Nielegalny „sędzia” SN zablokował test niezależności neo-sędzi Bednarek

Po decyzji Małgorzaty Manowskiej w Sądzie Najwyższym, która skutkowała zablokowaniem wykonania wyroków Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, następuje obecnie zahamowanie procesu oceny legalności tzw. neo-sędziów. Przykładem jest sytuacja, gdzie jeden z takich neo-sędziów, bez konsultacji z całym składem orzekającym, odrzucił wniosek dotyczący oceny statusu Małgorzaty Bednarek, wcześniej związanej z Izbą Dyscyplinarną. Bez wątpienia opierając się na niedawno wydanym postanowieniu Sądu Najwyższego z 28 czerwca 2023 r., sygn. akt V KB 9/22 stwierdzić należy, że działanie tej osoby było sprzeczne z prawem.

Ta konkretna sprawa wywołała znaczne poruszenie wśród legalnych sędziów Sądu Najwyższego oraz prawników.

W świetle nowelizowanej przez partię Prawo i Sprawiedliwość ustawy o Sądzie Najwyższym, niedawno wprowadzono przepisy, które umożliwiają przeprowadzanie testów dotyczących niezawisłości i bezstronności wszystkich sędziów. Propozycję testów przedstawił prezydent Andrzej Duda, powołując się na wyroki europejskich trybunałów. Niemniej jednak, według tych wyroków, testy miałyby dotyczyć nowych sędziów (tzw. neo-sędziów), czyli tych mianowanych przez kontrowersyjną i upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. Zgodnie z prezydencką ustawą, testy miałyby również obejmować starszych, legalnych sędziów, co rodzi potencjalne zagrożenie chaosu.

W Sądzie Najwyższym już napłynęły pierwsze wnioski dotyczące przeprowadzenia testów niezawisłości. Głównie dotyczą one neo-sędziów, którzy przeszli z likwidowanej, nielegalnej Izby Dyscyplinarnej do oficjalnych izb SN. Przykładowymi postaciami są Adam Roch (obecnie w Izbie Karny), Małgorzata Bednarek (obecnie w Izbie Karny) oraz Jarosław Sobutka (obecnie w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych). Niemniej jednak, także neo-sędzia SN Kamil Zaradkiewicz wystąpił z wnioskiem o ocenę niezawisłości uznanych sędziów SN, a dotyczy to m.in. prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN Piotra Prusinowskiego, Daniela Miąsika i Jolanty Frańczak. Ci sędziowie prowadzą precedensową sprawę przeciwko Zaradkiewiczowi, w której chodzi o ustalenie, czy ten faktycznie jest sędzią SN.

Wnioski o przeprowadzenie testów w pierwszej instancji będą rozpoznawane przez losowo wybrane pięcioosobowe składy. Jedna z tych sytuacji dotyczy Małgorzaty Bednarek, wcześniej związanej z prokuraturą bliską byłemu ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze. Wniosek o przeprowadzenie testu niezawisłości w jej przypadku zakwalifikował do rozpatrzenia prezes legalnej Izby Karny SN, Michał Laskowski. To on ocenił, czy wniosek ma ewentualne braki formalne i stwierdził, że tak nie jest. Następnie sprawa została przekazana do rozpatrzenia merytorycznego wylosowanemu pięcioosobowemu składowi orzekającemu.

Jednak nagle wniosek o przeprowadzenie testu został odrzucony. Zdecydował się na to sam neo-sędzia, profesor Mariusz Załucki z Izby Cywilnej, który został wylosowany jako sprawozdawca. To wywołało zamieszanie w Sądzie Najwyższym. Jest to pierwszy przypadek odrzucenia wniosku o przeprowadzenie testu niezawisłości przez neo-sędziego, a co więcej, odrzucenia tego wniosku na podstawie domniemanych błędów proceduralnych.

Załucki uzasadnił swoją decyzję stwierdzeniem, że wniosek nie spełnia wymogów formalnych. W tej sytuacji nie przysługuje odwołanie od tej decyzji, co oznacza, że niemożliwa jest kontrola prawidłowości decyzji podjętej przez neo-sędziego Załuckiego.

Jak neo-sędzia zamknął wniosek ws. Bednarek

Wiadomość o odrzuceniu wniosku dotyczącego przeprowadzenia testu niezawisłości dla neo-sędzie Małgorzaty Bednarek została opublikowana jako pierwsza przez portal Onet. W rezultacie tego artykułu, służby prasowe Sądu Najwyższego podjęły działania krytyczne wobec niego, oskarżając go o brak rzetelności. Niemniej jednak, sytuacja ta jest bardziej złożona, a reakcja ze strony Sądu Najwyższego można interpretować jako próbę obrony.

Prośbę o przeprowadzenie testu niezawisłości i bezstronności neo-sędzi Małgorzaty Bednarek zainicjował prawnik reprezentujący jedną ze stron w pewnej sprawie kryminalnej. Bednarek wcześniej pełniła funkcję prokuratora na terenie Bielska-Białej i Śląska. Była także bliską współpracowniczką Zbigniewa Ziobry oraz aktywną członkinią stowarzyszenia Ad Vocem, znanego jako grupa skupiająca tzw. „ziobrystów”.

W okresie rządów neo-KRS (Krajowej Rady Sądownictwa powołanej w kontrowersyjnych okolicznościach), Bednarek została nominowana do nielegalnej Izby Dyscyplinarnej. Tam wyróżniła się jako zwolenniczka stanowiska surowego wobec sędziów. W pewnym przypadku naruszyła również środki zabezpieczające zarządzone przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w dniu 14 lipca 2021 roku, które miały na celu zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej oraz wstrzymanie stosowania przepisów „ustawy kagańcowej”, pozwalającej na ściganie sędziów za wykonywanie orzeczeń TSUE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz).

Kwestia ta przeszła do etapu rozpatrywania przez prezesa Izby Karny, Michała Laskowskiego. Skompletowano pięcioosobowy zespół, który miał zająć się tą sprawą. Niemniej jednak, niespodziewanie 18 sierpnia neo-sędzia, profesor Mariusz Załucki, podczas niejawnego posiedzenia, bez konsultacji z pozostałymi członkami zespołu, odrzucił wniosek o przeprowadzenie testu.

Neo-sędzia SN uzasadnił to, twierdząc że wniosek nie spełnia wymogów formalnych. Jego zdaniem, brakuje w nim precyzyjnego wyjaśnienia, w jaki sposób ewentualne naruszenie zasad niezawisłości czy bezstronności wpłynęłoby na wynik sprawy. Ponadto, pomimo przedstawienia pewnych faktów uzasadniających wniosek, brak jest dowodów potwierdzających te okoliczności. Załucki wyjaśnił, że te elementy stanowią istotne składniki wniosku, których brak prowadzi do konieczności odrzucenia go przez sąd, bez wymagania od strony usunięcia niedociągnięć formalnych.

Jego decyzja nie podlega odwołaniu.

Profesor Załucki podjął tę decyzję nie opierając się na przepisach ustawy o Sądzie Najwyższym, które nakazują, aby wnioski o testy niezawisłości i bezstronności były rozpatrywane przez pięcioosobowy zespół. Zamiast tego, w oparciu o przepisy kodeksu postępowania karnego, zdecydował się rozstrzygnąć tę sprawę w pojedynkę.

Odrzucenie wniosku o przeprowadzenie testu dla Małgorzaty Bednarek można interpretować jako zdecydowany gest w kierunku pełnomocnika reprezentującego stronę w sprawie karnej, która była pretekstem do złożenia wniosku. Co więcej, zgodnie z nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym, jeśli wniosek pełnomocnika zostaje odrzucony, Sąd Najwyższy zobowiązany jest poinformować radców prawnych i adwokatów, co może potencjalnie doprowadzić do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.

Czy Załucki posiadał uprawnienia do odrzucenia wniosku o test dla Bednarek?

Decyzja neo-sędziego Sądu Najwyższego, Mariusza Załuckiego, w sprawie odrzucenia wniosku o przeprowadzenie testu dla Małgorzaty Bednarek, wzbudziła silne kontrowersje wśród środowiska sędziów oraz prawników. Zinterpretowano to jako próbę zepchnięcia sprawy na boczny tor, uniemożliwiając tym samym jej merytoryczne rozpatrzenie.

Piotr Prusinowski, przewodniczący legalnej Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Sądzie Najwyższym, który był przewodniczącym pięcioosobowego zespołu, wyznaczonego do rozpoznania wniosku o test dla Bednarek, twierdzi, że neo-sędzia Załucki nie miał uprawnienia do samodzielnego odrzucenia wniosku. Podkreśla, że nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym wprowadzająca testy niezawisłości i bezstronności wyklucza zastosowanie w tym przypadku postanowień kodeksu postępowania karnego czy cywilnego.

Sędzia Prusinowski wyjaśnia, że prezydencki test jest autonomiczną instytucją, wykraczającą poza regulacje kodeksów. Z tego powodu pierwszeństwo powinno mieć zastosowanie ustawy o Sądzie Najwyższym. Kwestię składu rozpatrującego wniosek o test reguluje artykuł 29 tej ustawy, zgodnie z którym jest to pięcioosobowy zespół. To oznacza, że nie tylko rozpoznanie merytoryczne, ale także odrzucenie wniosku podlega temu składowi.

Sędzia podkreśla również, że ustawa o Sądzie Najwyższym przewiduje możliwość zaskarżenia decyzji o odrzuceniu wniosku do siedmioosobowego składu. To rozwiązanie jest korzystniejsze dla stron zaangażowanych w sprawę oraz dla samego sędziego, którego dotyczy wniosek o przeprowadzenie testu. Daje im to możliwość skorzystania z odwołania od orzeczenia, które zamykałoby drogę do rozpatrzenia wniosku.

Były prezes legalnej Izby Karny, Stanisław Zabłocki, wypowiedział się na temat tej sprawy. Na swoim profilu na Facebooku opublikował następujący wpis: „Nie wiem, który z tych pomysłów jest bardziej oryginalny. Czy chodzi o zignorowanie długoletniego przekonania, że po przeprowadzeniu kontroli formalnej przez prezesa sądu (lub osobę upoważnioną na podstawie art. 93 § 2 kodeksu postępowania karnego) i wydaniu odpowiedniej decyzji procesowej, tylko wyznaczony skład sądu (a nie dowolny członek, nawet ten, który ma być przewodniczącym lub sprawozdawcą) ma prawo przedstawić odmienną opinię co do spełnienia wymagań formalnych i w konsekwencji zmienić już wcześniej podjętą decyzję w tej kwestii?

Czy też chodzi o to, aby ocenę poprawności tej koncepcji wyrażać za pomocą niepodpisanego komunikatu (czy oświadczenia?) opublikowanego w sekcji „Aktualności” na oficjalnej stronie internetowej Sądu Najwyższego, a zakończonego słowami „w związku z powyższym, nie ma wątpliwości, że zgodnie z obowiązującym prawem wniosek należało odrzucić bez wezwania do uzupełnienia braków”. Ta fraza wydaje się sugerować, że poprzez taki internetowy komunikat, który nie jest podpisany, już na wstępie ustalono losy ewentualnej odwołania od decyzji pierwszej instancji, która posiada tę oryginalność.

Dręczy mnie także myśl – choć chciałbym ją odrzucić – czy kreowanie tak oryginalnych pomysłów nie jest celowe? Czy może służyć temu, aby wśród osób niezwiązanych z prawniczym środowiskiem, w szerszym społeczeństwie, wytworzyć wrażenie, że mamy do czynienia z kolejnym sporem między dwoma grupami sędziów, walczących o swoje procesowe uprawnienia, bawiących się w pewnego rodzaju formalne sztuczki, a ten spór – w imię dobra narodu – powinny rozstrzygnąć postaci polityczne?”

Był test Daniluka, będzie test Schaba

Zignorowanie wniosku o przeprowadzenie testu niezawisłości i bezstronności dla Małgorzaty Bednarek przez neo-sędziego jasno pokazuje, że w rzeczywistości wprowadzenie takiego testu może stanowić wyzwanie.

W świetle ustawy prezydenckiej, sam fakt wskazania, że neo-sędzia został mianowany przez kontrowersyjną neo-KRS, której legalność została zakwestionowana przez ETPCz, TSUE i krajowy Sąd Najwyższy, nie wystarcza. Konieczne jest również udowodnienie, że ta wątpliwa nominacja oraz działania samego neo-sędziego mogą prowadzić do naruszenia zasad niezawisłości i bezstronności, co wpływa na rezultat konkretnej sprawy.

Paradoksalnie, ustawa prezydencka jednocześnie zabrania sędziom Sądu Najwyższego kwestionowania legalności neo-KRS, Trybunału Konstytucyjnego pod przewodnictwem Przyłębskiej oraz legalności neo-sędziów. Takie sformułowania mają na celu zablokowanie możliwości odwoływania się przez sędziów SN do wyroków ETPCz i TSUE, a także do rezolucji pełnego składu SN z stycznia 2020 roku, która kwestionowała legalność neo-KRS oraz nominacji dokonywanych przez tę instytucję wobec neo-sędziów.

Wyrok ETPCz dotyczący Islandii oraz rezolucja pełnego składu SN wskazują na sposób przeprowadzenia testu niezawisłości i bezstronności dla neo-sędziego. Wbrew ustawi prezydenckiej, te orzeczenia wyraźnie wskazują, że kluczową przyczyną wadliwości nominacji jest jej źródło – organ, który sam jest wadliwy.

Następnie sędziowie w Polsce będą musieli podjąć decyzję, czy zastosować test prezydencki, test ETPCz czy może ten wskazany przez Sąd Najwyższy. Niestety, oba te testy wzajemnie się wykluczają.

Sąd Najwyższy już w wyroku z 26 lipca 2022 roku przeprowadził analogiczny test dotyczący niezawisłości i bezstronności neo-sędziego. Sprawa dotyczyła Jerzego Daniluka, który był nominowany przez ministra Ziobrę na stanowisko prezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie. W składzie Izby Karnej SN, z udziałem sędziów: Jarosława Matrasa, profesora Włodzimierza Wróbla oraz Małgorzaty Wąsek-Wiaderek, wydano orzeczenie, że Daniluk nie spełniał standardów niezawisłości i bezstronności. Na tej podstawie SN uchylił wyrok wydany przez sąd apelacyjny, w którym Daniluk uczestniczył jako sędzia, a Skarb Państwa był stroną postępowania.

Skład Izby Karnej stwierdził, że sąd, w którym działał neo-sędzia Daniluk, był błędnie obsadzony, nie spełniając norm zdefiniowanych w artykule 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. To oznaczało, że nie zapewniał on bezstronnego i niezależnego procesu. Analiza przeprowadzona przez skład orzekający obejmowała ocenę procesu nominacyjnego Daniluka przez neo-KRS (gdzie miał on negatywne oceny swojej pracy, mimo to awansował do sądu wyższej instancji) oraz jego mianowanie na prezesa sądu przez ministra sprawiedliwości.

Przed przeprowadzeniem testu niezawisłości w sprawie Daniluka, działania skierowane w tę stronę miała również Małgorzata Manowska, neo-sędzia i I prezes Sądu Najwyższego. Zawiadomiła ona rzecznika dyscyplinarnego SN o zainteresowaniu Izby Karnej przypadkiem Daniluka (on sam wcześniej zgłosił skargę do Manowskiej). Jednak rzecznik dyscyplinarny odrzucił sprawę. W reakcji na to, sprawą zainteresowała się Prokuratura Krajowa. Pomimo tych wydarzeń, skład orzekający Izby Karnej nie cofnął się i przeprowadził test niezawisłości Daniluka.

Podobna sytuacja będzie dotyczyć głównego rzecznika dyscyplinarnego, neo-sędzi Piotra Schaba, który jest znany z podejmowania działań wraz ze swoimi zastępcami, Przemysławem Radzikiem i Michałem Lasotą, w celu ścigania sędziów bez rzeczywistych podstaw. Takie testy nie podlegają procedurze przewidzianej w ustawie prezydenckiej.

Niejasne jest, czy sędziowie Sądu Najwyższego będą skłonni przeprowadzić testy według kryteriów prezydenckich w składach 5 i 7-osobowych. W tym kontekście istnieje ryzyko, że do takich składów mogą być również losowani neo-sędziowie, co mogłoby poświadczyć ich legitymację jako sędziów.

Jak Manowska zablokowała wykonanie wyroków TSUE

Odrzucenie prośby o przeprowadzenie testu dla neo-sędziego Małgorzaty Bednarek jest kolejnym dowodem na to, że neo-sędziowie starają się wpływać na działanie Sądu Najwyższego (SN) i stopniowo przejmować nad nim kontrolę. Stopniowo uzyskują wpływ na jego struktury. Posiadają już swojego prezesa. Wpływ mają również na Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która została utworzona przez rząd PiS, a także przejęli kontrolę nad legalną Izbą Cywilną. Starsi sędziowie SN wciąż mają kontrolę nad Izbą Karną, której prezesem jest Michał Laskowski, oraz nad Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, której prezesem jest Piotr Prusinowski.

Sytuacja w Sądzie Najwyższym jest obecnie wręcz skandaliczna i niezwykła. Małgorzata Manowska, neo-sędzia i I prezes SN, zablokowała wykonanie dwóch orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

Najpierw uniemożliwiła przekazanie akt dotyczących wykonania wyroku TSUE, który dotyczył sprawy sędziego Waldemara Żurka. W październiku 2021 roku TSUE w tej sprawie podważył status neo-sędziego SN oraz uznał, że karne przeniesienie sędziego do innego wydziału (tak było w przypadku Żurka) jest formą represji.

Manowska zablokowała wydanie akt sprawy przed odpowiednim składem orzekającym, a następnie Joanna Misztal-Konecka, neo-sędzia pełniąca funkcję prezesa Izby Cywilnej, dokonała zmiany w składzie, który miałby wykonać wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Teraz większość sędziów w tym składzie to neo-sędziowie, na czele z Manowską. W efekcie będą oni decydować w swojej własnej sprawie.

Następnie Manowska nie przekazała akt sprawy do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w związku z innym wyrokiem TSUE, który dotyczył oceny legalności neo-sędziów Sądu Najwyższego.


Jak przywrócić praworządność?

Naszym zdaniem rozwiązanie problemu neosędziów, które nie naruszałoby żadnych reguł prawnych, wymagałoby wyzerowania wszystkiego, co ci sędziowie zrobili. To z powodów praktycznych jest nieakceptowalne.

Jeżeli mamy indywidualnie rozstrzygać o statusie neosędziów, stoimy przed wyborem: możemy albo szukać rozwiązania najbardziej (pozornie) zgodnego z prawem, które jednak będzie zawierać ukryte rozstrzygnięcie polityczne, albo możemy przyjąć rozwiązanie otwarcie naruszające reguły prawne, ale nieukrywające swojego politycznego charakteru.

A ten wybór, sam w sobie, jest już wyborem politycznym.

Przypominamy, że nie tylko my oraz duża część środowiska prawniczego uważa, że neoKRS jest instytucją nielegalną. Podobnego zdania jest sędzia Pszczółkowski, który w zdaniu odrędbnym stwierdził, że obecny KRS nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez Konstytucję.

Jego argumentacja opiera się na zapisach dotyczących składu KRS, zwłaszcza odnoszących się do art. 9a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zmiany w składzie KRS wprowadzone w 2017 roku są według sędziego Pszczółkowskiego sprzeczne z art. 187 ust. 1 Konstytucji.

Sędzia podkreśla, że zgodnie z konstytucją dochowanie wymogów dotyczących uformowania składu organu, w tym KRS, jest warunkiem koniecznym do zdolności tego organu do realizacji mu powierzonych kompetencji. W tym kontekście wymienia możliwość występowania z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach związanych z niezawisłością sądów i niezależnością sędziów.

Stanowisko to ma znaczenie dla oceny legitymacji KRS w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym, zwłaszcza w kontekście kwestii budżetowych i zamrożenia sędziowskich pensji. Sędzia Pszczółkowski wskazuje na istotność przestrzegania norm konstytucyjnych w kształtowaniu organów, które odgrywają kluczową rolę w systemie prawnym, taką jak Krajowa Rada Sądownictwa.

„Krajowa Rada Sądownictwa w składzie ukształtowanym z zastosowaniem art. 9a ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2021 r. poz. 269, ze zm.; dalej: ustawa o KRS) – dodanego na mocy art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 3; dalej: ustawa z 2017 r.) – nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez art. 187 ust. 1 Konstytucji.” – napisał w zdaniu odrębnym sędzia Piotr Pszczółkowski.

W dalszej części wywodu sędzia TK tłumaczy, dlaczego obecny mechanizm kształtowania składu KRS „wypacza strukturę konstytucyjną tego organu”.

„Dzieje się tak z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ustawodawca, odstępując od utrwalonej praktyki konstytucyjnej, powierzającej samym sędziom wybór sędziów – członków KRS, oraz przekazując tę kompetencję Sejmowi, przyznał temu jednemu organowi władzy politycznej decydujący wpływa na obsadę znakomitej większości składu Rady (tj. wybór 19 spośród 25 członków). Po drugie, ustawodawca, wprowadzając nowy mechanizm wyboru sędziów – członków KRS nie dochował wymogu, aby w składzie Rady zasiadali przedstawicieli każdej z grup sędziów wszystkich rodzajów sądów wprost wymienionych w art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.” – czytamy w zdaniu odrębnym.

W poprzednim okresie (czyli od czasu ustanowienia Krajowego Rejestru Sądowego w 1989 roku do momentu wprowadzenia zmian w 2017 roku), procedura wyboru członków Rady była następująca: osoby te, wybierane spośród sędziów, były wyłaniane przez samych sędziów. Dokładniej, 2 członków Krajowej Rady Sądownictwa były wybierane przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego spośród sędziów tego Sądu; 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego spośród sędziów NSA; 2 członków KRS były wybierane przez zebrania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych spośród sędziów apelacyjnych; natomiast 9 członków KRS było wybieranych spośród swojego grona przez zebrania przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów w sądach wojewódzkich. Dodatkowo, 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów sądów wojskowych spośród sędziów tychże sądów.

W opinii Piotra Pszczółkowskiego, naruszenie równowagi strukturalnej Krajowej Rady Sądownictwa, wynikającej z Konstytucji, miało miejsce, gdy ustawodawca, za pomocą ustawy z 2017 roku, powierzył Sejmowi uprawnienie do wyboru 15 sędziów, którzy mieliby być członkami KRS. Zdaniem sędziego, przekazanie jednemu organowi władzy politycznej możliwości wyboru łącznie 19 osób (wliczając posłów zasiadających w KRS) spośród 25 miejsc w Radzie uzależniło obsadę znacznej większości składu Rady od decyzji aktualnej większości parlamentarnej.

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego powołuje się na wyroki europejskich Trybunałów: Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w których stwierdzono, że Krajowa Rada Sądownictwa utraciła niezbędną niezależność wobec władzy politycznej i nie jest w stanie dokonywać niezależnej i obiektywnej selekcji kandydatów na stanowiska sędziowskie, ani składać Prezydentowi RP wniosków o powołanie sędziów.

„Uważam, że zastrzeżenia te odpowiednio należy odnieść również do zdolności wykonywania przez Radę innych kompetencji w zakresie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w tym występowania przez nią do Trybunału z wnioskami na podstawie art. 186 ust. 2 Konstytucji. Mam zresztą wrażenie, że Trybunał Konstytucyjny sam już dostrzegł problem, odmawiając w sprawie o sygn. K 12/18 badania legitymacji Krajowej Rady Sądownictwa do wystąpienia z wnioskiem jedynie w celu potwierdzenia własnej pozycji prawnej. ” – stwierdza sędzia.

Piotr Pszczółkowski zwraca uwagę na nie badaną dotąd przez TK kwestię reprezentatywności członków KRS.

„Obecna regulacja modelowo czyni KRS, a więc organ, który zgodnie z art. 186 Konstytucji ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, organem posiadającym dużo znaczniejsze poparcie środowiska politycznego niż sędziowskiego.” – czytamy w zdaniu odrębnym.

Sędzia podkreśla, że zgodnie z postanowieniami art. 11a ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, do zgłoszenia kandydatury na członka Rady uprawnione są podmioty, takie jak grupa co najmniej dwóch tysięcy obywateli lub dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem tych, którzy są w stanie spoczynku.

„Przy wyborze członków KRS przewidziany jest obecnie wymóg bardzo wysokiego poparcia czynnika politycznego: posłów dokonujących wyboru członków Rady (modelowo 276 z 460 posłów), przy jednoczesnym wymaganiu bardzo niskiego minimalnym progu poparcia kandydatury na członka Rady wyrażonego przez środowisko sędziowskie (jedynie 25 sędziów z ok. 10.000 sędziów). Podobnie, jako mało reprezentatywny zakwalifikować należy wymóg uzyskania przez kandydata na członka Rady poparcia minimum 2.000 obywateli blisko 38 milionowego Państwa.” – wyjaśnia Piotr Pszczółkowski.

Sędzia przypomina, że Trybunał Konstytucyjny, poprzez orzeczenie w sprawie K 12/18 z 25 marca 2019 roku, zdecydował o umorzeniu kontroli konstytucyjności art. 11a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, który stanowi źródło problemu dotyczącego reprezentatywności KRS oraz procedur związanych z gromadzeniem list poparcia dla kandydatów do tego organu. Według sędziego, ta decyzja została podjęta pochopnie i może prowadzić do błędnego przekonania, że skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego możliwości wyboru członków KRS przez polityków oznacza zgodność z Konstytucją również w pozostałym zakresie regulacji dotyczącym wyboru członków KRS.

„Holistyczne rozumienie Konstytucji nakazuje  przyjąć, że dla skutecznej realizacji konstytucyjnych zadań stawianych KRS: diagnozowania zagrożeń niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz przeciwdziałania takim zagrożeniom, niezbędne jest posiadanie legitymacji znacznej części środowiska sędziowskiego, mogącego w sposób obiektywny ocenić dotychczasową pracę i postawę kandydata na członka Rady. Rozsądek i doświadczenie życiowe podpowiadają zaś, że dla zachowania konstytucyjnej równowagi władz, udział i poparcie środowiska sędziowskiego w wyborze członków konstytucyjnego organu mającego strzec niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów nie powinien być mniejszy od udziału i poparcia innych władz – tych, przed którymi KRS ma zadanie strzec sądownictwo.” – napisał sędzia TK Piotr Pszczółkowski. 

Tym samym sędzia TK potwierdził nasze stanowisko w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez neosędziów którzy posługują się nominacją pochodzącą od nielegalnego organu.

Twierdzenie w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez osoby posługujące się nominacjami wydanymi na podstawie nielegalnych konkursów organizowanych przez przestępczy organ podszywający się pod KRS znajduje również uzasadnienie w orzecznictwie: Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (wyroki w sprawach: Reczkowicz przeciwko Polsce z dnia 22 lipca 2021 r. – skarga nr 43447/19, Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce z dnia 8 listopada 2021 r. – skargi nr 49868/19 i 57511/19, Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce z dnia 7 lutego 2022 r. — skarga nr 1469/20, Broda i Bojara przeciwko Polsce z dnia 29 czerwca 2021 r. — skargi nr 26691/18 i 27367/18, Grzęda przeciwko Polsce z dnia 15 marca 2022 r. – skarga nr 43572/18, Wałęsa przeciwko Polsce z dnia 23 listopada 2023 r. — skarga nr 50849/21), wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (z dnia 19 listopada 2019 r. – sprawa AK z połączonych skarg C 585/18, C 624/18, C 625/18, wyrok Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 6 października 2021 r. w sprawie o sygn. C-487/19), orzeczenia polskiego Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 5 grudnia 2019 r. III PO 7/18, OSNP 2020/4/38, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2020 r. III PO 8/18, OSNP 2020/10/114, uchwałę połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA 1-4110-1/20) oraz orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (m.in. postanowienie z dnia 26 czerwca 2019 r. Il GOK 2/18, wyrok z dnia 11 października 2021 r., Il GOK 9/18, wyroki w sprawach Il GOK 10/18, Il GOK 11/18, Il GOK 12/18, Il GOK 13/18, Il GOK 14/18 z dnia 21 września 2021 r.).

Przypominamy, że wydawane orzecznictwa przez neo-sędziów podlegają uchyleniu z mocy prawa. W przypadku postępowań cywilnych na podstawie art. 379 pkt 4 in fine k.p.c., a karnych na podstawie art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.


Czym jest neo-KRS i neo-sędzia

Krajową Radę Sądownictwa wyłoniono w sposób niezgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej co powoduje, że w świetle przyjętej linii orzecznictwa SN, a także TSUE nie można tej instytucji uznać jako organ działający leganie i posiadający uprawnienia do mianowania sędziów. Każdy sędzia mianowany przez ten niekonstytucyjny organ i powołany przez prezydenta do pełnienia służy jest również noe-sędzią, który nie posiada zdolności prawnych do wydawania orzecznictwa,

W tym miejscu zasadnym stanie się podniesienie, że problem powołań „sędziów” po ukształtowaniu „Krajowej Rady Sądownictwa” w wyniku zmian w 2017 roku posiada kilka aspektów. Pierwszy związany jest z przepisami Konstytucji RP, które nakładają na organy władzy publicznej, w tym prawodawcę, obowiązek takiego powoływania sędziów do obowiązków orzeczniczych, który gwarantuje niezbędne minimum niezależności i niezawisłości organów biorących udział w procesie nominacyjnym. Takim organem jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ingerencja w konstytucyjne standardy kształtowania sędziowskiego składu tego organu, stwarzająca możliwość ukształtowania Rady przez polityków, czyli wyboru członków sędziowskich Rady w całości przez parlament (z wyłączeniem I Prezesa SN i Prezesa NSA), spowodowała, że ten organ nie spełnia wymogów konstytucyjnych. To sprawia, że w każdym wypadku powołania sędziego pojawia się wątpliwość, która towarzyszy każdemu człowiekowi, który oddaje swoją sprawę pod osąd sądu, czy ten sąd jest sądem właściwym w rozumieniu konstytucyjnym.

Ponadto – to drugi aspekt – w doktrynie, do czego dołożyłem rękę, i w orzecznictwie pojawiła się metoda weryfikacji poprawności powołania sędziów w oparciu o narzędzia, które są w systemie od zawsze, ale zasadniczo nie służą do oceny spełnienia minimalnych przesłanek bezstronności i niezawisłości. Chodzi o instytucje (w przypadku kontroli prewencyjnej) – iudex suspectus i iudex inhabilis, a w przypadku kontroli następczej – bezwzględnej przesłanki odwoławczej, jaką jest nienależyta obsada sądu. Na tym pomyśle posadowione było stanowisko uchwały trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku. Uchwała ta zawierała nie do końca właściwe zróżnicowanie: wskazując, że w przypadku SN, ze względu na charakter tego organu, sędziowie powołani po rekomendacji KRS ukształtowanej po 2017 r. nie dają gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania. I z tego powodu uznano, że wyłącznie ta wada instytucjonalna uzasadnia twierdzenie, że tacy sędziowie pozbawieni są materialnego votum. Uchwała nie zakwestionowała, że te osoby uzyskały status sędziów SN, ale stwierdzono, że nie mają uprawnień do wydawania orzeczeń.

Wydane do tej pory orzeczenia przez takich ‘sędziów’ są dotknięte wadą, z uwagi na nienależytą obsadę sądu, którą traktować należy jako niespełnienie konstytucyjnego wymogu sądu właściwego określonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Wadliwie powołani sędziowie nie powinni orzekać. Od dnia wydania uchwały sędziowie ci są pozbawieni zdolności do orzekania. Nie dysponują materialnym votum, choć mają status sędziów. W związku z powyższą sprawą uznać należy, że na podstawie art. 91 ust. 2 i 3 orzecznictwo wydane TSUE i ETPCz, zasadę pierwszeństwa stosowania prawa

Powyższe stanowisko znajduje uzasadnienie w treść wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 6 października 2021 r. w sprawie C-487 /19, jak też wcześniejszego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 maja 2021 r., skarga nr 4907 /18 Przypominam tym samym kapturowemu sądowi, że zgodnie z art. 9 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zobowiązana jest przestrzegać wiążącego ją prawa międzynarodowego. Stosownie zaś do treści art. 91 ust. 2 Konstytucji umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Status sędziów oraz gwarancje niezależności sądów, stanowiące istotę prawa do rzetelnego procesu sądowego, znajdują umocowanie w zapisach Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i potwierdzone jest dodatkowo w art. 6 ust. 3 Traktatu o UE. W zakresie niniejszej sprawy nie ma zastosowania wyrok wydany w dniu 7 października 2021 r. przez Trybunał Konstytucyjny w obecnym – wadliwym – składzie w sprawie o sygn. K 13/21, który godzi w interesy obywateli.

Nasze stanowisko w zakresie neo-KRS i neo-sędziów mianowanych przez ten niekonstytucyjny organ potwierdza stanowisko Komisja Europejska, która w dniu 15 lutego 2023 roku podjęła decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z kontrowersyjnym orzeczeniem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Komisja wszczęła przeciwko Polsce postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego 22 grudnia 2021 r. – Powodem były wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca 2021 r. i 7 października 2021 r., w których uznał on postanowienia traktatów UE za niezgodne z Konstytucją RP, wyraźnie kwestionując zasadę pierwszeństwa prawa UE. Bez wątpienia w świetle treści wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (Wielkiej Izby) z dnia 19 listopada 2019 roku (nr C 585/18, C – 624/18, C 625/18) oraz uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/20) zachodzi podstawa do stwierdzenia, że instytucja powołana do zapewnienia praworządności łamie prawo i popełnia przestępstwo.

Skutki podpisania Traktatu z Lizbony dla pozycji prawa unijnego i orzecznictwa międzynarodowego wobec prawa polskiego

Podpisanie przez Polskę Traktatu z Lizbony w 2007 r., który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., stanowiło punkt zwrotny w zakresie relacji pomiędzy prawem krajowym a prawem Unii Europejskiej. Traktat ten nadał Unii osobowość prawną, wzmocnił rolę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a także potwierdził zasadę pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym państw członkowskich.

Zgodnie z art. 9 Konstytucji RP„Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”, co oznacza obowiązek respektowania także prawa unijnego, które ma charakter szczególny jako prawo ponadnarodowe. Natomiast art. 91 ust. 1–3 Konstytucji RP stanowi, że umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie (a taką był Traktat z Lizbony) staje się częścią krajowego porządku prawnego i jest stosowana bezpośrednio. Co więcej, ustęp 3 art. 91 Konstytucji przesądza, że „jeżeli wynika to z ratyfikowanej umowy, prawo stanowione przez organizację międzynarodową ma pierwszeństwo w razie kolizji z ustawami”.

Oznacza to, że po wejściu w życie Traktatu z Lizbony prawo Unii Europejskiej — w tym orzecznictwo TSUE — ma pierwszeństwo stosowania przed prawem krajowym, w tym również przed ustawami zwykłymi i ich interpretacjami przez krajowe organy, jeżeli prowadzą one do naruszenia prawa unijnego lub zasad państwa prawa.

Znaczenie orzecznictwa TSUE i ETPCz dla niezależności sądownictwa w Polsce

W orzecznictwie TSUE (m.in. wyrok z 19 listopada 2019 r. w sprawie C-585/18, C-624/18, C-625/18 – A.K. i in. oraz wyrok z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19 Komisja przeciwko Polsce) jednoznacznie stwierdzono, że sposób powoływania sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 r. narusza wymogi niezależności i bezstronności wynikające z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych UE.

Podobnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (m.in. wyrok w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, z 22 lipca 2021 r.) uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, utworzona z udziałem nowej KRS, nie jest „sądem ustanowionym ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

W konsekwencji orzecznictwo obu trybunałów wskazuje, że osoby powołane na urząd sędziego w procedurze z udziałem tzw. neo-KRS nie spełniają standardów niezawisłości i bezstronności wynikających z prawa unijnego i konwencyjnego. Z tego względu w świetle prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa ETPCz nie posiadają statusu „sędziów” w rozumieniu prawa międzynarodowego i unijnego, a sama KRS w obecnym składzie nie jest organem konstytucyjnym w rozumieniu prawa UE zdolnym do zapewnienia niezależności sądów.

Konkluzja

Podpisanie Traktatu z Lizbony oraz wynikające z niego zobowiązania Polski w zakresie przestrzegania prawa unijnego i orzecznictwa TSUE spowodowały, że prawo Unii Europejskiej oraz standardy konwencyjne mają pierwszeństwo przed prawem krajowym, również w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości.
W efekcie, decyzje podejmowane przez organy naruszające te standardy – takie jak neo-KRS – nie mogą być uznane za zgodne z prawem unijnym ani konwencyjnym, a osoby powołane w wadliwych procedurach nie posiadają statusu legalnych sędziów.

W związku z powyższym warto, jest zawsze zasięgnąć rady specjalisty z zakresu prawa, który jest w stanie sprawdzić, czy sędzia orzekający w sprawie posiada zdolność do wydawania orzecznictwa, aby wydany przez niego wyrok nie posiadał wady prawnej. Taką poradę wraz możliwościami, jakie daje Państwu prawo w zakresie zapewnienia sobie sprawiedliwego procesu, można uzyskać w naszej kancelarii, pisząc na adres: kontakt@prawnikwaw.com


Potrzebujesz pomocy prawnej, napisz do nas lub zadzwoń już teraz.

📞 665-444-245

📧 kontakt@prawnikwaw.com

🔹 Publikacja została przygotowana na podstawie aktualnego stanu prawnego i orzecznictwa przez ekspertów z Kancelarii Prawnej „Prawnik Warszawa”. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zalecamy indywidualną konsultację z prawnikiem.

To Top