodnym rozwodzie bez orzekania o winie sąd zwraca powodowi 300 zł, a pozostała część oraz inne koszty są rozliczane pomiędzy małżonkami zgodnie z zasadami Kodeksu postępowania cywilnego.
Przy sporze o winę nie działa natomiast prosty automat, zgodnie z którym „winny zawsze płaci wszystko”. Zasadnicze znaczenie mają wynik procesu, zakres wygrania poszczególnych żądań, zachowanie stron oraz ewentualne szczególne okoliczności pozwalające sądowi odstąpić od zwykłej zasady kosztowej.
Najważniejsza praktyczna reguła brzmi więc: nie należy utożsamiać opłaty 600 zł z całkowitym kosztem rozwodu. Im bardziej konfliktowa i rozbudowana jest sprawa, tym większe znaczenie mają wydatki dowodowe, koszty zastępstwa prawnego i ewentualne postępowanie apelacyjne.
Qui vincit, expensas accipit – zasadą procesu jest obciążanie kosztami strony przegrywającej, ale w sprawach rozwodowych ostateczne zastosowanie tej reguły zależy od konkretnego układu żądań i rozstrzygnięcia sądu.
📌Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się z nami
Każda sprawa prawna – nawet pozornie prosta – może kryć w sobie istotne ryzyka, o których łatwo zapomnieć bez specjalistycznej wiedzy. Przepisy często są niejednoznaczne, a ich interpretacja zależy od konkretnego stanu faktycznego, dotychczasowego orzecznictwa oraz przyjętej strategii procesowej.
Zanim podejmiesz jakiekolwiek kroki, warto skonsultować się z doświadczonym prawnikiem. Przeanalizujemy Twoją sytuację, wskażemy realne możliwości działania oraz pomożemy wybrać rozwiązanie najlepiej dopasowane do Twojego przypadku. Nasi eksperci z i Kancelarii Prawnej „Prawnik Warszawa” wielokrotnie wspierali osoby, które uważały, że znajdują się w sytuacji bez wyjścia.
📞 665-444-245
📧 kontakt@prawnikwaw.com
Nie odkładaj decyzji na później – napisz lub zadzwoń już dziś. Pierwszym krokiem do rozwiązania problemu prawnego jest rozmowa z prawnikiem, który rzetelnie oceni Twoją sprawę.
🔹 Publikacja została przygotowana na podstawie aktualnego stanu prawnego i orzecznictwa przez ekspertów z Kancelarii Prawnej „Prawnik Warszawa”. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zalecamy indywidualną konsultację z prawnikiem.
