Orzeczenie SN uderza w krakowski układ zamknięty neosędziów

W wyniku przeprowadzenia testu na niezawisłość jednego z krakowskich nowo mianowanych sędziów, Sąd Najwyższy ustalił istnienie układu sędziów w krakowskim sądzie, który powstał podczas rządów partii PiS.

Cały incydent wyszedł na jaw w kontekście procesu karnego, który toczył się przed sądami w Wadowicach i Krakowie. Osoba skazana w tym procesie złożyła kasację do Sądu Najwyższego i zgłosiła wątpliwości co do bezstronności neosędzi Jędrzeja Dessoulavy-Śliwińskiego, który zasiadał w składzie odwoławczym Sądu Okręgowego w Krakowie. Jędrzej Dessoulavy-Śliwiński, będąc neo-sędzią, szybko awansował w hierarchii krakowskiego sądu za czasów prezesury zdemoralizowanej prawnie Dagmary Pawełczyk-Woickiej, która przewodniczy nielegalnemu i upolitycznionemu neoKRS.

Sąd Najwyższy przeprowadził test na niezawisłość i bezstronność Dessoulavy-Śliwińskiego i stwierdził, że nie spełnia on wymogów dotyczących bezstronności i niezawisłości. W związku z tym uchylił wadliwie prawny wyrok.

Jednak bardziej istotne jest odkrycie, jakie Sąd Najwyższy dokonał, badając karierę sędziego w ostatnich latach. Wyrok SN ujawnia obraz układu, który został stworzony w krakowskim sądzie podczas prezesury Dagmary Pawełczyk-Woickiej, mającego na celu przyspieszenie kariery Dessoulavy-Śliwińskiego. Delegacja do Sądu Okręgowego w Krakowie zaczęła się od znajomości. Dessoulavy-Śliwiński był wówczas neosędzią rejonowym w Bydgoszczy i przez kilkanaście miesięcy (między kwietniem 2018 a czerwcem 2019 r.) pracował na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości. Warto zaznaczyć, że pracował w departamencie kierowanym przez Dariusza Pawłyszcze, partnera życiowego Dagmary Pawełczyk-Woickiej, która była prezesem Sądu Okręgowego w Krakowie i została „przewodniczącą” nielegalnej i upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa w 2022 r.

Z informacji zgromadzonych przez Sąd Najwyższy podczas testu wynika, że Pawłyszcze poinformował swoją partnerkę o gotowości sędziego do przyjęcia delegacji w sądzie okręgowym w Krakowie.

„Wynika to z protokołu posiedzenia Kolegium Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 17 maja 2021 r. Z informacji uzyskanej w trakcie obrad Kolegium wynikało także, że propozycji delegowania do orzekania w Sądzie Okręgowym w Krakowie nie składano sędziom sądów rejonowych orzekających w tym okręgu, a innych kandydatów z Polski nie było” – pisze w uzasadnieniu wyroku Sąd Najwyższy. Wniosek o delegację neosędzia złożył 28 września  2020 r., a od 1 listopada był już na delegacji. I to mimo negatywnej opinii prezesa bydgoskiego sądu rejonowego, gdzie orzekał Dessoulavy-Śliwiński.  

Krótko po tym neosędzia postanowił podnieś swój nielegalny status i ubiegać się o stanowisko „sędziego” sądu okręgowego w Sądzie Okręgowym w Krakowie. W tej samej konkurencji zgłosił swoją kandydaturę również adwokat z doktoratem z nauk prawnych, który przez osiem lat praktykował w krakowskim okręgu.

Aby ocenić kandydatów, wymagana była opinia. W przypadku Dessoulavy-Śliwińskiego, „prezes” sądu okręgowego zleciła tę ocenę neosędziemu rejonowemu, Dariuszowi Stachurskiemu, zgodnie z ustaleniami Sądu Najwyższego. Co istotne, dla neosędziego Stachurskiego była to pierwsza taka opinia, którą musiał sporządzić dla kandydata do Sądu Okręgowego. Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu zauważa, że jest to szczególnie zaskakujące, zwłaszcza że w tym czasie w sądzie okręgowym byli dostępni dwaj wizytatorzy, którzy również mieli obowiązek sporządzania opinii o kandydatach, a ponadto nie byli wówczas obciążeni dużą ilością pracy. Sąd Najwyższy wyraża w związku z tym swoje wątpliwości i zastrzeżenia.

 „Od razu ciśnie się bowiem pytanie, czy właściwą osobą do oceny kwalifikacji kandydata do sądu okręgowego jest sędzia, który nie orzeka w tym sądzie, a zatem nie ma kwalifikacji do orzekania (bez delegacji) w sądzie okręgowym w dacie opiniowania” – pisze w uzasadnieniu skład SN i zaznacza, że Stachurski „nigdy wcześniej nie wydawał opinii o kandydacie do sądu okręgowego, a pomimo tego takie polecenie mu wydano”.

Ocena dokonana przez Stachurskiego była pozytywna. Autor opinii stwierdził, że badany kandydat posiada odpowiednie predyspozycje do pełnienia funkcji „sędziego okręgowego” i zasługuje na tę nominację. Podczas spotkania Kolegium Sądu Okręgowego, które miało zdecydować, czy poprzeć kandydaturę Śliwińskiego, zadano „prezes” Sądu Okręgowego Dagmarze Pawełczyk-Woickiej pytanie, czy to była pierwsza opinia sporządzona przez Stachurskiego. Pawełczyk-Woicka odpowiedziała, że nie jest pewna, choć, jak zauważa Sąd Najwyższy, można było to łatwo zweryfikować, pytając samodzielnego autora opinii. W ostatecznym rozrachunku Kolegium poparło kandydaturę Śliwińskiego jednym głosem przewagi, pomimo że inny adwokat rywalizujący z nim został oceniony jako bardzo kompetentny kandydat na stanowisko sędziego sądu okręgowego.

Zdemoralizowana prawnie Dagmara Pawełczyk-Woicka zabrała głos. „Osobiście zainteresowana w promowaniu kandydata”

W ostateczności, decyzja odnośnie nominacji została przekazana do nowo utworzonej w sposób niezgodny z Konstytucją Krajowej Rady Sądownictwa (neo-KRS). Ocenę obu kandydatów przeprowadził trzyosobowy zespół członków neo-KRS w dniu 13 lipca 2021 roku i zarekomendował adwokata na stanowisko sędziego. Kiedy przedstawiciel zespołu przedstawił swoje wnioski podczas posiedzenia neo-KRS, głos zabrała Dagmara Pawełczyk-Woicka, która wówczas była członkiem upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa oraz nadal pełniła funkcję prezesa SO w Krakowie.

„Stwierdziła, że w jej ocenie Rada powinna kierować się umiejętnościami praktycznymi i doświadczeniem praktycznym, a sędzia sprawdził się w Wydziale IV Karnym Odwoławczym [tam był delegowany na jej wniosek]” – wskazuje w uzasadnieniu SN.

Rezultatem decyzji nielegalnego organu, któremu przodowniczy zdemoralizowana prawnie Dagmara Pawełczyk-Woicka była rekomendacja Dessoulavy-Śliwińskiego na stanowisko neosędziego do SO w Krakowie. Sędziowie Sądu Najwyższego jasno stwierdzają, że z protokołu głosowania nie wynika, aby ktokolwiek wyłączył się z głosowania, w szczególności „prezes” krakowskiego sądu okręgowego. Dla nich nie pozostaje wątpliwości, że wcześniejsze okoliczności związane z delegacją Dessoulavy-Śliwińskiego do Sądu Okręgowego w Krakowie, w tym jego uzyskanie poprzez pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości i znajomość z Dariuszem Pawłyszcze, a także zlecenie sporządzenia opinii kwalifikacyjnej noesędziemu sądu rejonowego, który nigdy wcześniej tego nie robił (a który również podpisywał listy poparcia dla kandydatów do neoKRS), jednoznacznie świadczą o tym, że Dagmara Pawełczyk-Woicka osobiście dążyła do poparcia wyłącznie tego kandydata, mimo że miał on słabszą ocenę kwalifikacyjną i brak zgody zespołu KRS. Co ciekawe, w uchwale poparcia kandydatury krakowskiego sędziego napisano, że opinie w jego sprawie sporządził wizytator sądu okręgowego, chociaż neosędzia Dariusz Stachurski wtedy nie pełnił tej roli, co również zostało zauważone przez Sąd Najwyższy.

11 października 2021 roku Jędrzej Dessoulavy-Śliwiński objął stanowisko neosędziego Sądu Okręgowego w Krakowie. Jednak jego kariera nie zakończyła się tam, ponieważ jak zauważa Sąd Najwyższy, w lipcu 2020 roku został zastępcą rzecznika dyscyplinarnego sędziów przy Sądzie Okręgowym w Krakowie (na czteroletnią kadencję), a mniej niż rok po nominacji na neosędziego okręgowego, we wrześniu 2022 roku, został delegowany do Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Wzajemne poparcie na listach do neo-KRS

W całej tej sprawie jest jeszcze jeden interesujący aspekt, który rzucił światło na cały proces. Zarówno neosędzia Jędrzej Dessoulavy-Śliwiński, jak i Dariusz Stachurski, podpisali się na listach poparcia kandydatury zdemoralizowanej prawnie Dagmary Pawełczyk-Woickiej na drugą kadencję w neo-KRS. Nie tylko ją poparli, ale również podpisali się na liście Krystyny Morawy-Fryźlewicz, prezes Sądu Rejonowego w Nowym Targu, która z kolei poparła Dagmarę Pawełczyk-Woicką, a ta z kolei poparła Morawę-Fryźlewicz.

Obaj neosędziowie również udzielili swojego poparcia kandydaturze Ireny Bochniak na członka neo-KRS. Irenę Bochniak została „wiceprezesem” Sądu Okręgowego w Krakowie podczas rządów partii PiS. W tym przypadku również Irena Bochniak poparła kandydaturę Dagmary Pawełczyk-Woickiej, a ta odwdzięczyła się swoim poparciem na liście. Na tych listach, zauważa Sąd Najwyższy, nie ma daty złożenia podpisów, więc nie można jednoznacznie określić, kiedy udzielono tego poparcia. Jednak nabór trwał od grudnia 2021 roku.

„Trudno nie odnieść wrażenia, że istniał zamknięty krąg osób popierających określone osoby do KRS (niejednokrotnie te same), które równolegle lub zaraz potem awansują w hierarchii sądowej i sądowo-administracyjnej z obszaru okręgu Sądu Okręgowego w Krakowie” – stwierdził w uzasadnieniu wyroku Sąd Najwyższy.

Dodając jednocześnie, że: „Udzielenie poparcia kilku osobom do KRS, który to organ od 2018 r. nie stoi na straży niezależności i niezawisłości sędziów (oceny takie są prezentowane także w orzecznictwie nie tylko SN, ale także ETPC i TSUE) stanowi ewidentny dowód aprobowania przez tego „sędziego” [Jędrzeja Dessoulavy-Śliwińskiego] takiego kształtu KRS i jednocześnie jego powiązania z władzą wykonawczą, skoro taki skład Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowała władza polityczna rządząca w Polsce od 2015 r.”.

Uchylona kara dla zdemoralizowanej prawnie „szefowej” neo-KRS


Neosędzia Jędrzej Dessoulavy-Śliwiński był zaangażowany w kolejną sprawę związaną z Dagmarą Pawełczyk-Woicką. Pod koniec ubiegłego roku koleżanka szkolna Zbigniewa Ziobry, obecnie przewodnicząca upolitycznionej i nielegalnie funkcjonujacej Krajowej Rady Sądownictwa, uniknęła zapłaty kary w wysokości 3 000 zł nałożonej na nią przez krakowski sąd. Kara ta wynikała z odmowy przekazania przez nią dokumentów związanych z nominacją „sędziego” prowadzącego postępowanie w pierwszej instancji. Sprawa ta była rozpatrywana przez wydział odwoławczy Sądu Okręgowego w Krakowie. Sędzia referent, Wojciech Maczuga, dążył do przeprowadzenia testu niezawisłości sędziego, który nadzorował sprawę w pierwszej instancji i który podczas rządów partii PiS awansował znacząco.

Bezpośrednio po nałożeniu kary na Pawełczyk-Woicką, niespodziewanie nastąpiła zmiana w składzie sędziów, którzy zajmowali się tą sprawą. Dwaj sędziowie, Rafał Lisak i Małgorzata Fronc, którzy wcześniej byli częścią składu orzekającego, nagle w dniu kolejnej rozprawy złożyli wniosek o urlop na żądanie. Zastąpili ich dwaj „sędziowie” dyżurni związanymi z resortem Ziobry, którzy zagłosowali za uchyleniem kary dla Pawełczyk-Woickiej, mimo sprzeciwu sędziego Maczugi. Jednym z tych neosędziów był właśnie Jędrzej Dessoulavy-Śliwiński, który wraz z innym nowym sędzią, dokooptowanym do składu, przegłosował uchylenie kary na rzecz Pawełczyk-Woickiej, pomimo odmiennego stanowiska sędziego Maczugi.

Tak działa układ zamknięty w polskim wymiarze sprawiedliwości gdzie obywatele zgłaszają się z różnymi problemami i liczą na sprawiedliwość.


Jak przywrócić praworządność?

Naszym zdaniem rozwiązanie problemu neosędziów, które nie naruszałoby żadnych reguł prawnych, wymagałoby wyzerowania wszystkiego, co ci sędziowie zrobili. To z powodów praktycznych jest nieakceptowalne.

Jeżeli mamy indywidualnie rozstrzygać o statusie neosędziów, stoimy przed wyborem: możemy albo szukać rozwiązania najbardziej (pozornie) zgodnego z prawem, które jednak będzie zawierać ukryte rozstrzygnięcie polityczne, albo możemy przyjąć rozwiązanie otwarcie naruszające reguły prawne, ale nieukrywające swojego politycznego charakteru.

A ten wybór, sam w sobie, jest już wyborem politycznym.

Przypominamy, że nie tylko my oraz duża część środowiska prawniczego uważa, że neoKRS jest instytucją nielegalną. Podobnego zdania jest sędzia Pszczółkowski, który w zdaniu odrędbnym stwierdził, że obecny KRS nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez Konstytucję.

Jego argumentacja opiera się na zapisach dotyczących składu KRS, zwłaszcza odnoszących się do art. 9a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zmiany w składzie KRS wprowadzone w 2017 roku są według sędziego Pszczółkowskiego sprzeczne z art. 187 ust. 1 Konstytucji.

Sędzia podkreśla, że zgodnie z konstytucją dochowanie wymogów dotyczących uformowania składu organu, w tym KRS, jest warunkiem koniecznym do zdolności tego organu do realizacji mu powierzonych kompetencji. W tym kontekście wymienia możliwość występowania z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach związanych z niezawisłością sądów i niezależnością sędziów.

Stanowisko to ma znaczenie dla oceny legitymacji KRS w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym, zwłaszcza w kontekście kwestii budżetowych i zamrożenia sędziowskich pensji. Sędzia Pszczółkowski wskazuje na istotność przestrzegania norm konstytucyjnych w kształtowaniu organów, które odgrywają kluczową rolę w systemie prawnym, taką jak Krajowa Rada Sądownictwa.

„Krajowa Rada Sądownictwa w składzie ukształtowanym z zastosowaniem art. 9a ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2021 r. poz. 269, ze zm.; dalej: ustawa o KRS) – dodanego na mocy art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 3; dalej: ustawa z 2017 r.) – nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez art. 187 ust. 1 Konstytucji.” – napisał w zdaniu odrębnym sędzia Piotr Pszczółkowski.

W dalszej części wywodu sędzia TK tłumaczy, dlaczego obecny mechanizm kształtowania składu KRS „wypacza strukturę konstytucyjną tego organu”.

„Dzieje się tak z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ustawodawca, odstępując od utrwalonej praktyki konstytucyjnej, powierzającej samym sędziom wybór sędziów – członków KRS, oraz przekazując tę kompetencję Sejmowi, przyznał temu jednemu organowi władzy politycznej decydujący wpływa na obsadę znakomitej większości składu Rady (tj. wybór 19 spośród 25 członków). Po drugie, ustawodawca, wprowadzając nowy mechanizm wyboru sędziów – członków KRS nie dochował wymogu, aby w składzie Rady zasiadali przedstawicieli każdej z grup sędziów wszystkich rodzajów sądów wprost wymienionych w art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.” – czytamy w zdaniu odrębnym.

W poprzednim okresie (czyli od czasu ustanowienia Krajowego Rejestru Sądowego w 1989 roku do momentu wprowadzenia zmian w 2017 roku), procedura wyboru członków Rady była następująca: osoby te, wybierane spośród sędziów, były wyłaniane przez samych sędziów. Dokładniej, 2 członków Krajowej Rady Sądownictwa były wybierane przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego spośród sędziów tego Sądu; 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego spośród sędziów NSA; 2 członków KRS były wybierane przez zebrania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych spośród sędziów apelacyjnych; natomiast 9 członków KRS było wybieranych spośród swojego grona przez zebrania przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów w sądach wojewódzkich. Dodatkowo, 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów sądów wojskowych spośród sędziów tychże sądów.

W opinii Piotra Pszczółkowskiego, naruszenie równowagi strukturalnej Krajowej Rady Sądownictwa, wynikającej z Konstytucji, miało miejsce, gdy ustawodawca, za pomocą ustawy z 2017 roku, powierzył Sejmowi uprawnienie do wyboru 15 sędziów, którzy mieliby być członkami KRS. Zdaniem sędziego, przekazanie jednemu organowi władzy politycznej możliwości wyboru łącznie 19 osób (wliczając posłów zasiadających w KRS) spośród 25 miejsc w Radzie uzależniło obsadę znacznej większości składu Rady od decyzji aktualnej większości parlamentarnej.

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego powołuje się na wyroki europejskich Trybunałów: Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w których stwierdzono, że Krajowa Rada Sądownictwa utraciła niezbędną niezależność wobec władzy politycznej i nie jest w stanie dokonywać niezależnej i obiektywnej selekcji kandydatów na stanowiska sędziowskie, ani składać Prezydentowi RP wniosków o powołanie sędziów.

„Uważam, że zastrzeżenia te odpowiednio należy odnieść również do zdolności wykonywania przez Radę innych kompetencji w zakresie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w tym występowania przez nią do Trybunału z wnioskami na podstawie art. 186 ust. 2 Konstytucji. Mam zresztą wrażenie, że Trybunał Konstytucyjny sam już dostrzegł problem, odmawiając w sprawie o sygn. K 12/18 badania legitymacji Krajowej Rady Sądownictwa do wystąpienia z wnioskiem jedynie w celu potwierdzenia własnej pozycji prawnej. ” – stwierdza sędzia.

Piotr Pszczółkowski zwraca uwagę na nie badaną dotąd przez TK kwestię reprezentatywności członków KRS.

„Obecna regulacja modelowo czyni KRS, a więc organ, który zgodnie z art. 186 Konstytucji ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, organem posiadającym dużo znaczniejsze poparcie środowiska politycznego niż sędziowskiego.” – czytamy w zdaniu odrębnym.

Sędzia podkreśla, że zgodnie z postanowieniami art. 11a ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, do zgłoszenia kandydatury na członka Rady uprawnione są podmioty, takie jak grupa co najmniej dwóch tysięcy obywateli lub dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem tych, którzy są w stanie spoczynku.

„Przy wyborze członków KRS przewidziany jest obecnie wymóg bardzo wysokiego poparcia czynnika politycznego: posłów dokonujących wyboru członków Rady (modelowo 276 z 460 posłów), przy jednoczesnym wymaganiu bardzo niskiego minimalnym progu poparcia kandydatury na członka Rady wyrażonego przez środowisko sędziowskie (jedynie 25 sędziów z ok. 10.000 sędziów). Podobnie, jako mało reprezentatywny zakwalifikować należy wymóg uzyskania przez kandydata na członka Rady poparcia minimum 2.000 obywateli blisko 38 milionowego Państwa.” – wyjaśnia Piotr Pszczółkowski.

Sędzia przypomina, że Trybunał Konstytucyjny, poprzez orzeczenie w sprawie K 12/18 z 25 marca 2019 roku, zdecydował o umorzeniu kontroli konstytucyjności art. 11a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, który stanowi źródło problemu dotyczącego reprezentatywności KRS oraz procedur związanych z gromadzeniem list poparcia dla kandydatów do tego organu. Według sędziego, ta decyzja została podjęta pochopnie i może prowadzić do błędnego przekonania, że skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego możliwości wyboru członków KRS przez polityków oznacza zgodność z Konstytucją również w pozostałym zakresie regulacji dotyczącym wyboru członków KRS.

„Holistyczne rozumienie Konstytucji nakazuje  przyjąć, że dla skutecznej realizacji konstytucyjnych zadań stawianych KRS: diagnozowania zagrożeń niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz przeciwdziałania takim zagrożeniom, niezbędne jest posiadanie legitymacji znacznej części środowiska sędziowskiego, mogącego w sposób obiektywny ocenić dotychczasową pracę i postawę kandydata na członka Rady. Rozsądek i doświadczenie życiowe podpowiadają zaś, że dla zachowania konstytucyjnej równowagi władz, udział i poparcie środowiska sędziowskiego w wyborze członków konstytucyjnego organu mającego strzec niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów nie powinien być mniejszy od udziału i poparcia innych władz – tych, przed którymi KRS ma zadanie strzec sądownictwo.” – napisał sędzia TK Piotr Pszczółkowski. 

Tym samym sędzia TK potwierdził nasze stanowisko w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez neosędziów którzy posługują się nominacją pochodzącą od nielegalnego organu.

Twierdzenie w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez osoby posługujące się nominacjami wydanymi na podstawie nielegalnych konkursów organizowanych przez przestępczy organ podszywający się pod KRS znajduje również uzasadnienie w orzecznictwie: Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (wyroki w sprawach: Reczkowicz przeciwko Polsce z dnia 22 lipca 2021 r. – skarga nr 43447/19, Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce z dnia 8 listopada 2021 r. – skargi nr 49868/19 i 57511/19, Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce z dnia 7 lutego 2022 r. — skarga nr 1469/20, Broda i Bojara przeciwko Polsce z dnia 29 czerwca 2021 r. — skargi nr 26691/18 i 27367/18, Grzęda przeciwko Polsce z dnia 15 marca 2022 r. – skarga nr 43572/18, Wałęsa przeciwko Polsce z dnia 23 listopada 2023 r. — skarga nr 50849/21), wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (z dnia 19 listopada 2019 r. – sprawa AK z połączonych skarg C 585/18, C 624/18, C 625/18, wyrok Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 6 października 2021 r. w sprawie o sygn. C-487/19), orzeczenia polskiego Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 5 grudnia 2019 r. III PO 7/18, OSNP 2020/4/38, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2020 r. III PO 8/18, OSNP 2020/10/114, uchwałę połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA 1-4110-1/20) oraz orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (m.in. postanowienie z dnia 26 czerwca 2019 r. Il GOK 2/18, wyrok z dnia 11 października 2021 r., Il GOK 9/18, wyroki w sprawach Il GOK 10/18, Il GOK 11/18, Il GOK 12/18, Il GOK 13/18, Il GOK 14/18 z dnia 21 września 2021 r.).

Przypominamy, że wydawane orzecznictwa przez neo-sędziów podlegają uchyleniu z mocy prawa. W przypadku postępowań cywilnych na podstawie art. 379 pkt 4 in fine k.p.c., a karnych na podstawie art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.


Czym jest neo-KRS i neo-sędzia

Krajową Radę Sądownictwa wyłoniono w sposób niezgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej co powoduje, że w świetle przyjętej linii orzecznictwa SN, a także TSUE nie można tej instytucji uznać jako organ działający leganie i posiadający uprawnienia do mianowania sędziów. Każdy sędzia mianowany przez ten niekonstytucyjny organ i powołany przez prezydenta do pełnienia służy jest również noe-sędzią, który nie posiada zdolności prawnych do wydawania orzecznictwa,

W tym miejscu zasadnym stanie się podniesienie, że problem powołań „sędziów” po ukształtowaniu „Krajowej Rady Sądownictwa” w wyniku zmian w 2017 roku posiada kilka aspektów. Pierwszy związany jest z przepisami Konstytucji RP, które nakładają na organy władzy publicznej, w tym prawodawcę, obowiązek takiego powoływania sędziów do obowiązków orzeczniczych, który gwarantuje niezbędne minimum niezależności i niezawisłości organów biorących udział w procesie nominacyjnym. Takim organem jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ingerencja w konstytucyjne standardy kształtowania sędziowskiego składu tego organu, stwarzająca możliwość ukształtowania Rady przez polityków, czyli wyboru członków sędziowskich Rady w całości przez parlament (z wyłączeniem I Prezesa SN i Prezesa NSA), spowodowała, że ten organ nie spełnia wymogów konstytucyjnych. To sprawia, że w każdym wypadku powołania sędziego pojawia się wątpliwość, która towarzyszy każdemu człowiekowi, który oddaje swoją sprawę pod osąd sądu, czy ten sąd jest sądem właściwym w rozumieniu konstytucyjnym.

Ponadto – to drugi aspekt – w doktrynie, do czego dołożyłem rękę, i w orzecznictwie pojawiła się metoda weryfikacji poprawności powołania sędziów w oparciu o narzędzia, które są w systemie od zawsze, ale zasadniczo nie służą do oceny spełnienia minimalnych przesłanek bezstronności i niezawisłości. Chodzi o instytucje (w przypadku kontroli prewencyjnej) – iudex suspectus i iudex inhabilis, a w przypadku kontroli następczej – bezwzględnej przesłanki odwoławczej, jaką jest nienależyta obsada sądu. Na tym pomyśle posadowione było stanowisko uchwały trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku. Uchwała ta zawierała nie do końca właściwe zróżnicowanie: wskazując, że w przypadku SN, ze względu na charakter tego organu, sędziowie powołani po rekomendacji KRS ukształtowanej po 2017 r. nie dają gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania. I z tego powodu uznano, że wyłącznie ta wada instytucjonalna uzasadnia twierdzenie, że tacy sędziowie pozbawieni są materialnego votum. Uchwała nie zakwestionowała, że te osoby uzyskały status sędziów SN, ale stwierdzono, że nie mają uprawnień do wydawania orzeczeń.

Wydane do tej pory orzeczenia przez takich ‘sędziów’ są dotknięte wadą, z uwagi na nienależytą obsadę sądu, którą traktować należy jako niespełnienie konstytucyjnego wymogu sądu właściwego określonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Wadliwie powołani sędziowie nie powinni orzekać. Od dnia wydania uchwały sędziowie ci są pozbawieni zdolności do orzekania. Nie dysponują materialnym votum, choć mają status sędziów. W związku z powyższą sprawą uznać należy, że na podstawie art. 91 ust. 2 i 3 orzecznictwo wydane TSUE i ETPCz, zasadę pierwszeństwa stosowania prawa

Powyższe stanowisko znajduje uzasadnienie w treść wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 6 października 2021 r. w sprawie C-487 /19, jak też wcześniejszego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 maja 2021 r., skarga nr 4907 /18 Przypominam tym samym kapturowemu sądowi, że zgodnie z art. 9 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zobowiązana jest przestrzegać wiążącego ją prawa międzynarodowego. Stosownie zaś do treści art. 91 ust. 2 Konstytucji umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Status sędziów oraz gwarancje niezależności sądów, stanowiące istotę prawa do rzetelnego procesu sądowego, znajdują umocowanie w zapisach Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i potwierdzone jest dodatkowo w art. 6 ust. 3 Traktatu o UE. W zakresie niniejszej sprawy nie ma zastosowania wyrok wydany w dniu 7 października 2021 r. przez Trybunał Konstytucyjny w obecnym – wadliwym – składzie w sprawie o sygn. K 13/21, który godzi w interesy obywateli.

Nasze stanowisko w zakresie neo-KRS i neo-sędziów mianowanych przez ten niekonstytucyjny organ potwierdza stanowisko Komisja Europejska, która w dniu 15 lutego 2023 roku podjęła decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z kontrowersyjnym orzeczeniem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Komisja wszczęła przeciwko Polsce postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego 22 grudnia 2021 r. – Powodem były wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca 2021 r. i 7 października 2021 r., w których uznał on postanowienia traktatów UE za niezgodne z Konstytucją RP, wyraźnie kwestionując zasadę pierwszeństwa prawa UE. Bez wątpienia w świetle treści wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (Wielkiej Izby) z dnia 19 listopada 2019 roku (nr C 585/18, C – 624/18, C 625/18) oraz uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/20) zachodzi podstawa do stwierdzenia, że instytucja powołana do zapewnienia praworządności łamie prawo i popełnia przestępstwo.

Skutki podpisania Traktatu z Lizbony dla pozycji prawa unijnego i orzecznictwa międzynarodowego wobec prawa polskiego

Podpisanie przez Polskę Traktatu z Lizbony w 2007 r., który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., stanowiło punkt zwrotny w zakresie relacji pomiędzy prawem krajowym a prawem Unii Europejskiej. Traktat ten nadał Unii osobowość prawną, wzmocnił rolę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a także potwierdził zasadę pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym państw członkowskich.

Zgodnie z art. 9 Konstytucji RP„Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”, co oznacza obowiązek respektowania także prawa unijnego, które ma charakter szczególny jako prawo ponadnarodowe. Natomiast art. 91 ust. 1–3 Konstytucji RP stanowi, że umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie (a taką był Traktat z Lizbony) staje się częścią krajowego porządku prawnego i jest stosowana bezpośrednio. Co więcej, ustęp 3 art. 91 Konstytucji przesądza, że „jeżeli wynika to z ratyfikowanej umowy, prawo stanowione przez organizację międzynarodową ma pierwszeństwo w razie kolizji z ustawami”.

Oznacza to, że po wejściu w życie Traktatu z Lizbony prawo Unii Europejskiej — w tym orzecznictwo TSUE — ma pierwszeństwo stosowania przed prawem krajowym, w tym również przed ustawami zwykłymi i ich interpretacjami przez krajowe organy, jeżeli prowadzą one do naruszenia prawa unijnego lub zasad państwa prawa.

Znaczenie orzecznictwa TSUE i ETPCz dla niezależności sądownictwa w Polsce

W orzecznictwie TSUE (m.in. wyrok z 19 listopada 2019 r. w sprawie C-585/18, C-624/18, C-625/18 – A.K. i in. oraz wyrok z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19 Komisja przeciwko Polsce) jednoznacznie stwierdzono, że sposób powoływania sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 r. narusza wymogi niezależności i bezstronności wynikające z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych UE.

Podobnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (m.in. wyrok w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, z 22 lipca 2021 r.) uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, utworzona z udziałem nowej KRS, nie jest „sądem ustanowionym ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

W konsekwencji orzecznictwo obu trybunałów wskazuje, że osoby powołane na urząd sędziego w procedurze z udziałem tzw. neo-KRS nie spełniają standardów niezawisłości i bezstronności wynikających z prawa unijnego i konwencyjnego. Z tego względu w świetle prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa ETPCz nie posiadają statusu „sędziów” w rozumieniu prawa międzynarodowego i unijnego, a sama KRS w obecnym składzie nie jest organem konstytucyjnym w rozumieniu prawa UE zdolnym do zapewnienia niezależności sądów.

Konkluzja

Podpisanie Traktatu z Lizbony oraz wynikające z niego zobowiązania Polski w zakresie przestrzegania prawa unijnego i orzecznictwa TSUE spowodowały, że prawo Unii Europejskiej oraz standardy konwencyjne mają pierwszeństwo przed prawem krajowym, również w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości.
W efekcie, decyzje podejmowane przez organy naruszające te standardy – takie jak neo-KRS – nie mogą być uznane za zgodne z prawem unijnym ani konwencyjnym, a osoby powołane w wadliwych procedurach nie posiadają statusu legalnych sędziów.

W związku z powyższym warto, jest zawsze zasięgnąć rady specjalisty z zakresu prawa, który jest w stanie sprawdzić, czy sędzia orzekający w sprawie posiada zdolność do wydawania orzecznictwa, aby wydany przez niego wyrok nie posiadał wady prawnej. Taką poradę wraz możliwościami, jakie daje Państwu prawo w zakresie zapewnienia sobie sprawiedliwego procesu, można uzyskać w naszej kancelarii, pisząc na adres: kontakt@prawnikwaw.com


Potrzebujesz pomocy prawnej, napisz do nas lub zadzwoń już teraz.

📞 665-444-245

📧 kontakt@prawnikwaw.com

🔹 Publikacja została przygotowana na podstawie aktualnego stanu prawnego i orzecznictwa przez ekspertów z Kancelarii Prawnej „Prawnik Warszawa”. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zalecamy indywidualną konsultację z prawnikiem.

To Top