Sąd Apelacyjny w Krakowie złożył zawiadomienie do Prokuratury Krajowej w sprawie nielegalnej i upolitycznionej nominacji sędziego krakowskiego, Zygmunta Drożdżejki, przez neo-KRS (Narodową Radę Sądownictwa). Wnioskodawczynią nominacji była przewodnicząca tego organu, Dagmara Pawełczyk-Woicka. Zawiadomienie zostało złożone przez sędziego Pawła Rygla.
W zawiadomieniu wskazano na nieprawdziwe informacje zawarte we wniosku o nominację Drożdżejki. Neo-KRS przyznała mu awans na neo-sędziego Sądu Apelacyjnego w Krakowie, pomimo jego krótkiego stażu jako sędziego okręgowego. Sędzia Drożdżejko rozpoczął starania o kolejny awans zaledwie miesiąc po objęciu stanowiska sędziego okręgowego.
Najbardziej kontrowersyjnym punktem uchwały neo-KRS było nieprawdziwe podanie informacji, że Drożdżejko został powołany na sędziego okręgowego w 2016 roku. Zdaniem sędziego Pawła Rygla, takie działanie mogło wpłynąć na ostateczną decyzję prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie powołania Drożdżejki do sądu apelacyjnego, szczególnie w kontekście związku awansowanego sędziego z niektórymi członkami neo-KRS.
Przewodniczącą neo-KRS, Dagmarę Pawełczyk-Woicką, podpisała uchwałę zawierającą nieprawdziwe dane. Wcześniej pełniła funkcję prezeski Sądu Okręgowego w Krakowie.
Jak przestępstwo zostało ujawnione
Sędzia Paweł Rygiel z Sądu Apelacyjnego w Krakowie przeprowadził standardową procedurę badania spełnienia przez Zygmunta Drożdżejkę wymogów niezawisłości i bezstronności, po otrzymaniu wniosku strony procesu o wyłączenie Drożdżejki z rozpoznania apelacji w ich sprawie. Sprawa dotyczyła sporu pomiędzy firmą deweloperską zarejestrowaną za granicą a jej klientami, a do sprawy zaangażowało się ministerstwo sprawiedliwości.
W trakcie tego testu na niezależność, sędzia Rygiel zbadał proces nominowania Drożdżejki do Sądu Apelacyjnego w Krakowie. W wyniku tego badania, sędzia Rygiel ustalił, że uchwała neo-KRS z 23 czerwca 2022 roku o przyznaniu nominacji dla Drożdżejki zawierała nieprawdziwe informacje. W uchwale podano nieprawdziwą datę powołania Drożdżejki na sędziego okręgowego w Krakowie, mówiąc, że został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę w czerwcu 2016 roku. W rzeczywistości, prezydent Duda odmówił powołania Drożdżejki na to stanowisko w czerwcu 2016 roku, bez podania uzasadnienia.
Faktycznie, Drożdżejko został dopiero powołany do krakowskiego sądu okręgowego przez prezydenta 2 czerwca 2020 roku, po tym jak nowa, nielegalna neo-KRS przyznała mu nominację na sędziego okręgowego. W uchwale, która jest przedmiotem zawiadomienia do prokuratury, podano inną, nieprawdziwą datę powołania Drożdżejki na to stanowisko, co faktycznie wydłużyło jego staż w tym sądzie o 4 lata. Ponadto, w uchwale nie znalazła się informacja, że Drożdżejko wystartował w konkursie do sądu apelacyjnego zaledwie miesiąc po objęciu stanowiska sędziego okręgowego, co świadczyło o jego chęci szybkiego awansu, pomimo braku doświadczenia i dłuższego stażu jako sędzia okręgowy.
Czego nie ma jeszcze w uchwale neo-KRS
Rygiel, zgłaszając zawiadomienie do Prokuratury Krajowej, wyraża swoje przekonanie, że uchwała neo-KRS zawiera znaczące fałszerstwa, które mogły wpłynąć na decyzję prezydenta dotyczącą powołania Zygmunta Drożdżejki na stanowisko neo-sędziego Sądu Apelacyjnego. Rygiel podkreśla również, że awansowany sędzia ma powiązania z niektórymi członkami neo-KRS, a cały proces jego nominacji był niewystarczająco przejrzysty.
W zawiadomieniu od Prokuratury Krajowej wynika również, że w uchwale neo-KRS pominięto informacje dotyczące negatywnej oceny, jaką wystawił mu sędzia wizytator, sędzia apelacyjna Anna Kowacz-Braun. Drożdżejko złożył zastrzeżenia, które zawierały obraźliwe i naruszające dobre imię sędzi sformułowania w kierunku sędzi. Wyrazem tego było zarzucanie jej celowego wydania nierzetelnej opinii na temat jego pracy, w której miały znajdować się rzekomo nieprawdziwe informacje. Sędziowie w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie stanęli w obronie sędzi Kowacz-Braun, argumentując, że zachowanie Drożdżejki było niegodne sędziego i dyskwalifikowało go jako kandydata do sądu apelacyjnego. Wskazywali na brak spełnienia wymogów moralnych i domagali się podjęcia postępowania dyscyplinarnego wobec niego.
Autor zawiadomienia uważa, że w uchwale neo-KRS powinna znaleźć się informacja o zachowaniu Drożdżejki wobec sędzi wizytatorki, gdyż ma to istotne znaczenie dla oceny kandydata do awansu. Jeden z kluczowych kryteriów wyboru sędziów jest ich nieskazitelna postawa.
W skrócie, sędzia Paweł Rygiel informuje prokuraturę, że uchwała neo-KRS zawiera istotne manipulacje, które mogły wpłynąć na ostateczną decyzję prezydenta odnośnie powołania Drożdżejki na stanowisko neo-sędziego sądu apelacyjnego. Ponadto, wskazuje na powiązania Drożdżejki z niektórymi członkami neo-KRS oraz niewystarczającą przejrzystość całego procesu nominacji.
Kto dokonał wpisu nieprawdziwych danych do uchwały
Gdyby w uchwale neo-KRS podane były prawdziwe informacje o krótkim stażu Zygmunta Drożdżejki w sądzie okręgowym oraz jego zachowaniu wobec sędzi wizytator, decyzja prezydenta mogłaby być inna. W normalnych warunkach, sędzia nie awansowałby tak szybko, gdyż wymagałoby to zdobycia odpowiedniego doświadczenia na danym szczeblu sędziowskim, zwłaszcza że awans do sądu apelacyjnego jest stanowisko o dużym znaczeniu, rozpatrujące apelacje i kończące merytorycznie procesy.
W przypadku Zygmunta Drożdżejki, awanse na stanowisko neo-sędziego krakowskiego sądu okręgowego i następnie neo-sędziego Sądu Apelacyjnego w Krakowie, oraz jego żony Elżbiety Czarny-Drożdżejko na stanowisko neo-sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, były możliwe dzięki nominacjom neo-KRS. Na czele tego organu stoi przewodnicząca Dagmara Pawełczyk-Woicka, która była wcześniej prezeską Sądu Okręgowego w Krakowie i wywołała kontrowersje ze swoim stanowiskiem wobec wolnych sądów oraz represjami wobec krakowskich sędziów.
Zygmunta Drożdżejka wyróżniał brak zaangażowania w obronę praworządności i wsparcie obecnych zmian politycznych. Poparł także sędziów współpracujących z obecną władzą, podpisując listy poparcia dla Pawełczyk-Woickiej oraz innych kandydatów na członków neo-KRS z regionu małopolskiego.
Prokuratura Krajowa powinna teraz zbadać, dlaczego w uchwale neo-KRS dotyczącej nominacji Drożdżejki znalazły się nieprawdziwe informacje. Kluczowe jest ustalenie, kiedy i dlaczego zostały dodane te nieprawdziwe dane oraz czy było to celowe działanie, mające wpłynąć na decyzję prezydenta.
Informacje ze źródeł prasowych wskazują, że projekty uchwał przygotowują asystenci z biura prawnego neo-KRS. Ostateczny projekt uchwały powstaje po głosowaniu całej neo-KRS. W przypadku nominacji Drożdżejki, przewodnicząca Dagmara Pawełczyk-Woicka podpisała gotową uchwałę, za którą ponosi odpowiedzialność.
Podczas głosowania nad kandydaturą Drożdżejki 22 czerwca 2022 roku, podano prawdziwe informacje na temat jego stażu w sądzie okręgowym, co referował przewodniczący zespołu neo-KRS, Dariusz Drajewicz. Podczas tego głosowania prawdopodobnie uchwała nie zawierała jeszcze nieprawdziwych danych, które pojawiły się później, a których obecność wymaga wyjaśnienia.
Jak Drożdżejko pokonał doświadczoną sędzię
Wybór Zygmunta Drożdżejki na stanowisko neo-sędziego Sądu Apelacyjnego w Krakowie i pytanie, czy powinien wygrać konkurs, budzi kontrowersje z uwagi na kontekst nielegalności neo-KRS oraz bojkot konkursów przez niektórych legalnych sędziów.
Zgłoszenie tylko dwóch kandydatów do konkursu wynika częściowo z bojkotu konkursów przez niektórych sędziów, którzy podważają legalność neo-KRS na podstawie decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) oraz polskiego Sądu Najwyższego (SN) czy Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).
Kontrkandydatką Zygmunta Drożdżejki była doświadczona sędzia Izabela Fountoukidis, która ma długie doświadczenie jako sędzia, sięgające roku 2000. Pracowała w różnych instancjach sądowych, w tym jako przewodnicząca wydziału cywilnego w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia oraz na delegacji w sądzie okręgowym i Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Otrzymała również pozytywną ocenę od sędziego wizytatora, a jej kandydaturę poparło Kolegium Sądu Apelacyjnego w Krakowie.
Decyzja o wyborze odpowiedniego kandydata do sądu apelacyjnego powinna opierać się na obiektywnych kryteriach, takich jak doświadczenie, kompetencje, etyczne zaangażowanie i nieskazitelność postawy. Warto podkreślić, że decyzje dotyczące nominacji sędziów powinny być podejmowane w duchu poszanowania zasad niezawisłości i niepolityczności sądownictwa.
W kontekście kontrowersji związanych z neo-KRS oraz bojkotem konkursów przez niektórych sędziów, wybór Drożdżejki na neo-sędziego Sądu Apelacyjnego w Krakowie może wywołać dalsze dyskusje i wątpliwości co do procedur i przejrzystości nominacji na stanowiska sędziowskie. W celu odbudowy zaufania do wymiaru sprawiedliwości, kluczowym jest przestrzeganie standardów niezawisłości, uczciwości i kompetencji przy obsadzaniu stanowisk w sądownictwie.
Drożdżejko został sędzią rejonowym w 1999 roku i orzekał w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Nowej Huty. Następnie pełnił funkcję przewodniczącego w wydziałach zamiejscowych w Proszowicach oraz orzekał na delegacji w sądzie okręgowym.
Warto zaznaczyć, że jego kandydatura została negatywnie oceniona przez sędziego wizytatora, który zarzucił mu przewlekłość w prowadzeniu spraw oraz trudności w przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłych. Dodatkowo Kolegium Sądu Apelacyjnego w Krakowie nie poparło jego kandydatury.
Te informacje rzeczywiście podnoszą wątpliwości co do jego kwalifikacji i umiejętności jako sędziego, a także budzą pytania, dlaczego jego kandydatura ostatecznie została wybrana do sądu apelacyjnego, mimo negatywnej oceny sędziego wizytatora i braku poparcia ze strony Kolegium Sądu Apelacyjnego.
W czerwcu 2021 roku, w głosowaniu neo-KRS poparło kandydaturę Drożdżejki, ale ta decyzja została zaskarżona przez konkurencyjną kandydatkę do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, która została uchylona w kwietniu 2022 roku.
Izba SN stwierdziła, że różnice między kandydatami są nieznaczne, a neo-KRS nie przedstawiła wystarczających dowodów na wyższość Drożdżejki. Negatywną opinię sędziego wizytatora oraz brak poparcia Kolegium Sądu Apelacyjnego w Krakowie, neo-KRS potraktowała bez uwagi i nie odniosła się do zastrzeżeń dotyczących pracy Drożdżejki.
Sprawa powróciła do neo-KRS, która po dwóch miesiącach, czyli w czerwcu 2022 roku, ponownie nominowała Drożdżejkę. W tej nominacji znalazły się jednak nieprawdziwe informacje.
Powtórna nominacja była tłumaczona dłuższym stażem sędziego, bogatym dorobkiem naukowym oraz nagrodami Sędziego Europejskiego. Negatywna opinia sędziego wizytatora nie miała negatywnego wpływu, gdyż neo-KRS uważała, że jego wyniki pracy były porównywalne z konkurencyjną kandydatką. Zarzuty sędziego wizytatora zostały potraktowane jako jedynie odnoszące się do metody pracy Drożdżejki.
Przed ostatecznym głosowaniem jeden z członków Rady oskarżył sędzię Izabelę Fountoukidis, twierdząc, że podpisała apel polskich sędziów do OBWE w sprawie monitorowania kopertowych wyborów prezydenckich.
Awanse Drożdżejki za rządów PiS
Sędzia Paweł Rygiel złożył zawiadomienie do Prokuratury Krajowej w sprawie neo-KRS po przeprowadzeniu testu na niezależność sędziego Zygmunta Drożdżejki. Tego typu ocena jest istotna, ponieważ polscy sędziowie nadal podlegają represjom za kwestionowanie statusu neo-sędziów. Sędzia Rygiel udowodnił, że nie boi się konsekwencji i wykonał swoją pracę jako niezależny sędzia.
Test przeprowadzony dla Drożdżejki dał negatywny wynik z kilku powodów, przy czym był zgodny ze standardami europejskimi. W ramach tego testu sędzia Rygiel zbadał proces nominacyjny Drożdżejki przed neo-KRS oraz ścieżkę jego awansu.
W swoim werdykcie sędzia Rygiel orzekł, że zarówno proces nominacyjny, jak i sama neo-KRS mają wady systemowe. Te wady stanowią ryzyko naruszenia standardów niezawisłości i bezstronności sądu. Sędzia powołał się także na historyczną uchwałę pełnego składu Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku, w której podważono legalność neo-KRS, neo-sędziów i Izby Dyscyplinarnej.
Sędzia Rygiel podziela pogląd zawarty w uchwale Sądu Najwyższego, że wady w procesie nominacyjnym przed neo-KRS nie zawsze oznaczają, że sąd z udziałem neo-sędziego nie jest niezależny. To zależy od tego, jak poważne były naruszenia w procesie nominacyjnym.
W trakcie swojego badania, sędzia Rygiel przeanalizował awanse sędziego Drożdżejki, które zostały dokonane za pośrednictwem neo-KRS. Okazało się, że kiedy sędzia Drożdżejko starał się o nominację do sądu okręgowego, nie cieszył się poparciem ze strony samorządu sędziowskiego i wręcz podpisał listę poparcia dla Pawełczyk-Woickiej. W tym konkretnym konkursie brało udział kilkanaście osób na kilka dostępnych miejsc. Niestety, kandydaci z poparciem samorządu sędziowskiego, nawet posiadający znakomite oceny za swoją pracę, zostali odrzuceni.
Natomiast nominacje otrzymali ci kandydaci, którzy m.in. udzielili swojego poparcia członkini neo-KRS, Pawełczyk-Woickiej. Co ważne, była ona wówczas prezesem Sądu Okręgowego w Krakowie, gdzie miała miejsce ów konkurs na którym startował „sędzia” Drożdżejko.
Drożdżejko dwa razy oblał test
Sędzia Paweł Rygiel stwierdził, że nominacja sędziego Zygmunta Drożdżejki na neo-sędziego sądu apelacyjnego była dokonana z pominięciem jego kompetencji zawodowych i była wynikiem przyczyn pozamerytorycznych. Wyraził przekonanie, że neo-KRS jest wybierana przez czynnik polityczny, co daje politykom wpływ na nominowanie sędziów. Minister sprawiedliwości również ma wpływ, poprzez swoich nominatów w sądach, w tym prezesów sądów, którzy często są członkami neo-KRS.
Według sędziego Rygla, obecna procedura nominowania sędziów ma charakter fasadowy, z arbitralnymi decyzjami, które pozwalają przedstawić prezydentowi dowolną osobę, niezależnie od jej merytorycznych walorów, bez zapewnienia przejrzystości procesu decyzyjnego i równych szans dla wszystkich kandydatów.
Sędzia Rygiel podkreślił, że przykładem tej problematycznej procedury był właśnie przypadek nominacji Drożdżejki. Pomimo negatywnej oceny Kolegium sądu i sędziego wizytatora, Drożdżejko został przedstawiony prezydentowi do powołania, a jego kontrkandydatkę odrzucono, mimo pozytywnych ocen. Sędzia uznał, że procedura nominacyjna Drożdżejki nie była przejrzysta ani wolna, i nie spełniała merytorycznych kryteriów. Jego nominacja była głównie wynikiem podpisania listy poparcia dla członków neo-KRS, w szczególności dla Pawełczyk-Woickiej, która pełniła funkcję prezesa sądu okręgowego, w którym odbywał się ów konkurs.
Sędzia Rygiel wyraził przekonanie, że Zygmunt Drożdżejko jest beneficjentem politycznych zmian w wymiarze sprawiedliwości, a jednocześnie zaangażował się w działania związane z degradacją sądów. Z tego powodu sąd apelacyjny uznał, że są wątpliwości co do niezależności Drożdżejki i wyłączył go z rozpoznania apelacji. Zważywszy na fakt, że ministerstwo sprawiedliwości interesuje się tą sprawą, a sam sędzia Drożdżejko jest powiązany z nominatami ministra w sądach, sędzia Rygiel wydał to orzeczenie 7 lipca 2023 roku.
Warto podkreślić, że to nie był pierwszy raz, kiedy sędzia Drożdżejko oblał test na niezależność. Wcześniej, 19 kwietnia 2023 roku, sąd apelacyjny w Krakowie uchylił wyrok, w którym brał udział w sądzie okręgowym, również z powodów związanych z brakiem niezależności. Obie te decyzje wydał sędzia Paweł Rygiel.
Jak przywrócić praworządność?
Naszym zdaniem rozwiązanie problemu neosędziów, które nie naruszałoby żadnych reguł prawnych, wymagałoby wyzerowania wszystkiego, co ci sędziowie zrobili. To z powodów praktycznych jest nieakceptowalne.
Jeżeli mamy indywidualnie rozstrzygać o statusie neosędziów, stoimy przed wyborem: możemy albo szukać rozwiązania najbardziej (pozornie) zgodnego z prawem, które jednak będzie zawierać ukryte rozstrzygnięcie polityczne, albo możemy przyjąć rozwiązanie otwarcie naruszające reguły prawne, ale nieukrywające swojego politycznego charakteru.
A ten wybór, sam w sobie, jest już wyborem politycznym.
Przypominamy, że nie tylko my oraz duża część środowiska prawniczego uważa, że neoKRS jest instytucją nielegalną. Podobnego zdania jest sędzia Pszczółkowski, który w zdaniu odrędbnym stwierdził, że obecny KRS nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez Konstytucję.
Jego argumentacja opiera się na zapisach dotyczących składu KRS, zwłaszcza odnoszących się do art. 9a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zmiany w składzie KRS wprowadzone w 2017 roku są według sędziego Pszczółkowskiego sprzeczne z art. 187 ust. 1 Konstytucji.
Sędzia podkreśla, że zgodnie z konstytucją dochowanie wymogów dotyczących uformowania składu organu, w tym KRS, jest warunkiem koniecznym do zdolności tego organu do realizacji mu powierzonych kompetencji. W tym kontekście wymienia możliwość występowania z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach związanych z niezawisłością sądów i niezależnością sędziów.
Stanowisko to ma znaczenie dla oceny legitymacji KRS w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym, zwłaszcza w kontekście kwestii budżetowych i zamrożenia sędziowskich pensji. Sędzia Pszczółkowski wskazuje na istotność przestrzegania norm konstytucyjnych w kształtowaniu organów, które odgrywają kluczową rolę w systemie prawnym, taką jak Krajowa Rada Sądownictwa.
„Krajowa Rada Sądownictwa w składzie ukształtowanym z zastosowaniem art. 9a ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2021 r. poz. 269, ze zm.; dalej: ustawa o KRS) – dodanego na mocy art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 3; dalej: ustawa z 2017 r.) – nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez art. 187 ust. 1 Konstytucji.” – napisał w zdaniu odrębnym sędzia Piotr Pszczółkowski.
W dalszej części wywodu sędzia TK tłumaczy, dlaczego obecny mechanizm kształtowania składu KRS „wypacza strukturę konstytucyjną tego organu”.
„Dzieje się tak z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ustawodawca, odstępując od utrwalonej praktyki konstytucyjnej, powierzającej samym sędziom wybór sędziów – członków KRS, oraz przekazując tę kompetencję Sejmowi, przyznał temu jednemu organowi władzy politycznej decydujący wpływa na obsadę znakomitej większości składu Rady (tj. wybór 19 spośród 25 członków). Po drugie, ustawodawca, wprowadzając nowy mechanizm wyboru sędziów – członków KRS nie dochował wymogu, aby w składzie Rady zasiadali przedstawicieli każdej z grup sędziów wszystkich rodzajów sądów wprost wymienionych w art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.” – czytamy w zdaniu odrębnym.
W poprzednim okresie (czyli od czasu ustanowienia Krajowego Rejestru Sądowego w 1989 roku do momentu wprowadzenia zmian w 2017 roku), procedura wyboru członków Rady była następująca: osoby te, wybierane spośród sędziów, były wyłaniane przez samych sędziów. Dokładniej, 2 członków Krajowej Rady Sądownictwa były wybierane przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego spośród sędziów tego Sądu; 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego spośród sędziów NSA; 2 członków KRS były wybierane przez zebrania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych spośród sędziów apelacyjnych; natomiast 9 członków KRS było wybieranych spośród swojego grona przez zebrania przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów w sądach wojewódzkich. Dodatkowo, 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów sądów wojskowych spośród sędziów tychże sądów.
W opinii Piotra Pszczółkowskiego, naruszenie równowagi strukturalnej Krajowej Rady Sądownictwa, wynikającej z Konstytucji, miało miejsce, gdy ustawodawca, za pomocą ustawy z 2017 roku, powierzył Sejmowi uprawnienie do wyboru 15 sędziów, którzy mieliby być członkami KRS. Zdaniem sędziego, przekazanie jednemu organowi władzy politycznej możliwości wyboru łącznie 19 osób (wliczając posłów zasiadających w KRS) spośród 25 miejsc w Radzie uzależniło obsadę znacznej większości składu Rady od decyzji aktualnej większości parlamentarnej.
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego powołuje się na wyroki europejskich Trybunałów: Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w których stwierdzono, że Krajowa Rada Sądownictwa utraciła niezbędną niezależność wobec władzy politycznej i nie jest w stanie dokonywać niezależnej i obiektywnej selekcji kandydatów na stanowiska sędziowskie, ani składać Prezydentowi RP wniosków o powołanie sędziów.
„Uważam, że zastrzeżenia te odpowiednio należy odnieść również do zdolności wykonywania przez Radę innych kompetencji w zakresie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w tym występowania przez nią do Trybunału z wnioskami na podstawie art. 186 ust. 2 Konstytucji. Mam zresztą wrażenie, że Trybunał Konstytucyjny sam już dostrzegł problem, odmawiając w sprawie o sygn. K 12/18 badania legitymacji Krajowej Rady Sądownictwa do wystąpienia z wnioskiem jedynie w celu potwierdzenia własnej pozycji prawnej. ” – stwierdza sędzia.
Piotr Pszczółkowski zwraca uwagę na nie badaną dotąd przez TK kwestię reprezentatywności członków KRS.
„Obecna regulacja modelowo czyni KRS, a więc organ, który zgodnie z art. 186 Konstytucji ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, organem posiadającym dużo znaczniejsze poparcie środowiska politycznego niż sędziowskiego.” – czytamy w zdaniu odrębnym.
Sędzia podkreśla, że zgodnie z postanowieniami art. 11a ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, do zgłoszenia kandydatury na członka Rady uprawnione są podmioty, takie jak grupa co najmniej dwóch tysięcy obywateli lub dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem tych, którzy są w stanie spoczynku.
„Przy wyborze członków KRS przewidziany jest obecnie wymóg bardzo wysokiego poparcia czynnika politycznego: posłów dokonujących wyboru członków Rady (modelowo 276 z 460 posłów), przy jednoczesnym wymaganiu bardzo niskiego minimalnym progu poparcia kandydatury na członka Rady wyrażonego przez środowisko sędziowskie (jedynie 25 sędziów z ok. 10.000 sędziów). Podobnie, jako mało reprezentatywny zakwalifikować należy wymóg uzyskania przez kandydata na członka Rady poparcia minimum 2.000 obywateli blisko 38 milionowego Państwa.” – wyjaśnia Piotr Pszczółkowski.
Sędzia przypomina, że Trybunał Konstytucyjny, poprzez orzeczenie w sprawie K 12/18 z 25 marca 2019 roku, zdecydował o umorzeniu kontroli konstytucyjności art. 11a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, który stanowi źródło problemu dotyczącego reprezentatywności KRS oraz procedur związanych z gromadzeniem list poparcia dla kandydatów do tego organu. Według sędziego, ta decyzja została podjęta pochopnie i może prowadzić do błędnego przekonania, że skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego możliwości wyboru członków KRS przez polityków oznacza zgodność z Konstytucją również w pozostałym zakresie regulacji dotyczącym wyboru członków KRS.
„Holistyczne rozumienie Konstytucji nakazuje przyjąć, że dla skutecznej realizacji konstytucyjnych zadań stawianych KRS: diagnozowania zagrożeń niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz przeciwdziałania takim zagrożeniom, niezbędne jest posiadanie legitymacji znacznej części środowiska sędziowskiego, mogącego w sposób obiektywny ocenić dotychczasową pracę i postawę kandydata na członka Rady. Rozsądek i doświadczenie życiowe podpowiadają zaś, że dla zachowania konstytucyjnej równowagi władz, udział i poparcie środowiska sędziowskiego w wyborze członków konstytucyjnego organu mającego strzec niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów nie powinien być mniejszy od udziału i poparcia innych władz – tych, przed którymi KRS ma zadanie strzec sądownictwo.” – napisał sędzia TK Piotr Pszczółkowski.
Tym samym sędzia TK potwierdził nasze stanowisko w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez neosędziów którzy posługują się nominacją pochodzącą od nielegalnego organu.
Twierdzenie w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez osoby posługujące się nominacjami wydanymi na podstawie nielegalnych konkursów organizowanych przez przestępczy organ podszywający się pod KRS znajduje również uzasadnienie w orzecznictwie: Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (wyroki w sprawach: Reczkowicz przeciwko Polsce z dnia 22 lipca 2021 r. – skarga nr 43447/19, Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce z dnia 8 listopada 2021 r. – skargi nr 49868/19 i 57511/19, Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce z dnia 7 lutego 2022 r. — skarga nr 1469/20, Broda i Bojara przeciwko Polsce z dnia 29 czerwca 2021 r. — skargi nr 26691/18 i 27367/18, Grzęda przeciwko Polsce z dnia 15 marca 2022 r. – skarga nr 43572/18, Wałęsa przeciwko Polsce z dnia 23 listopada 2023 r. — skarga nr 50849/21), wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (z dnia 19 listopada 2019 r. – sprawa AK z połączonych skarg C 585/18, C 624/18, C 625/18, wyrok Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 6 października 2021 r. w sprawie o sygn. C-487/19), orzeczenia polskiego Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 5 grudnia 2019 r. III PO 7/18, OSNP 2020/4/38, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2020 r. III PO 8/18, OSNP 2020/10/114, uchwałę połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA 1-4110-1/20) oraz orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (m.in. postanowienie z dnia 26 czerwca 2019 r. Il GOK 2/18, wyrok z dnia 11 października 2021 r., Il GOK 9/18, wyroki w sprawach Il GOK 10/18, Il GOK 11/18, Il GOK 12/18, Il GOK 13/18, Il GOK 14/18 z dnia 21 września 2021 r.).
Przypominamy, że wydawane orzecznictwa przez neo-sędziów podlegają uchyleniu z mocy prawa. W przypadku postępowań cywilnych na podstawie art. 379 pkt 4 in fine k.p.c., a karnych na podstawie art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.
Czym jest neo-KRS i neo-sędzia
Krajową Radę Sądownictwa wyłoniono w sposób niezgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej co powoduje, że w świetle przyjętej linii orzecznictwa SN, a także TSUE nie można tej instytucji uznać jako organ działający leganie i posiadający uprawnienia do mianowania sędziów. Każdy sędzia mianowany przez ten niekonstytucyjny organ i powołany przez prezydenta do pełnienia służy jest również noe-sędzią, który nie posiada zdolności prawnych do wydawania orzecznictwa,
W tym miejscu zasadnym stanie się podniesienie, że problem powołań „sędziów” po ukształtowaniu „Krajowej Rady Sądownictwa” w wyniku zmian w 2017 roku posiada kilka aspektów. Pierwszy związany jest z przepisami Konstytucji RP, które nakładają na organy władzy publicznej, w tym prawodawcę, obowiązek takiego powoływania sędziów do obowiązków orzeczniczych, który gwarantuje niezbędne minimum niezależności i niezawisłości organów biorących udział w procesie nominacyjnym. Takim organem jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ingerencja w konstytucyjne standardy kształtowania sędziowskiego składu tego organu, stwarzająca możliwość ukształtowania Rady przez polityków, czyli wyboru członków sędziowskich Rady w całości przez parlament (z wyłączeniem I Prezesa SN i Prezesa NSA), spowodowała, że ten organ nie spełnia wymogów konstytucyjnych. To sprawia, że w każdym wypadku powołania sędziego pojawia się wątpliwość, która towarzyszy każdemu człowiekowi, który oddaje swoją sprawę pod osąd sądu, czy ten sąd jest sądem właściwym w rozumieniu konstytucyjnym.
Ponadto – to drugi aspekt – w doktrynie, do czego dołożyłem rękę, i w orzecznictwie pojawiła się metoda weryfikacji poprawności powołania sędziów w oparciu o narzędzia, które są w systemie od zawsze, ale zasadniczo nie służą do oceny spełnienia minimalnych przesłanek bezstronności i niezawisłości. Chodzi o instytucje (w przypadku kontroli prewencyjnej) – iudex suspectus i iudex inhabilis, a w przypadku kontroli następczej – bezwzględnej przesłanki odwoławczej, jaką jest nienależyta obsada sądu. Na tym pomyśle posadowione było stanowisko uchwały trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku. Uchwała ta zawierała nie do końca właściwe zróżnicowanie: wskazując, że w przypadku SN, ze względu na charakter tego organu, sędziowie powołani po rekomendacji KRS ukształtowanej po 2017 r. nie dają gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania. I z tego powodu uznano, że wyłącznie ta wada instytucjonalna uzasadnia twierdzenie, że tacy sędziowie pozbawieni są materialnego votum. Uchwała nie zakwestionowała, że te osoby uzyskały status sędziów SN, ale stwierdzono, że nie mają uprawnień do wydawania orzeczeń.
Wydane do tej pory orzeczenia przez takich ‘sędziów’ są dotknięte wadą, z uwagi na nienależytą obsadę sądu, którą traktować należy jako niespełnienie konstytucyjnego wymogu sądu właściwego określonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Wadliwie powołani sędziowie nie powinni orzekać. Od dnia wydania uchwały sędziowie ci są pozbawieni zdolności do orzekania. Nie dysponują materialnym votum, choć mają status sędziów. W związku z powyższą sprawą uznać należy, że na podstawie art. 91 ust. 2 i 3 orzecznictwo wydane TSUE i ETPCz, zasadę pierwszeństwa stosowania prawa
Powyższe stanowisko znajduje uzasadnienie w treść wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 6 października 2021 r. w sprawie C-487 /19, jak też wcześniejszego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 maja 2021 r., skarga nr 4907 /18 Przypominam tym samym kapturowemu sądowi, że zgodnie z art. 9 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zobowiązana jest przestrzegać wiążącego ją prawa międzynarodowego. Stosownie zaś do treści art. 91 ust. 2 Konstytucji umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Status sędziów oraz gwarancje niezależności sądów, stanowiące istotę prawa do rzetelnego procesu sądowego, znajdują umocowanie w zapisach Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i potwierdzone jest dodatkowo w art. 6 ust. 3 Traktatu o UE. W zakresie niniejszej sprawy nie ma zastosowania wyrok wydany w dniu 7 października 2021 r. przez Trybunał Konstytucyjny w obecnym – wadliwym – składzie w sprawie o sygn. K 13/21, który godzi w interesy obywateli.
Nasze stanowisko w zakresie neo-KRS i neo-sędziów mianowanych przez ten niekonstytucyjny organ potwierdza stanowisko Komisja Europejska, która w dniu 15 lutego 2023 roku podjęła decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z kontrowersyjnym orzeczeniem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Komisja wszczęła przeciwko Polsce postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego 22 grudnia 2021 r. – Powodem były wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca 2021 r. i 7 października 2021 r., w których uznał on postanowienia traktatów UE za niezgodne z Konstytucją RP, wyraźnie kwestionując zasadę pierwszeństwa prawa UE. Bez wątpienia w świetle treści wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (Wielkiej Izby) z dnia 19 listopada 2019 roku (nr C 585/18, C – 624/18, C 625/18) oraz uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/20) zachodzi podstawa do stwierdzenia, że instytucja powołana do zapewnienia praworządności łamie prawo i popełnia przestępstwo.
Skutki podpisania Traktatu z Lizbony dla pozycji prawa unijnego i orzecznictwa międzynarodowego wobec prawa polskiego
Podpisanie przez Polskę Traktatu z Lizbony w 2007 r., który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., stanowiło punkt zwrotny w zakresie relacji pomiędzy prawem krajowym a prawem Unii Europejskiej. Traktat ten nadał Unii osobowość prawną, wzmocnił rolę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a także potwierdził zasadę pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym państw członkowskich.
Zgodnie z art. 9 Konstytucji RP, „Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”, co oznacza obowiązek respektowania także prawa unijnego, które ma charakter szczególny jako prawo ponadnarodowe. Natomiast art. 91 ust. 1–3 Konstytucji RP stanowi, że umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie (a taką był Traktat z Lizbony) staje się częścią krajowego porządku prawnego i jest stosowana bezpośrednio. Co więcej, ustęp 3 art. 91 Konstytucji przesądza, że „jeżeli wynika to z ratyfikowanej umowy, prawo stanowione przez organizację międzynarodową ma pierwszeństwo w razie kolizji z ustawami”.
Oznacza to, że po wejściu w życie Traktatu z Lizbony prawo Unii Europejskiej — w tym orzecznictwo TSUE — ma pierwszeństwo stosowania przed prawem krajowym, w tym również przed ustawami zwykłymi i ich interpretacjami przez krajowe organy, jeżeli prowadzą one do naruszenia prawa unijnego lub zasad państwa prawa.
Znaczenie orzecznictwa TSUE i ETPCz dla niezależności sądownictwa w Polsce
W orzecznictwie TSUE (m.in. wyrok z 19 listopada 2019 r. w sprawie C-585/18, C-624/18, C-625/18 – A.K. i in. oraz wyrok z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19 Komisja przeciwko Polsce) jednoznacznie stwierdzono, że sposób powoływania sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 r. narusza wymogi niezależności i bezstronności wynikające z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych UE.
Podobnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (m.in. wyrok w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, z 22 lipca 2021 r.) uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, utworzona z udziałem nowej KRS, nie jest „sądem ustanowionym ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
W konsekwencji orzecznictwo obu trybunałów wskazuje, że osoby powołane na urząd sędziego w procedurze z udziałem tzw. neo-KRS nie spełniają standardów niezawisłości i bezstronności wynikających z prawa unijnego i konwencyjnego. Z tego względu w świetle prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa ETPCz nie posiadają statusu „sędziów” w rozumieniu prawa międzynarodowego i unijnego, a sama KRS w obecnym składzie nie jest organem konstytucyjnym w rozumieniu prawa UE zdolnym do zapewnienia niezależności sądów.
Konkluzja
Podpisanie Traktatu z Lizbony oraz wynikające z niego zobowiązania Polski w zakresie przestrzegania prawa unijnego i orzecznictwa TSUE spowodowały, że prawo Unii Europejskiej oraz standardy konwencyjne mają pierwszeństwo przed prawem krajowym, również w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości.
W efekcie, decyzje podejmowane przez organy naruszające te standardy – takie jak neo-KRS – nie mogą być uznane za zgodne z prawem unijnym ani konwencyjnym, a osoby powołane w wadliwych procedurach nie posiadają statusu legalnych sędziów.
W związku z powyższym warto, jest zawsze zasięgnąć rady specjalisty z zakresu prawa, który jest w stanie sprawdzić, czy sędzia orzekający w sprawie posiada zdolność do wydawania orzecznictwa, aby wydany przez niego wyrok nie posiadał wady prawnej. Taką poradę wraz możliwościami, jakie daje Państwu prawo w zakresie zapewnienia sobie sprawiedliwego procesu, można uzyskać w naszej kancelarii, pisząc na adres: kontakt@prawnikwaw.com
Potrzebujesz pomocy prawnej, napisz do nas lub zadzwoń już teraz.
📞 665-444-245
🔹 Publikacja została przygotowana na podstawie aktualnego stanu prawnego i orzecznictwa przez ekspertów z Kancelarii Prawnej „Prawnik Warszawa”. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zalecamy indywidualną konsultację z prawnikiem.
