Spór o Sąd Najwyższy wszedł w fazę, której nie da się już opisać jako kolejnego konfliktu personalnego w środowisku sędziowskim. Według ustaleń OKO.press Małgorzata Manowska, pełniąca obowiązki I Prezesa Sądu Najwyższego, wystąpiła do rzecznika dyscyplinarnego SN o wszczęcie postępowania wobec 31 sędziów Sądu Najwyższego, którzy nie wzięli udziału w Zgromadzeniu Ogólnym wybierającym kandydatów na nowego I Prezesa SN. Rzecznik dyscyplinarny nie podjął jeszcze decyzji o wszczęciu postępowań, lecz zwrócił się do sędziów o wyjaśnienia.
To nie jest spór o frekwencję. To jest spór o granice niezawisłości sędziowskiej, o realne obowiązywanie prawa Unii Europejskiej w Polsce i o to, czy sędzia może być dyscyplinowany za odmowę udziału w czynności, którą uważa za obarczoną wadą ustrojową. W tle znajduje się fundamentalne pytanie: czy państwo może karać sędziego za to, że ten powołuje się na wyroki TSUE, ETPCz i Sądu Najwyższego, zamiast legitymizować procedurę, którą uznaje za sprzeczną z prawem.
Wybór nowego I Prezesa SN odbył się bez części sędziów
Z oficjalnego komunikatu Sądu Najwyższego wynika, że 27 lutego 2026 r. zakończyło się posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN zwołane w celu wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Uczestniczący w nim neosędziowie wybrali pięciu kandydatów: Zbigniewa Kapińskiego, Mariusza Załuckiego, Pawła Czubika, Aleksandra Stępkowskiego i Tomasza Demendeckiego. Kandydatury mają zostać przedstawione Prezydentowi RP, który spośród nich powoła nowego Pierwszego Prezesa SN na podstawie art. 183 ust. 3 Konstytucji RP.
Część sędziów SN nie wzięła jednak udziału w Zgromadzeniu. Nie była to nieobecność przypadkowa, milcząca ani organizacyjna. W oświadczeniu z 24 lutego 2026 r. sędziowie wskazali, że nie wezmą udziału w Zgromadzeniu, ponieważ — w ich ocenie — zostało ono zwołane przez osobę powołaną na urząd I Prezesa SN z naruszeniem Konstytucji RP i ustawy o SN, a udział osób powołanych do SN po wadliwych postępowaniach nominacyjnych powoduje, że zgromadzenie nie będzie organem Sądu Najwyższego w rozumieniu art. 16 § 2 ustawy o SN.
W praktyce sędziowie powiedzieli: nie będziemy pozorować normalności tam, gdzie — według naszych argumentów prawnych — nie ma prawidłowej podstawy ustrojowej. To jest zasadnicza różnica między zwykłym „niestawiennictwem” a świadomym sprzeciwem prawnym. Substantia praevalet formae — treść czynności musi mieć pierwszeństwo przed jej formalnym opakowaniem.
Manowska chce reakcji dyscyplinarnej. Problemem jest podstawa
Według materiału źródłowego podstawą zarzutu ma być art. 72 § 1 pkt 5 ustawy o Sądzie Najwyższym, czyli uchybienie godności urzędu. Obowiązujący tekst jednolity ustawy o SN został ogłoszony w Dz.U. z 2024 r. poz. 622, a sam art. 72 reguluje odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów Sądu Najwyższego. W katalogu przewinień znajduje się m.in. uchybienie godności urzędu.
Taka konstrukcja jest szczególnie niebezpieczna, jeżeli ma służyć do ścigania sędziów za ich stanowisko ustrojowe. „Godność urzędu” nie może być pojęciem-wytrychem używanym do tłumienia poglądów prawnych niezgodnych z linią kierownictwa sądu. Godność urzędu sędziego nie polega na milczącym podporządkowaniu. Polega na wierności Konstytucji, ustawom, prawu Unii Europejskiej i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Jeżeli więc sędzia odmawia udziału w Zgromadzeniu, bo uważa, że jego skład lub sposób zwołania narusza standard sądu ustanowionego ustawą, to organ dyscyplinarny nie może ograniczyć się do pytania: „czy był obecny?”. Musi odpowiedzieć na pytanie znacznie poważniejsze: „czy jego nieobecność była arbitralnym zlekceważeniem obowiązków, czy działaniem opartym na rozpoznawalnej argumentacji konstytucyjnej i europejskiej?”.
TSUE: sędzia nie może być straszony dyscyplinarką za wykładnię prawa
Kluczowe znaczenie ma wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 15 lipca 2021 r., C-791/19, Komisja Europejska przeciwko Polsce. TSUE stwierdził, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce naruszał prawo UE. Trybunał wyraźnie podkreślił, że system dyscyplinarny nie może być wykorzystywany jako mechanizm politycznej kontroli treści orzeczeń ani jako narzędzie nacisku na sędziów.
Najważniejsza teza tego wyroku jest brutalnie prosta: ewentualny błąd w wykładni prawa krajowego lub prawa UE nie może sam w sobie uruchamiać odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziego. TSUE dopuścił odpowiedzialność tylko w sytuacjach całkowicie wyjątkowych, np. działania w złej wierze, rażąco niewybaczalnego naruszenia prawa albo odmowy wymiaru sprawiedliwości.
To ma bezpośrednie znaczenie dla obecnej sprawy. Jeżeli sędziowie SN odwołują się do wyroków TSUE, ETPCz i uchwał SN, to nie można z ich stanowiska czynić automatycznie deliktu dyscyplinarnego. Nie można karać sędziego za to, że traktuje prawo UE jako realnie obowiązujące źródło prawa. Ius sine effectu esse non potest — prawo pozbawione skutku przestaje być prawem, a staje się dekoracją.
TSUE w 2023 r. jeszcze mocniej: prawo krajowe nie może blokować kontroli niezależności sądu
W wyroku z 5 czerwca 2023 r., C-204/21, Komisja Europejska przeciwko Polsce, TSUE potwierdził, że państwa członkowskie, organizując wymiar sprawiedliwości, muszą respektować obowiązki wynikające z prawa UE, w tym zasadę skutecznej ochrony sądowej i niezależności sądów. Trybunał wskazał, że państwo nie może zasłaniać się przepisami lub orzecznictwem krajowym, nawet konstytucyjnym, aby uchylać się od wymogów prawa UE dotyczących niezależności sądownictwa.
TSUE podkreślił także, że przepisy zakazujące sądom badania, czy sędzia lub sąd spełnia wymagania niezależności, bezstronności i uprzedniego ustanowienia ustawą, są sprzeczne z prawem Unii. Trybunał wprost wskazał, że takie zakazy oraz ryzyko sankcji dyscyplinarnych mogą uniemożliwiać sądom krajowym wykonywanie obowiązku kontroli standardu skutecznej ochrony sądowej.
Z tego wynika praktyczna konsekwencja: sędzia krajowy nie tylko może, ale w określonych sytuacjach musi badać standard niezależności sądu. Jeżeli władza dyscyplinarna ma go za to ścigać, to problem przestaje dotyczyć pojedynczego sędziego. Dotyczy całego mechanizmu ochrony praw obywateli.
Najnowszy wyrok TSUE z 2025 r. wzmacnia argument sędziów
Szczególnie mocne znaczenie ma wyrok TSUE z 4 września 2025 r., C-225/22, AW „T”. Trybunał stwierdził, że sąd krajowy musi uznać orzeczenie sądu wyższej instancji za nieważne, jeżeli organ ten nie stanowi niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą, a taki skutek jest konieczny dla zapewnienia pierwszeństwa prawa UE.
TSUE wskazał, że wystarczy udział jednego sędziego powołanego w sposób niespełniający wymogów prawa UE, aby cały skład utracił status niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą. Trybunał podkreślił również, że ani przepisy krajowe, ani orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego nie mogą blokować takiej weryfikacji.
To jest prawny dynamit dla obecnego sporu. Sędziowie, którzy odmawiają udziału w czynnościach z udziałem osób powołanych w wadliwej procedurze, nie działają w próżni. Ich stanowisko znajduje oparcie w aktualnym orzecznictwie TSUE. Można z nim polemizować, ale nie można udawać, że jest to „wymysł”, „polityka” albo „samowola”.
ETPCz: problem Izb SN i KRS nie jest publicystyczny
Europejski Trybunał Praw Człowieka również wielokrotnie wypowiadał się o skutkach zmian w polskim sądownictwie. W sprawie Wałęsa przeciwko Polsce, skarga nr 50849/21, ETPCz stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 EKPC i wskazał, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, rozpoznająca skargę nadzwyczajną, nie była niezależnym i bezstronnym sądem ustanowionym ustawą.
Trybunał w Strasburgu zwrócił też uwagę na ryzyko arbitralności i politycznego używania nadzwyczajnych instrumentów procesowych, zwłaszcza gdy finalne orzeczenia mogą być podważane po latach przez organ władzy publicznej. ETPCz wskazał w sprawie Wałęsy na nadużycie procedury dla celów politycznych oraz naruszenie zasady pewności prawa.
To orzecznictwo ma ogromne znaczenie dla obywateli. Jeżeli bowiem organ uznany za niespełniający standardu sądu ustanowionego ustawą ingeruje w prawomocne orzeczenia, to problem dotyczy nie tylko sędziów. Dotyczy każdego, kto może stanąć przed sądem i oczekiwać, że jego sprawę rozpozna organ niezależny, bezstronny i prawidłowo powołany.
Sąd Najwyższy już w 2020 r. wyznaczył standard
Nie można pominąć uchwały połączonych Izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r., sygn. BSA I-4110-1/20. Sąd Najwyższy w składzie połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych uznał, że nienależyta obsada sądu w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. albo sprzeczność składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 k.p.c. zachodzi także wtedy, gdy w składzie Sądu Najwyższego bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej po zmianach z 2017 r.
To nie była publicystyka. To była uchwała Sądu Najwyższego o mocy zasady prawnej. Jej teza stała się jednym z głównych punktów odniesienia dla oceny skutków udziału osób powołanych przy udziale nowej KRS w składach orzekających.
W postanowieniu z 12 kwietnia 2022 r., sygn. V KZ 64/21, Sąd Najwyższy w Izbie Karnej uchylił zaskarżone postanowienie, wskazując, że zostało wydane przez sąd nienależycie obsadzony. Sąd Najwyższy podkreślił, że uchwała trzech Izb SN nadal wiąże składy Sądu Najwyższego, a udział osoby powołanej do SN na wniosek KRS ukształtowanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. skutkuje wadą obsady sądu.
Teza orzeczenia: Sąd Najwyższy, postanowienie z 12 kwietnia 2022 r., sygn. V KZ 64/21 — udział osoby powołanej do SN przy udziale KRS ukształtowanej po 2017 r. może powodować nienależytą obsadę sądu, a uchybienie to stanowi bezwzględną przyczynę odwoławczą w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.
Dlaczego dyscyplinowanie sędziów może być efektem mrożącym
Efekt mrożący polega na tym, że sędzia, zanim zastosuje prawo, zaczyna kalkulować ryzyko represji. Zamiast pytać: „co wynika z Konstytucji, ustawy, prawa UE i EKPC?”, pyta: „czy za to grozi mi postępowanie?”. To jest stan nie do pogodzenia z niezawisłością.
Jeżeli sędziowie SN mają być ścigani za nieobecność na Zgromadzeniu, którego legalność kwestionowali w oparciu o konkretną argumentację prawną, to organ dyscyplinarny będzie musiał wykazać, że nie chodzi o karanie ich za pogląd prawny. To zadanie niezwykle trudne, bo kontekst jest jednoznaczny: spór dotyczy legalności wyboru I Prezesa SN, statusu osób powołanych przy udziale nowej KRS oraz skutków orzecznictwa TSUE i ETPCz.
Nie wolno też zapominać o zasadzie nemo iudex in causa sua. Jeżeli osoba, której własny status i własne decyzje są elementem sporu, uruchamia mechanizm dyscyplinarny wobec sędziów kwestionujących ten status, to powstaje oczywisty problem obiektywnego odbioru tej sytuacji. Nawet jeżeli formalnie sprawę ocenia rzecznik dyscyplinarny, źródło inicjatywy ma znaczenie.
Spór o Zgromadzenie to spór o prawo obywatela do sądu
Dla przeciętnego obywatela może to wyglądać jak wewnętrzna wojna w Sądzie Najwyższym. W rzeczywistości chodzi o coś znacznie ważniejszego. Jeżeli w Sądzie Najwyższym utrwala się spór o to, kto jest sądem, kto może orzekać, kto może wybierać I Prezesa i kto może dyscyplinować sędziów za stosowanie prawa UE, to skutki przenoszą się na tysiące spraw zwykłych obywateli.
Sprawa cywilna, karna, gospodarcza, pracownicza, rodzinna czy dyscyplinarna może finalnie trafić do Sądu Najwyższego. Obywatel ma prawo wiedzieć, czy jego sprawę rozpoznaje organ spełniający standard art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 EKPC i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE. To nie jest abstrakcja. To jest gwarancja, że wyrok nie będzie obciążony wadą ustrojową.
Dlatego spór o 31 sędziów SN nie jest sporem o „korporacyjne przywileje”. Jest sporem o to, czy w Polsce nadal obowiązuje model sądu jako niezależnego organu ochrony praw jednostki, czy też sąd ma stać się strukturą administracyjnie podporządkowaną tym, którzy aktualnie kontrolują jego kierownictwo.
Dlaczego argument o „nieusprawiedliwionej nieobecności” jest za słaby
Sprowadzenie sprawy do nieusprawiedliwionej nieobecności byłoby rażącym uproszczeniem. Sędziowie przedstawili publiczne oświadczenie, w którym podali przyczyny odmowy udziału. Ich stanowisko nie jest prywatną niechęcią do posiedzenia. Jest oceną legalności organu i procedury.
Organ dyscyplinarny musiałby więc wykazać, że sędziowie nie tylko nie przyszli, ale że nie mieli żadnej prawnie relewantnej podstawy do odmowy udziału. To z kolei wymagałoby zmierzenia się z całym dorobkiem orzeczniczym TSUE, ETPCz i SN. Nie wystarczy powołać się na formalny obowiązek uczestniczenia w Zgromadzeniu. W państwie prawa formalizm nie może przykrywać wady ustrojowej.
Zasada audiatur et altera pars wymaga wysłuchania racji sędziów, a nie potraktowania ich oświadczenia jako aktu niesubordynacji. Sędzia nie jest urzędnikiem wykonującym polecenia organizacyjne wbrew własnemu sumieniu prawnemu. Sędzia odpowiada przede wszystkim za legalność działania wymiaru sprawiedliwości.
Prawdziwy ciężar sprawy: czy TSUE i ETPCz są w Polsce stosowane
Największy ciężar tej sprawy nie polega na tym, że 31 sędziów może mieć kłopoty dyscyplinarne. Największy ciężar polega na tym, że mechanizm dyscyplinarny może zostać użyty przeciwko sędziom, którzy odwołują się do europejskiego standardu sądu.
Jeżeli sędzia stosuje wyrok TSUE, a następnie musi tłumaczyć się rzecznikowi dyscyplinarnemu, to przekaz dla całego wymiaru sprawiedliwości jest prosty: prawo europejskie wolno stosować tylko wtedy, gdy nie narusza interesu instytucjonalnego określonej grupy. Taki przekaz jest sprzeczny z zasadą pierwszeństwa prawa UE oraz z art. 19 ust. 1 TUE.
W tym sensie obecny spór jest testem. Nie dla 31 sędziów, lecz dla państwa. Testem, czy Rzeczpospolita potrafi zaakceptować, że sąd krajowy jest również sądem unijnym, a sędzia krajowy jest zobowiązany do ochrony standardów wynikających z prawa UE. Fiat iustitia, ne pereat res publica — niech stanie się sprawiedliwość, aby nie rozpadła się Rzeczpospolita jako państwo prawa.
Orzecznictwo, które ma znaczenie dla tej sprawy
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Wielka Izba, wyrok z 15 lipca 2021 r., C-791/19, Komisja Europejska przeciwko Polsce.
Teza: system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów nie może być wykorzystywany do politycznej kontroli treści orzeczeń ani do wywierania nacisku na sędziów; sam błąd w wykładni prawa krajowego lub prawa UE nie może automatycznie uzasadniać odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Wielka Izba, wyrok z 5 czerwca 2023 r., C-204/21, Komisja Europejska przeciwko Polsce.
Teza: państwo członkowskie, organizując wymiar sprawiedliwości, musi respektować prawo UE; nie może zakazywać sądom badania, czy sąd lub sędzia spełnia wymogi niezależności, bezstronności i ustanowienia ustawą.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wyrok z 4 września 2025 r., C-225/22, AW „T”.
Teza: sąd krajowy musi uznać za nieważne orzeczenie sądu wyższej instancji niespełniającego standardu niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą, jeżeli jest to konieczne dla zapewnienia pierwszeństwa prawa UE.
Europejski Trybunał Praw Człowieka, wyrok z 23 listopada 2023 r., Wałęsa przeciwko Polsce, skarga nr 50849/21.
Teza: Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN nie spełniała standardu niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą, a użycie skargi nadzwyczajnej w okolicznościach sprawy naruszyło zasadę pewności prawa.
Sąd Najwyższy, uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r., sygn. BSA I-4110-1/20.
Teza: udział w składzie SN osoby powołanej na wniosek KRS ukształtowanej po zmianach z 2017 r. może prowadzić do nienależytej obsady sądu w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. albo sprzeczności składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 k.p.c.
Sąd Najwyższy, Izba Karna, postanowienie z 12 kwietnia 2022 r., sygn. V KZ 64/21.
Teza: orzeczenie wydane z udziałem osoby powołanej do SN przy udziale KRS ukształtowanej po 2017 r. zostało wydane przez sąd nienależycie obsadzony, co stanowi bezwzględną przyczynę odwoławczą.
Konkluzja
Sprawa 31 sędziów Sądu Najwyższego jest jednym z najpoważniejszych sygnałów ostrzegawczych dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nie chodzi o to, czy sędziowie przyszli na jedno Zgromadzenie. Chodzi o to, czy sędzia może zostać poddany presji dyscyplinarnej za odmowę udziału w procedurze, którą uważa za nielegalną, i za stosowanie standardów wynikających z orzecznictwa TSUE, ETPCz oraz Sądu Najwyższego.
Jeżeli odpowiedzialność dyscyplinarna zostanie użyta jako narzędzie do wymuszania uczestnictwa w czynnościach o spornym statusie ustrojowym, to będzie to nie tylko problem tych sędziów. Będzie to problem każdego obywatela, który oczekuje, że jego sprawę rozpozna sąd niezależny, bezstronny i ustanowiony ustawą.
Państwo prawa nie wymaga od sędziego lojalności wobec osoby kierującej sądem. Wymaga lojalności wobec prawa. I właśnie dlatego ta sprawa jest tak poważna.
Jak przywrócić praworządność?
Naszym zdaniem rozwiązanie problemu neosędziów, które nie naruszałoby żadnych reguł prawnych, wymagałoby wyzerowania wszystkiego, co ci sędziowie zrobili. To z powodów praktycznych jest nieakceptowalne.
Jeżeli mamy indywidualnie rozstrzygać o statusie neosędziów, stoimy przed wyborem: możemy albo szukać rozwiązania najbardziej (pozornie) zgodnego z prawem, które jednak będzie zawierać ukryte rozstrzygnięcie polityczne, albo możemy przyjąć rozwiązanie otwarcie naruszające reguły prawne, ale nieukrywające swojego politycznego charakteru.
A ten wybór, sam w sobie, jest już wyborem politycznym.
Przypominamy, że nie tylko my oraz duża część środowiska prawniczego uważa, że neoKRS jest instytucją nielegalną. Podobnego zdania jest sędzia Pszczółkowski, który w zdaniu odrędbnym stwierdził, że obecny KRS nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez Konstytucję.
Jego argumentacja opiera się na zapisach dotyczących składu KRS, zwłaszcza odnoszących się do art. 9a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zmiany w składzie KRS wprowadzone w 2017 roku są według sędziego Pszczółkowskiego sprzeczne z art. 187 ust. 1 Konstytucji.
Sędzia podkreśla, że zgodnie z konstytucją dochowanie wymogów dotyczących uformowania składu organu, w tym KRS, jest warunkiem koniecznym do zdolności tego organu do realizacji mu powierzonych kompetencji. W tym kontekście wymienia możliwość występowania z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach związanych z niezawisłością sądów i niezależnością sędziów.
Stanowisko to ma znaczenie dla oceny legitymacji KRS w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym, zwłaszcza w kontekście kwestii budżetowych i zamrożenia sędziowskich pensji. Sędzia Pszczółkowski wskazuje na istotność przestrzegania norm konstytucyjnych w kształtowaniu organów, które odgrywają kluczową rolę w systemie prawnym, taką jak Krajowa Rada Sądownictwa.
„Krajowa Rada Sądownictwa w składzie ukształtowanym z zastosowaniem art. 9a ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2021 r. poz. 269, ze zm.; dalej: ustawa o KRS) – dodanego na mocy art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 3; dalej: ustawa z 2017 r.) – nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez art. 187 ust. 1 Konstytucji.” – napisał w zdaniu odrębnym sędzia Piotr Pszczółkowski.
W dalszej części wywodu sędzia TK tłumaczy, dlaczego obecny mechanizm kształtowania składu KRS „wypacza strukturę konstytucyjną tego organu”.
„Dzieje się tak z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ustawodawca, odstępując od utrwalonej praktyki konstytucyjnej, powierzającej samym sędziom wybór sędziów – członków KRS, oraz przekazując tę kompetencję Sejmowi, przyznał temu jednemu organowi władzy politycznej decydujący wpływa na obsadę znakomitej większości składu Rady (tj. wybór 19 spośród 25 członków). Po drugie, ustawodawca, wprowadzając nowy mechanizm wyboru sędziów – członków KRS nie dochował wymogu, aby w składzie Rady zasiadali przedstawicieli każdej z grup sędziów wszystkich rodzajów sądów wprost wymienionych w art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.” – czytamy w zdaniu odrębnym.
W poprzednim okresie (czyli od czasu ustanowienia Krajowego Rejestru Sądowego w 1989 roku do momentu wprowadzenia zmian w 2017 roku), procedura wyboru członków Rady była następująca: osoby te, wybierane spośród sędziów, były wyłaniane przez samych sędziów. Dokładniej, 2 członków Krajowej Rady Sądownictwa były wybierane przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego spośród sędziów tego Sądu; 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego spośród sędziów NSA; 2 członków KRS były wybierane przez zebrania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych spośród sędziów apelacyjnych; natomiast 9 członków KRS było wybieranych spośród swojego grona przez zebrania przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów w sądach wojewódzkich. Dodatkowo, 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów sądów wojskowych spośród sędziów tychże sądów.
W opinii Piotra Pszczółkowskiego, naruszenie równowagi strukturalnej Krajowej Rady Sądownictwa, wynikającej z Konstytucji, miało miejsce, gdy ustawodawca, za pomocą ustawy z 2017 roku, powierzył Sejmowi uprawnienie do wyboru 15 sędziów, którzy mieliby być członkami KRS. Zdaniem sędziego, przekazanie jednemu organowi władzy politycznej możliwości wyboru łącznie 19 osób (wliczając posłów zasiadających w KRS) spośród 25 miejsc w Radzie uzależniło obsadę znacznej większości składu Rady od decyzji aktualnej większości parlamentarnej.
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego powołuje się na wyroki europejskich Trybunałów: Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w których stwierdzono, że Krajowa Rada Sądownictwa utraciła niezbędną niezależność wobec władzy politycznej i nie jest w stanie dokonywać niezależnej i obiektywnej selekcji kandydatów na stanowiska sędziowskie, ani składać Prezydentowi RP wniosków o powołanie sędziów.
„Uważam, że zastrzeżenia te odpowiednio należy odnieść również do zdolności wykonywania przez Radę innych kompetencji w zakresie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w tym występowania przez nią do Trybunału z wnioskami na podstawie art. 186 ust. 2 Konstytucji. Mam zresztą wrażenie, że Trybunał Konstytucyjny sam już dostrzegł problem, odmawiając w sprawie o sygn. K 12/18 badania legitymacji Krajowej Rady Sądownictwa do wystąpienia z wnioskiem jedynie w celu potwierdzenia własnej pozycji prawnej. ” – stwierdza sędzia.
Piotr Pszczółkowski zwraca uwagę na nie badaną dotąd przez TK kwestię reprezentatywności członków KRS.
„Obecna regulacja modelowo czyni KRS, a więc organ, który zgodnie z art. 186 Konstytucji ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, organem posiadającym dużo znaczniejsze poparcie środowiska politycznego niż sędziowskiego.” – czytamy w zdaniu odrębnym.
Sędzia podkreśla, że zgodnie z postanowieniami art. 11a ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, do zgłoszenia kandydatury na członka Rady uprawnione są podmioty, takie jak grupa co najmniej dwóch tysięcy obywateli lub dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem tych, którzy są w stanie spoczynku.
„Przy wyborze członków KRS przewidziany jest obecnie wymóg bardzo wysokiego poparcia czynnika politycznego: posłów dokonujących wyboru członków Rady (modelowo 276 z 460 posłów), przy jednoczesnym wymaganiu bardzo niskiego minimalnym progu poparcia kandydatury na członka Rady wyrażonego przez środowisko sędziowskie (jedynie 25 sędziów z ok. 10.000 sędziów). Podobnie, jako mało reprezentatywny zakwalifikować należy wymóg uzyskania przez kandydata na członka Rady poparcia minimum 2.000 obywateli blisko 38 milionowego Państwa.” – wyjaśnia Piotr Pszczółkowski.
Sędzia przypomina, że Trybunał Konstytucyjny, poprzez orzeczenie w sprawie K 12/18 z 25 marca 2019 roku, zdecydował o umorzeniu kontroli konstytucyjności art. 11a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, który stanowi źródło problemu dotyczącego reprezentatywności KRS oraz procedur związanych z gromadzeniem list poparcia dla kandydatów do tego organu. Według sędziego, ta decyzja została podjęta pochopnie i może prowadzić do błędnego przekonania, że skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego możliwości wyboru członków KRS przez polityków oznacza zgodność z Konstytucją również w pozostałym zakresie regulacji dotyczącym wyboru członków KRS.
„Holistyczne rozumienie Konstytucji nakazuje przyjąć, że dla skutecznej realizacji konstytucyjnych zadań stawianych KRS: diagnozowania zagrożeń niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz przeciwdziałania takim zagrożeniom, niezbędne jest posiadanie legitymacji znacznej części środowiska sędziowskiego, mogącego w sposób obiektywny ocenić dotychczasową pracę i postawę kandydata na członka Rady. Rozsądek i doświadczenie życiowe podpowiadają zaś, że dla zachowania konstytucyjnej równowagi władz, udział i poparcie środowiska sędziowskiego w wyborze członków konstytucyjnego organu mającego strzec niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów nie powinien być mniejszy od udziału i poparcia innych władz – tych, przed którymi KRS ma zadanie strzec sądownictwo.” – napisał sędzia TK Piotr Pszczółkowski.
Tym samym sędzia TK potwierdził nasze stanowisko w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez neosędziów którzy posługują się nominacją pochodzącą od nielegalnego organu.
Twierdzenie w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez osoby posługujące się nominacjami wydanymi na podstawie nielegalnych konkursów organizowanych przez przestępczy organ podszywający się pod KRS znajduje również uzasadnienie w orzecznictwie: Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (wyroki w sprawach: Reczkowicz przeciwko Polsce z dnia 22 lipca 2021 r. – skarga nr 43447/19, Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce z dnia 8 listopada 2021 r. – skargi nr 49868/19 i 57511/19, Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce z dnia 7 lutego 2022 r. — skarga nr 1469/20, Broda i Bojara przeciwko Polsce z dnia 29 czerwca 2021 r. — skargi nr 26691/18 i 27367/18, Grzęda przeciwko Polsce z dnia 15 marca 2022 r. – skarga nr 43572/18, Wałęsa przeciwko Polsce z dnia 23 listopada 2023 r. — skarga nr 50849/21), wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (z dnia 19 listopada 2019 r. – sprawa AK z połączonych skarg C 585/18, C 624/18, C 625/18, wyrok Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 6 października 2021 r. w sprawie o sygn. C-487/19), orzeczenia polskiego Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 5 grudnia 2019 r. III PO 7/18, OSNP 2020/4/38, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2020 r. III PO 8/18, OSNP 2020/10/114, uchwałę połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA 1-4110-1/20) oraz orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (m.in. postanowienie z dnia 26 czerwca 2019 r. Il GOK 2/18, wyrok z dnia 11 października 2021 r., Il GOK 9/18, wyroki w sprawach Il GOK 10/18, Il GOK 11/18, Il GOK 12/18, Il GOK 13/18, Il GOK 14/18 z dnia 21 września 2021 r.).
Przypominamy, że wydawane orzecznictwa przez neo-sędziów podlegają uchyleniu z mocy prawa. W przypadku postępowań cywilnych na podstawie art. 379 pkt 4 in fine k.p.c., a karnych na podstawie art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.
Czym jest neo-KRS i neo-sędzia
Krajową Radę Sądownictwa wyłoniono w sposób niezgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej co powoduje, że w świetle przyjętej linii orzecznictwa SN, a także TSUE nie można tej instytucji uznać jako organ działający leganie i posiadający uprawnienia do mianowania sędziów. Każdy sędzia mianowany przez ten niekonstytucyjny organ i powołany przez prezydenta do pełnienia służy jest również noe-sędzią, który nie posiada zdolności prawnych do wydawania orzecznictwa,
W tym miejscu zasadnym stanie się podniesienie, że problem powołań „sędziów” po ukształtowaniu „Krajowej Rady Sądownictwa” w wyniku zmian w 2017 roku posiada kilka aspektów. Pierwszy związany jest z przepisami Konstytucji RP, które nakładają na organy władzy publicznej, w tym prawodawcę, obowiązek takiego powoływania sędziów do obowiązków orzeczniczych, który gwarantuje niezbędne minimum niezależności i niezawisłości organów biorących udział w procesie nominacyjnym. Takim organem jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ingerencja w konstytucyjne standardy kształtowania sędziowskiego składu tego organu, stwarzająca możliwość ukształtowania Rady przez polityków, czyli wyboru członków sędziowskich Rady w całości przez parlament (z wyłączeniem I Prezesa SN i Prezesa NSA), spowodowała, że ten organ nie spełnia wymogów konstytucyjnych. To sprawia, że w każdym wypadku powołania sędziego pojawia się wątpliwość, która towarzyszy każdemu człowiekowi, który oddaje swoją sprawę pod osąd sądu, czy ten sąd jest sądem właściwym w rozumieniu konstytucyjnym.
Ponadto – to drugi aspekt – w doktrynie, do czego dołożyłem rękę, i w orzecznictwie pojawiła się metoda weryfikacji poprawności powołania sędziów w oparciu o narzędzia, które są w systemie od zawsze, ale zasadniczo nie służą do oceny spełnienia minimalnych przesłanek bezstronności i niezawisłości. Chodzi o instytucje (w przypadku kontroli prewencyjnej) – iudex suspectus i iudex inhabilis, a w przypadku kontroli następczej – bezwzględnej przesłanki odwoławczej, jaką jest nienależyta obsada sądu. Na tym pomyśle posadowione było stanowisko uchwały trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku. Uchwała ta zawierała nie do końca właściwe zróżnicowanie: wskazując, że w przypadku SN, ze względu na charakter tego organu, sędziowie powołani po rekomendacji KRS ukształtowanej po 2017 r. nie dają gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania. I z tego powodu uznano, że wyłącznie ta wada instytucjonalna uzasadnia twierdzenie, że tacy sędziowie pozbawieni są materialnego votum. Uchwała nie zakwestionowała, że te osoby uzyskały status sędziów SN, ale stwierdzono, że nie mają uprawnień do wydawania orzeczeń.
Wydane do tej pory orzeczenia przez takich ‘sędziów’ są dotknięte wadą, z uwagi na nienależytą obsadę sądu, którą traktować należy jako niespełnienie konstytucyjnego wymogu sądu właściwego określonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Wadliwie powołani sędziowie nie powinni orzekać. Od dnia wydania uchwały sędziowie ci są pozbawieni zdolności do orzekania. Nie dysponują materialnym votum, choć mają status sędziów. W związku z powyższą sprawą uznać należy, że na podstawie art. 91 ust. 2 i 3 orzecznictwo wydane TSUE i ETPCz, zasadę pierwszeństwa stosowania prawa
Powyższe stanowisko znajduje uzasadnienie w treść wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 6 października 2021 r. w sprawie C-487 /19, jak też wcześniejszego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 maja 2021 r., skarga nr 4907 /18 Przypominam tym samym kapturowemu sądowi, że zgodnie z art. 9 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zobowiązana jest przestrzegać wiążącego ją prawa międzynarodowego. Stosownie zaś do treści art. 91 ust. 2 Konstytucji umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Status sędziów oraz gwarancje niezależności sądów, stanowiące istotę prawa do rzetelnego procesu sądowego, znajdują umocowanie w zapisach Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i potwierdzone jest dodatkowo w art. 6 ust. 3 Traktatu o UE. W zakresie niniejszej sprawy nie ma zastosowania wyrok wydany w dniu 7 października 2021 r. przez Trybunał Konstytucyjny w obecnym – wadliwym – składzie w sprawie o sygn. K 13/21, który godzi w interesy obywateli.
Nasze stanowisko w zakresie neo-KRS i neo-sędziów mianowanych przez ten niekonstytucyjny organ potwierdza stanowisko Komisja Europejska, która w dniu 15 lutego 2023 roku podjęła decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z kontrowersyjnym orzeczeniem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Komisja wszczęła przeciwko Polsce postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego 22 grudnia 2021 r. – Powodem były wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca 2021 r. i 7 października 2021 r., w których uznał on postanowienia traktatów UE za niezgodne z Konstytucją RP, wyraźnie kwestionując zasadę pierwszeństwa prawa UE. Bez wątpienia w świetle treści wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (Wielkiej Izby) z dnia 19 listopada 2019 roku (nr C 585/18, C – 624/18, C 625/18) oraz uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/20) zachodzi podstawa do stwierdzenia, że instytucja powołana do zapewnienia praworządności łamie prawo i popełnia przestępstwo.
Skutki podpisania Traktatu z Lizbony dla pozycji prawa unijnego i orzecznictwa międzynarodowego wobec prawa polskiego
Podpisanie przez Polskę Traktatu z Lizbony w 2007 r., który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., stanowiło punkt zwrotny w zakresie relacji pomiędzy prawem krajowym a prawem Unii Europejskiej. Traktat ten nadał Unii osobowość prawną, wzmocnił rolę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a także potwierdził zasadę pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym państw członkowskich.
Zgodnie z art. 9 Konstytucji RP, „Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”, co oznacza obowiązek respektowania także prawa unijnego, które ma charakter szczególny jako prawo ponadnarodowe. Natomiast art. 91 ust. 1–3 Konstytucji RP stanowi, że umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie (a taką był Traktat z Lizbony) staje się częścią krajowego porządku prawnego i jest stosowana bezpośrednio. Co więcej, ustęp 3 art. 91 Konstytucji przesądza, że „jeżeli wynika to z ratyfikowanej umowy, prawo stanowione przez organizację międzynarodową ma pierwszeństwo w razie kolizji z ustawami”.
Oznacza to, że po wejściu w życie Traktatu z Lizbony prawo Unii Europejskiej — w tym orzecznictwo TSUE — ma pierwszeństwo stosowania przed prawem krajowym, w tym również przed ustawami zwykłymi i ich interpretacjami przez krajowe organy, jeżeli prowadzą one do naruszenia prawa unijnego lub zasad państwa prawa.
Znaczenie orzecznictwa TSUE i ETPCz dla niezależności sądownictwa w Polsce
W orzecznictwie TSUE (m.in. wyrok z 19 listopada 2019 r. w sprawie C-585/18, C-624/18, C-625/18 – A.K. i in. oraz wyrok z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19 Komisja przeciwko Polsce) jednoznacznie stwierdzono, że sposób powoływania sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 r. narusza wymogi niezależności i bezstronności wynikające z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych UE.
Podobnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (m.in. wyrok w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, z 22 lipca 2021 r.) uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, utworzona z udziałem nowej KRS, nie jest „sądem ustanowionym ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
W konsekwencji orzecznictwo obu trybunałów wskazuje, że osoby powołane na urząd sędziego w procedurze z udziałem tzw. neo-KRS nie spełniają standardów niezawisłości i bezstronności wynikających z prawa unijnego i konwencyjnego. Z tego względu w świetle prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa ETPCz nie posiadają statusu „sędziów” w rozumieniu prawa międzynarodowego i unijnego, a sama KRS w obecnym składzie nie jest organem konstytucyjnym w rozumieniu prawa UE zdolnym do zapewnienia niezależności sądów.
Konkluzja
Podpisanie Traktatu z Lizbony oraz wynikające z niego zobowiązania Polski w zakresie przestrzegania prawa unijnego i orzecznictwa TSUE spowodowały, że prawo Unii Europejskiej oraz standardy konwencyjne mają pierwszeństwo przed prawem krajowym, również w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości.
W efekcie, decyzje podejmowane przez organy naruszające te standardy – takie jak neo-KRS – nie mogą być uznane za zgodne z prawem unijnym ani konwencyjnym, a osoby powołane w wadliwych procedurach nie posiadają statusu legalnych sędziów.
W związku z powyższym warto, jest zawsze zasięgnąć rady specjalisty z zakresu prawa, który jest w stanie sprawdzić, czy sędzia orzekający w sprawie posiada zdolność do wydawania orzecznictwa, aby wydany przez niego wyrok nie posiadał wady prawnej. Taką poradę wraz możliwościami, jakie daje Państwu prawo w zakresie zapewnienia sobie sprawiedliwego procesu, można uzyskać w naszej kancelarii, pisząc na adres: kontakt@prawnikwaw.com
Potrzebujesz pomocy prawnej, napisz do nas lub zadzwoń już teraz.
📞 665-444-245
🔹 Publikacja została przygotowana na podstawie aktualnego stanu prawnego i orzecznictwa przez ekspertów z Kancelarii Prawnej „Prawnik Warszawa”. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zalecamy indywidualną konsultację z prawnikiem.
