„Betonowanie” neosędziów SN i neoKRS zablokowane

Legalni sędziowie SN zatrzymali zaproponowaną przez Dudę ekspresową zmianę przepisów, której celem było utrudnienie nowemu rządowi przywrócenie praworządności

Kolegium Sądu Najwyższego, które miało dzisiaj obradować nad zaproponowanymi przez prezydenta zmianami w regulaminie Sądu Najwyższego, nie odbyło się.

Siedmiu członków Kolegium lub ich zastępców odmówiło uczestnictwa w tym spotkaniu. Według legalnych sędziów Sądu Najwyższego, „członkowie Kolegium nie zostali odpowiednio wcześniej poinformowani o terminie zebrania Kolegium”. Ponadto, jak argumentują sędziowie SN, nie otrzymali odpowiednich materiałów merytorycznych, które uzasadniałyby proponowane zmiany w regulaminie przez prezydenta.

Najważniejsza modyfikacja dotyczy paragrafu 111 Regulaminu. Ten przepis dotyczy procedury przyjmowania uchwał przez pełny skład Sądu Najwyższego oraz pełne składy poszczególnych Izb Sądu Najwyższego. W obecnej formie, aby przyjąć taką uchwałę, wymagane jest zgromadzenie 2/3 członków danej Izby. Prezydent sugeruje obniżenie tego kworum do połowy.

Dlaczego takie zmiany? Neo-sędziowie mają obecnie większość w Sądzie Najwyższym, choć jest to większość niewielka. Jednakże nie posiadają jeszcze wystarczającej samodzielności do podejmowania uchwał Sądu Najwyższego. Zmiana przepisów miałaby na celu umożliwienie im tego. Pozwoliłoby to neo-sędziom na narzucanie swojej interpretacji prawa legalnym sędziom.

Ponadto, obniżenie kworum umożliwiłoby neo-sędziom unieważnienie lub zmianę historycznej uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku. Przypominamy, że ta uchwała kwestionuje legalność Izby Dyscyplinarnej, nowej Krajowej Rady Sądownictwa i nominacji dokonanych przez neo-sędziów. Uchwała, ta jednak przez patosędziów nie jest akceptowana a Ziobro udaje, że jej nie ma, posługując się nielegalnym orzeczenie TK, który rzekomo miał ją uchylić.

Przypominamy, że z uchwały SN wynika, że w każdym przypadku skład orzekający z neo-sędziami SN jest wadliwy a wyroki wydane z ich udziałem można uchylić.

Unieważnienie tej uchwały przez neo-sędziów, którzy byliby de facto sądem we własnej sprawie, może być wykorzystane jako argument obronny w kontekście ich pozycji sędziów. Jest to spowodowane tym, że nowy rząd zapowiedział, że może cofnąć ich nominacje lub poddać je weryfikacji. Co więcej, już obecnie zdemoralizowana prawnie Małgorzata Manowska, będąca neo-sędzią na stanowisku I Prezesa Sądu Najwyższego, blokuje wykonanie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczących statusu neo-sędziów.

Warto również w tym miejscy dodać, że była I prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf, jest obecnie objęta postępowaniem dyscyplinarnym z powodu umożliwienia sędziom Sądu Najwyższego przyjęcia tej istotnej uchwały historycznej. Zarzuty przeciwko niej zgłosił specjalny rzecznik dyscyplinarny, Piotr Schab – członek „elitarnego” grona neoKRS, mianowany w wadliwym trybie przez Andrzeja Dudę.

Projekt prezydenta został ujawniony wieczorem 6 listopada przez sędziego Sądu Najwyższego, prof. Włodzimierza Wróbla, na swoim profilu na Facebooku. Informacja ta wywołała głośne reakcje we wtorek. Prezydent działa w pośpiechu, ponieważ do wydania rozporządzenia potrzebuje zgody premiera. W projekcie rozporządzenia widnieje nazwisko Mateusza Morawieckiego jako kontrasygnaty. Jest to znane, że Donald Tusk nie zgodziłby się na to podpisanie.

Dlatego zdemoralizowana prawnie członki „elitarnej” grupy przestępczej w postaci neosędziów Małgorzata Manowska również wyraziła pragnienie, aby projekt ten był przyspieszony. Już w poniedziałek zaplanowała zwołanie Kolegium Sądu Najwyższego na wtorek, 7 listopada, o godzinie 16, w celu omówienia projektu rozporządzenia zmieniającego Regulamin Sądu Najwyższego.

Legalni sędziowie SN, nie otrzymali merytorycznych materiałów, które miałyby uzasadnić zmianę regulaminu, którą proponuje prezydent.

Właśnie z tego powodu zebranie Kolegium nie doszło do skutku, ponieważ legalni sędziowie się nie stawili na posiedzenie kolegium. Przypominamy, że kolegium liczy 16 członków, a pojawiło się tylko 8. Aby zebrać kworum, potrzebne jest udział co najmniej 2/3 członków Kolegium.

— Nic nie wiem na temat nieobecności części członków Kolegium, na pewno będzie na nim obecna I Prezes SN — powiedział Onetowi rzecznik tego sądu neosędzia Aleksander Stępkowski. — Nie sposób teraz powiedzieć, jakie zapadną decyzje podczas posiedzenia Kolegium i co się dalej wydarzy — podkreśla.

Zaznaczmy, że bez siódemki sędziów, którzy zapowiedzieli swoją nieobecność, na Kolegium nie będzie kworum.

image 8
Źródło: Onet

Ponadto w wydanym oświadczeniu podkreślili, że kwestia uregulowania sposobu przyjmowania uchwał przez pełny skład SN lub pełny skład Izby SN należy do „materii ustawowej, a nie regulaminowej. Nie mieści się zatem w zawartej w artykule 4 ustawy o SN delegacji ustawowej dla prezydenta RP [przepis pozwala prezydentowi nadawać Regulamin Sądowi Najwyższemu, zdaniem legalnych sędziów SN nie pozwala jednak regulować sposobu przyjmowania uchwał — red.]”.

Nieudana próba zabetonowania neosędziow w Sądzie Najwyższym

— Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że za pomocą obniżenia wymaganego kworum sędziów z każdej izby, z 2/3 na 1/2 nowi sędziowie, ci wadliwie powołani, będą usiłować odstąpić od uchwały trzech połączonych izb, która oceniła ich status — w taki sposób cel zmiany regulaminu określa w rozmowie z Onetem prezes Izby Pracy SN, prof. Piotr Prusinowski.

— W mojej ocenie proponowana zmiana ma służyć tylko temu celowi, nie znajduję innych powodów dla jej prowadzania — dodaje.

I co dalej?

W związku z takim obrotem sprawy rzecznik Sądu Najwyższego, Aleksander Stępkowski, który również jest neo-sędzią, został zapytany o dalszy plan działania. Konkretnie, czy zostanie zwołane nowe Kolegium i jakie kroki może podjąć prezydent.

Rzecznik Sądu Najwyższego wyjaśnia, że prezydent zostanie poinformowany o braku kworum na Kolegium. W tej sytuacji zastosowanie znajdą przepisy zawarte w artykule 10 ustawy o Sądzie Najwyższym oraz artykule 9c ustawy o ustroju sądów powszechnych. Decyzja w kwestii dalszych działań należy do prezydenta – podkreśla Stępkowski. Dodaje, że nie słyszał o planach zwołania kolejnego posiedzenia Kolegium.

Artykuł 10 ustawy o Sądzie Najwyższym określa, że w sytuacji braku regulacji w ustawie o Sądzie Najwyższym, stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o prawie o ustroju sądów powszechnych.

Natomiast artykuł 9c ustawy o ustroju sądów powszechnych mówi, że gdy przepis ustawy wymaga uzyskania opinii kolegium lub zgromadzenia ogólnego bez określenia terminu, a opinia nie zostanie wydana w dniu zwołania posiedzenia w celu jej wydania, uważa się, że opinia jest pozytywna.

Według rzecznika Sądu Najwyższego, procedury Kolegium reguluje ustawa dotycząca sądów. Ponieważ na posiedzeniu nie pojawiło się wystarczające kworum, można przyjąć, że Kolegium wydało pozytywną opinię wobec rozporządzenia prezydenta poprzez tzw. milczącą zgodę.

Takie podejście nie jest nową interpretacją, która została zastosowana przez obecne kierownictwo Sądu Najwyższego. Wcześniej zdemoralizowana prawnie Małgorzata Manowska stosowała podobny sposób procedowania różnych decyzji Kolegium dotyczących Sądu Najwyższego. W przypadku braku kworum uważała, że nieobecni członkowie wstrzymali się od głosu.

Bez opinii Kolegium nie można zmienić Regulaminu


Członek Kolegium Sądu Najwyższego, Jarosław Matras, jest oburzony stanowiskiem rzecznika Sądu Najwyższego. Sędzia w rozmowie z Onetem mówi, że zgodnie z artykułem 4 ustawy o Sądzie Najwyższym, prezydent może dokonać zmian w Regulaminie tylko po uzyskaniu opinii Sądu Najwyższego.

Zdaniem sędziego Matrasa, opinia jest absolutnie konieczna, a treść artykułu 4 jest jednoznaczna i nie zawiera odniesienia do innych przepisów. Dlatego trudno jest zaakceptować argument, że nagle przepis z innej ustawy miałby zastosowanie w tej kwestii. Podkreśla on, że w artykule 4 nie ma zapisów umożliwiających obejście opinii Kolegium. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, narusza prawo. Bez uzyskania opinii nie można przeprowadzać procedury dotyczącej projektu rozporządzenia.

— Jestem wyjątkowo zaskoczony szybkością prac nad tym projektem. Tak nie było jeszcze nigdy, bo gdy ostatnio zmieniany był regulamin SN, to na namysł mieliśmy sześć dni. A nie, jak teraz, niecałą dobę — dodał sędzia.

—Jego zdaniem: „Komuś musi na tym tempie wyjątkowo zależeć, bo przecież my, członkowie Kolegium, wczoraj koło południa odebraliśmy telefony, pytano nas, czy następnego dnia może będziemy obecni w sądzie, bo może odbyć się Kolegium. Około 14 pojawiło się zarządzenie o zwołaniu tegoż Kolegium oraz prezydencki projekt zmiany regulaminu”.

Zapytany bezpośrenieo przez dzienikarza Onetu, czy inicjatywa prezydenta ma na celu wzmocnienie stanowiska neosędziów w Sądzie Najwyższym i umocnienie ich pozycji. Sędzia Matras reaguje, mówiąc, że jeśli to jest zamierzeniem, to jest to próba o wyjątkowo niskim skuteczności poziomie.

— Nawet jeśli ci wadliwie powołani sędziowie będą zdolni przyjąć uchwałę we własnej sprawie, to ona niczego nie zmieni. My nie żyjemy na pustyni. A przecież są wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które wprost mówią, że wszystkie orzeczenia wydawane przez sędziów SN powołanych w wadliwej procedurze nie trzymają standardu orzeczeń sądowych. Mówiąc wprost, wszystkie ich orzeczenia nie zapewniają stronie prawa do sądu. — wyjaśnia.

— Tych wyroków ETPCz nikt nie wymaże ani nie zasłoni jakąś kolejną uchwałą przyjętą przez wadliwie powołanych sędziów SN. Nie zmienią tego także wyroki obecnego Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że ETPCz nie ma prawa orzekać w sprawie polskiego sądownictwa. To są papierowe tarcze, które nie wiem komu i do czego miałyby służyć — dodaje.

— Taka jest rzeczywistość prawna, a wszelkie próby kreowania jakichś nowych norm prawnych nie dadzą efektu — dodaje. — Dlatego ja nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czemu ta zmiana regulaminu miałaby służyć — mówi. — Tym bardziej że w tym projekcie nie ma uzasadnienia. My się możemy jedynie domyślać, czemu to służy — podkreśla sędzia Matras.

— Chodzi o to, aby sędziowie powołani w wadliwiej procedurze mogli bez trudności podjąć uchwałę w danej izbie i ewentualnie w połączonych izbach. A w konsekwencji być może podjąć uchwałę w pełnym składzie SN. Ale, jak wskazałem powyżej, taka uchwała niczego w stanie prawnym nie zmieni. Wyroki ETPCz mają tu prymat, a one jasno określają status wadliwie powołanych sędziów SN — zaznacza.

Sędzia Matras wskazuje na inny, niepokojący przepis zawarty w projekcie zmiany regulaminu Sądu Najwyższego, zaproponowanym przez prezydenta.

. — W art. 111 pkt. 1 pojawia się zmiana, która zakłada, że jedna osoba, sprawozdawca — zamiast, jak obecnie, przewodniczący składu — będzie mógł zdecydować o tym, że posiedzenia będą procedowane niejawnie — wyjaśnia.

— Przewodniczący posiedzenia kieruje nim, decyduje o najważniejszych kwestiach. Ale w kwestii jawności posiedzenia tę władzę przekazano komuś innemu, sędziemu sprawozdawcy — opisuje sędzia. — To wygląda tak, jakby ktoś chciał, aby odium podjęcia tej mało przejrzystej decyzji o utajnieniu posiedzenia spadło z przewodniczącego na sędziego sprawozdawcę — podsumowuje sędzia Matras.

Warto podkreślić, że legalni sędziowie Sądu Najwyższego twierdzą, że na podstawie tego artykułu 4 ustawy o Sądzie Najwyższym, prezydent nie ma uprawnienia do regulowania w rozporządzeniu sposobu przyjmowania uchwał wykładniczych przez Sąd Najwyższy. Przypomnijmy, że partia Prawo i Sprawiedliwość wielokrotnie dokonywała nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, aby umożliwić łatwiejsze przejęcie kontroli nad tym kluczowym sądem w Polsce.

Artykuł 4 mówi:

„Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, po zasięgnięciu opinii Kolegium Sądu Najwyższego, określi, w drodze rozporządzenia, regulamin Sądu Najwyższego, w którym ustali liczbę stanowisk sędziego Sądu Najwyższego w izbach, o których mowa w art. 3 pkt 1–4, nie mniejszą niż 120, w tym ich liczbę w poszczególnych izbach, o których mowa w art. 3 pkt 1–4, wewnętrzną organizację Sądu Najwyższego, zasady wewnętrznego postępowania oraz szczegółowy zakres i sposób wykonywania czynności przez asystentów sędziego, biorąc pod uwagę konieczność zapewnienia sprawnego funkcjonowania Sądu Najwyższego, jego izb i organów, specyfikę postępowań prowadzonych przed Sądem Najwyższym, w tym postępowań dyscyplinarnych, oraz liczbę i rodzaj rozpoznawanych spraw”.


Jak przywrócić praworządność?

Naszym zdaniem rozwiązanie problemu neosędziów, które nie naruszałoby żadnych reguł prawnych, wymagałoby wyzerowania wszystkiego, co ci sędziowie zrobili. To z powodów praktycznych jest nieakceptowalne.

Jeżeli mamy indywidualnie rozstrzygać o statusie neosędziów, stoimy przed wyborem: możemy albo szukać rozwiązania najbardziej (pozornie) zgodnego z prawem, które jednak będzie zawierać ukryte rozstrzygnięcie polityczne, albo możemy przyjąć rozwiązanie otwarcie naruszające reguły prawne, ale nieukrywające swojego politycznego charakteru.

A ten wybór, sam w sobie, jest już wyborem politycznym.

Przypominamy, że nie tylko my oraz duża część środowiska prawniczego uważa, że neoKRS jest instytucją nielegalną. Podobnego zdania jest sędzia Pszczółkowski, który w zdaniu odrędbnym stwierdził, że obecny KRS nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez Konstytucję.

Jego argumentacja opiera się na zapisach dotyczących składu KRS, zwłaszcza odnoszących się do art. 9a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zmiany w składzie KRS wprowadzone w 2017 roku są według sędziego Pszczółkowskiego sprzeczne z art. 187 ust. 1 Konstytucji.

Sędzia podkreśla, że zgodnie z konstytucją dochowanie wymogów dotyczących uformowania składu organu, w tym KRS, jest warunkiem koniecznym do zdolności tego organu do realizacji mu powierzonych kompetencji. W tym kontekście wymienia możliwość występowania z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach związanych z niezawisłością sądów i niezależnością sędziów.

Stanowisko to ma znaczenie dla oceny legitymacji KRS w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym, zwłaszcza w kontekście kwestii budżetowych i zamrożenia sędziowskich pensji. Sędzia Pszczółkowski wskazuje na istotność przestrzegania norm konstytucyjnych w kształtowaniu organów, które odgrywają kluczową rolę w systemie prawnym, taką jak Krajowa Rada Sądownictwa.

„Krajowa Rada Sądownictwa w składzie ukształtowanym z zastosowaniem art. 9a ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2021 r. poz. 269, ze zm.; dalej: ustawa o KRS) – dodanego na mocy art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 3; dalej: ustawa z 2017 r.) – nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez art. 187 ust. 1 Konstytucji.” – napisał w zdaniu odrębnym sędzia Piotr Pszczółkowski.

W dalszej części wywodu sędzia TK tłumaczy, dlaczego obecny mechanizm kształtowania składu KRS „wypacza strukturę konstytucyjną tego organu”.

„Dzieje się tak z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ustawodawca, odstępując od utrwalonej praktyki konstytucyjnej, powierzającej samym sędziom wybór sędziów – członków KRS, oraz przekazując tę kompetencję Sejmowi, przyznał temu jednemu organowi władzy politycznej decydujący wpływa na obsadę znakomitej większości składu Rady (tj. wybór 19 spośród 25 członków). Po drugie, ustawodawca, wprowadzając nowy mechanizm wyboru sędziów – członków KRS nie dochował wymogu, aby w składzie Rady zasiadali przedstawicieli każdej z grup sędziów wszystkich rodzajów sądów wprost wymienionych w art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.” – czytamy w zdaniu odrębnym.

W poprzednim okresie (czyli od czasu ustanowienia Krajowego Rejestru Sądowego w 1989 roku do momentu wprowadzenia zmian w 2017 roku), procedura wyboru członków Rady była następująca: osoby te, wybierane spośród sędziów, były wyłaniane przez samych sędziów. Dokładniej, 2 członków Krajowej Rady Sądownictwa były wybierane przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego spośród sędziów tego Sądu; 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego spośród sędziów NSA; 2 członków KRS były wybierane przez zebrania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych spośród sędziów apelacyjnych; natomiast 9 członków KRS było wybieranych spośród swojego grona przez zebrania przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów w sądach wojewódzkich. Dodatkowo, 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów sądów wojskowych spośród sędziów tychże sądów.

W opinii Piotra Pszczółkowskiego, naruszenie równowagi strukturalnej Krajowej Rady Sądownictwa, wynikającej z Konstytucji, miało miejsce, gdy ustawodawca, za pomocą ustawy z 2017 roku, powierzył Sejmowi uprawnienie do wyboru 15 sędziów, którzy mieliby być członkami KRS. Zdaniem sędziego, przekazanie jednemu organowi władzy politycznej możliwości wyboru łącznie 19 osób (wliczając posłów zasiadających w KRS) spośród 25 miejsc w Radzie uzależniło obsadę znacznej większości składu Rady od decyzji aktualnej większości parlamentarnej.

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego powołuje się na wyroki europejskich Trybunałów: Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w których stwierdzono, że Krajowa Rada Sądownictwa utraciła niezbędną niezależność wobec władzy politycznej i nie jest w stanie dokonywać niezależnej i obiektywnej selekcji kandydatów na stanowiska sędziowskie, ani składać Prezydentowi RP wniosków o powołanie sędziów.

„Uważam, że zastrzeżenia te odpowiednio należy odnieść również do zdolności wykonywania przez Radę innych kompetencji w zakresie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w tym występowania przez nią do Trybunału z wnioskami na podstawie art. 186 ust. 2 Konstytucji. Mam zresztą wrażenie, że Trybunał Konstytucyjny sam już dostrzegł problem, odmawiając w sprawie o sygn. K 12/18 badania legitymacji Krajowej Rady Sądownictwa do wystąpienia z wnioskiem jedynie w celu potwierdzenia własnej pozycji prawnej. ” – stwierdza sędzia.

Piotr Pszczółkowski zwraca uwagę na nie badaną dotąd przez TK kwestię reprezentatywności członków KRS.

„Obecna regulacja modelowo czyni KRS, a więc organ, który zgodnie z art. 186 Konstytucji ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, organem posiadającym dużo znaczniejsze poparcie środowiska politycznego niż sędziowskiego.” – czytamy w zdaniu odrębnym.

Sędzia podkreśla, że zgodnie z postanowieniami art. 11a ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, do zgłoszenia kandydatury na członka Rady uprawnione są podmioty, takie jak grupa co najmniej dwóch tysięcy obywateli lub dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem tych, którzy są w stanie spoczynku.

„Przy wyborze członków KRS przewidziany jest obecnie wymóg bardzo wysokiego poparcia czynnika politycznego: posłów dokonujących wyboru członków Rady (modelowo 276 z 460 posłów), przy jednoczesnym wymaganiu bardzo niskiego minimalnym progu poparcia kandydatury na członka Rady wyrażonego przez środowisko sędziowskie (jedynie 25 sędziów z ok. 10.000 sędziów). Podobnie, jako mało reprezentatywny zakwalifikować należy wymóg uzyskania przez kandydata na członka Rady poparcia minimum 2.000 obywateli blisko 38 milionowego Państwa.” – wyjaśnia Piotr Pszczółkowski.

Sędzia przypomina, że Trybunał Konstytucyjny, poprzez orzeczenie w sprawie K 12/18 z 25 marca 2019 roku, zdecydował o umorzeniu kontroli konstytucyjności art. 11a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, który stanowi źródło problemu dotyczącego reprezentatywności KRS oraz procedur związanych z gromadzeniem list poparcia dla kandydatów do tego organu. Według sędziego, ta decyzja została podjęta pochopnie i może prowadzić do błędnego przekonania, że skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego możliwości wyboru członków KRS przez polityków oznacza zgodność z Konstytucją również w pozostałym zakresie regulacji dotyczącym wyboru członków KRS.

„Holistyczne rozumienie Konstytucji nakazuje  przyjąć, że dla skutecznej realizacji konstytucyjnych zadań stawianych KRS: diagnozowania zagrożeń niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz przeciwdziałania takim zagrożeniom, niezbędne jest posiadanie legitymacji znacznej części środowiska sędziowskiego, mogącego w sposób obiektywny ocenić dotychczasową pracę i postawę kandydata na członka Rady. Rozsądek i doświadczenie życiowe podpowiadają zaś, że dla zachowania konstytucyjnej równowagi władz, udział i poparcie środowiska sędziowskiego w wyborze członków konstytucyjnego organu mającego strzec niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów nie powinien być mniejszy od udziału i poparcia innych władz – tych, przed którymi KRS ma zadanie strzec sądownictwo.” – napisał sędzia TK Piotr Pszczółkowski. 

Tym samym sędzia TK potwierdził nasze stanowisko w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez neosędziów którzy posługują się nominacją pochodzącą od nielegalnego organu.

Twierdzenie w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez osoby posługujące się nominacjami wydanymi na podstawie nielegalnych konkursów organizowanych przez przestępczy organ podszywający się pod KRS znajduje również uzasadnienie w orzecznictwie: Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (wyroki w sprawach: Reczkowicz przeciwko Polsce z dnia 22 lipca 2021 r. – skarga nr 43447/19, Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce z dnia 8 listopada 2021 r. – skargi nr 49868/19 i 57511/19, Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce z dnia 7 lutego 2022 r. — skarga nr 1469/20, Broda i Bojara przeciwko Polsce z dnia 29 czerwca 2021 r. — skargi nr 26691/18 i 27367/18, Grzęda przeciwko Polsce z dnia 15 marca 2022 r. – skarga nr 43572/18, Wałęsa przeciwko Polsce z dnia 23 listopada 2023 r. — skarga nr 50849/21), wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (z dnia 19 listopada 2019 r. – sprawa AK z połączonych skarg C 585/18, C 624/18, C 625/18, wyrok Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 6 października 2021 r. w sprawie o sygn. C-487/19), orzeczenia polskiego Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 5 grudnia 2019 r. III PO 7/18, OSNP 2020/4/38, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2020 r. III PO 8/18, OSNP 2020/10/114, uchwałę połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA 1-4110-1/20) oraz orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (m.in. postanowienie z dnia 26 czerwca 2019 r. Il GOK 2/18, wyrok z dnia 11 października 2021 r., Il GOK 9/18, wyroki w sprawach Il GOK 10/18, Il GOK 11/18, Il GOK 12/18, Il GOK 13/18, Il GOK 14/18 z dnia 21 września 2021 r.).

Przypominamy, że wydawane orzecznictwa przez neo-sędziów podlegają uchyleniu z mocy prawa. W przypadku postępowań cywilnych na podstawie art. 379 pkt 4 in fine k.p.c., a karnych na podstawie art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.


Czym jest neo-KRS i neo-sędzia

Krajową Radę Sądownictwa wyłoniono w sposób niezgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej co powoduje, że w świetle przyjętej linii orzecznictwa SN, a także TSUE nie można tej instytucji uznać jako organ działający leganie i posiadający uprawnienia do mianowania sędziów. Każdy sędzia mianowany przez ten niekonstytucyjny organ i powołany przez prezydenta do pełnienia służy jest również noe-sędzią, który nie posiada zdolności prawnych do wydawania orzecznictwa,

W tym miejscu zasadnym stanie się podniesienie, że problem powołań „sędziów” po ukształtowaniu „Krajowej Rady Sądownictwa” w wyniku zmian w 2017 roku posiada kilka aspektów. Pierwszy związany jest z przepisami Konstytucji RP, które nakładają na organy władzy publicznej, w tym prawodawcę, obowiązek takiego powoływania sędziów do obowiązków orzeczniczych, który gwarantuje niezbędne minimum niezależności i niezawisłości organów biorących udział w procesie nominacyjnym. Takim organem jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ingerencja w konstytucyjne standardy kształtowania sędziowskiego składu tego organu, stwarzająca możliwość ukształtowania Rady przez polityków, czyli wyboru członków sędziowskich Rady w całości przez parlament (z wyłączeniem I Prezesa SN i Prezesa NSA), spowodowała, że ten organ nie spełnia wymogów konstytucyjnych. To sprawia, że w każdym wypadku powołania sędziego pojawia się wątpliwość, która towarzyszy każdemu człowiekowi, który oddaje swoją sprawę pod osąd sądu, czy ten sąd jest sądem właściwym w rozumieniu konstytucyjnym.

Ponadto – to drugi aspekt – w doktrynie, do czego dołożyłem rękę, i w orzecznictwie pojawiła się metoda weryfikacji poprawności powołania sędziów w oparciu o narzędzia, które są w systemie od zawsze, ale zasadniczo nie służą do oceny spełnienia minimalnych przesłanek bezstronności i niezawisłości. Chodzi o instytucje (w przypadku kontroli prewencyjnej) – iudex suspectus i iudex inhabilis, a w przypadku kontroli następczej – bezwzględnej przesłanki odwoławczej, jaką jest nienależyta obsada sądu. Na tym pomyśle posadowione było stanowisko uchwały trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku. Uchwała ta zawierała nie do końca właściwe zróżnicowanie: wskazując, że w przypadku SN, ze względu na charakter tego organu, sędziowie powołani po rekomendacji KRS ukształtowanej po 2017 r. nie dają gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania. I z tego powodu uznano, że wyłącznie ta wada instytucjonalna uzasadnia twierdzenie, że tacy sędziowie pozbawieni są materialnego votum. Uchwała nie zakwestionowała, że te osoby uzyskały status sędziów SN, ale stwierdzono, że nie mają uprawnień do wydawania orzeczeń.

Wydane do tej pory orzeczenia przez takich ‘sędziów’ są dotknięte wadą, z uwagi na nienależytą obsadę sądu, którą traktować należy jako niespełnienie konstytucyjnego wymogu sądu właściwego określonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Wadliwie powołani sędziowie nie powinni orzekać. Od dnia wydania uchwały sędziowie ci są pozbawieni zdolności do orzekania. Nie dysponują materialnym votum, choć mają status sędziów. W związku z powyższą sprawą uznać należy, że na podstawie art. 91 ust. 2 i 3 orzecznictwo wydane TSUE i ETPCz, zasadę pierwszeństwa stosowania prawa

Powyższe stanowisko znajduje uzasadnienie w treść wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 6 października 2021 r. w sprawie C-487 /19, jak też wcześniejszego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 maja 2021 r., skarga nr 4907 /18 Przypominam tym samym kapturowemu sądowi, że zgodnie z art. 9 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zobowiązana jest przestrzegać wiążącego ją prawa międzynarodowego. Stosownie zaś do treści art. 91 ust. 2 Konstytucji umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Status sędziów oraz gwarancje niezależności sądów, stanowiące istotę prawa do rzetelnego procesu sądowego, znajdują umocowanie w zapisach Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i potwierdzone jest dodatkowo w art. 6 ust. 3 Traktatu o UE. W zakresie niniejszej sprawy nie ma zastosowania wyrok wydany w dniu 7 października 2021 r. przez Trybunał Konstytucyjny w obecnym – wadliwym – składzie w sprawie o sygn. K 13/21, który godzi w interesy obywateli.

Nasze stanowisko w zakresie neo-KRS i neo-sędziów mianowanych przez ten niekonstytucyjny organ potwierdza stanowisko Komisja Europejska, która w dniu 15 lutego 2023 roku podjęła decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z kontrowersyjnym orzeczeniem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Komisja wszczęła przeciwko Polsce postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego 22 grudnia 2021 r. – Powodem były wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca 2021 r. i 7 października 2021 r., w których uznał on postanowienia traktatów UE za niezgodne z Konstytucją RP, wyraźnie kwestionując zasadę pierwszeństwa prawa UE. Bez wątpienia w świetle treści wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (Wielkiej Izby) z dnia 19 listopada 2019 roku (nr C 585/18, C – 624/18, C 625/18) oraz uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/20) zachodzi podstawa do stwierdzenia, że instytucja powołana do zapewnienia praworządności łamie prawo i popełnia przestępstwo.

Skutki podpisania Traktatu z Lizbony dla pozycji prawa unijnego i orzecznictwa międzynarodowego wobec prawa polskiego

Podpisanie przez Polskę Traktatu z Lizbony w 2007 r., który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., stanowiło punkt zwrotny w zakresie relacji pomiędzy prawem krajowym a prawem Unii Europejskiej. Traktat ten nadał Unii osobowość prawną, wzmocnił rolę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a także potwierdził zasadę pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym państw członkowskich.

Zgodnie z art. 9 Konstytucji RP„Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”, co oznacza obowiązek respektowania także prawa unijnego, które ma charakter szczególny jako prawo ponadnarodowe. Natomiast art. 91 ust. 1–3 Konstytucji RP stanowi, że umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie (a taką był Traktat z Lizbony) staje się częścią krajowego porządku prawnego i jest stosowana bezpośrednio. Co więcej, ustęp 3 art. 91 Konstytucji przesądza, że „jeżeli wynika to z ratyfikowanej umowy, prawo stanowione przez organizację międzynarodową ma pierwszeństwo w razie kolizji z ustawami”.

Oznacza to, że po wejściu w życie Traktatu z Lizbony prawo Unii Europejskiej — w tym orzecznictwo TSUE — ma pierwszeństwo stosowania przed prawem krajowym, w tym również przed ustawami zwykłymi i ich interpretacjami przez krajowe organy, jeżeli prowadzą one do naruszenia prawa unijnego lub zasad państwa prawa.

Znaczenie orzecznictwa TSUE i ETPCz dla niezależności sądownictwa w Polsce

W orzecznictwie TSUE (m.in. wyrok z 19 listopada 2019 r. w sprawie C-585/18, C-624/18, C-625/18 – A.K. i in. oraz wyrok z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19 Komisja przeciwko Polsce) jednoznacznie stwierdzono, że sposób powoływania sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 r. narusza wymogi niezależności i bezstronności wynikające z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych UE.

Podobnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (m.in. wyrok w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, z 22 lipca 2021 r.) uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, utworzona z udziałem nowej KRS, nie jest „sądem ustanowionym ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

W konsekwencji orzecznictwo obu trybunałów wskazuje, że osoby powołane na urząd sędziego w procedurze z udziałem tzw. neo-KRS nie spełniają standardów niezawisłości i bezstronności wynikających z prawa unijnego i konwencyjnego. Z tego względu w świetle prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa ETPCz nie posiadają statusu „sędziów” w rozumieniu prawa międzynarodowego i unijnego, a sama KRS w obecnym składzie nie jest organem konstytucyjnym w rozumieniu prawa UE zdolnym do zapewnienia niezależności sądów.

Konkluzja

Podpisanie Traktatu z Lizbony oraz wynikające z niego zobowiązania Polski w zakresie przestrzegania prawa unijnego i orzecznictwa TSUE spowodowały, że prawo Unii Europejskiej oraz standardy konwencyjne mają pierwszeństwo przed prawem krajowym, również w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości.
W efekcie, decyzje podejmowane przez organy naruszające te standardy – takie jak neo-KRS – nie mogą być uznane za zgodne z prawem unijnym ani konwencyjnym, a osoby powołane w wadliwych procedurach nie posiadają statusu legalnych sędziów.

W związku z powyższym warto, jest zawsze zasięgnąć rady specjalisty z zakresu prawa, który jest w stanie sprawdzić, czy sędzia orzekający w sprawie posiada zdolność do wydawania orzecznictwa, aby wydany przez niego wyrok nie posiadał wady prawnej. Taką poradę wraz możliwościami, jakie daje Państwu prawo w zakresie zapewnienia sobie sprawiedliwego procesu, można uzyskać w naszej kancelarii, pisząc na adres: kontakt@prawnikwaw.com


Potrzebujesz pomocy prawnej, napisz do nas lub zadzwoń już teraz.

📞 665-444-245

📧 kontakt@prawnikwaw.com

🔹 Publikacja została przygotowana na podstawie aktualnego stanu prawnego i orzecznictwa przez ekspertów z Kancelarii Prawnej „Prawnik Warszawa”. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zalecamy indywidualną konsultację z prawnikiem.

To Top